powrót do pracy -własne przeżycia

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #85978

    annia

    Dziewczyny,
    za tydzień muszę wrócić do pracy. Moj mały będzie miał prawie 5 miesięcy i zostanie z opiekunką. Jakoś nie mogę sobie tego wszystkiego wyobrazić. Serce boli a wracać trzeba!
    Napiszcie jak wy wracałyście do pracy po macierzyńskim? Jak sobie poradzić z poczuciem winy że zostawiam dziecko? A jak „rozkręciłyście” się w pracy? Czy trudno jest wracać po tak długiej przerwie?
    Bedę wdzięczna za podzielenie się Waszymi przeżyciami.

    pozdr.
    annia

    #1312407

    kasiex

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    w pracy nawet się nie zorientujesz, a już będziesz się czuła tak, jakbyś wcale nie miała żadnej przerwy…
    a jeśli chodzi o maluszka… żal będzie na pewno, może nawet BARDZO DUŻY, ale jeśli znajdziesz dobrą opiekunkę, do której będziesz miała zaufanie to na pewno będzie Ci łatwiej, ja miałam i mam to szczęście, że po powrocie do pracy mogłam zostawić chłopaków z dziadkami…
    a z drugiej strony… jest wiele mam tu na forum, które po pewnym czasie od powrotu do pracy stwierdzały, że… było im to potrzebne 🙂
    powodzenia!!

    Kasia, Kuba 01.03 i Borys 06.06



    #1312408

    mloda

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    Ja tez wróciłam do pracy jak Mateusz miał 5 m-cy, było mi bardzo ciezko, tym bardziej ze wracałam do pracy która mnie irytowała, całe towarzystwo w pracy niestey niezbyt przyjemne, tym vbardziej mi było ciezko, bo sie stresowałam samym powrotem. Długo nie wytrzymałam, Po 2 miesiacach wrociłam do domu i zostałam z malym. Znalazłam nową prace jak Mateusz miał 1,5 roku i było o wiele lepiej, praca lepsza, milsza atmosfera w pracy. To jest bardzo waqzne. natomiast teraz pracuje jeszcze w innej firmie w której bardzo dobrze sie czuje, dobrze mi sie pracuje i atmosfera w pracy bardzo dobra, natomaist Mateusz ma juz prawie 3 lata wiec teraz moge powiedziec dopiero ze ciesze sie ze pracuje bpo sie spełniam, wracam do domu zadowolona, bez nerwów, spokojnie wtedy poswiecam kazda minuty dla mojego synka.

    Wiec mysle ze to wsztystko zalezy od pracy, jezeli strasznie ci na mysl ze idziesz do pracy i zostawisz malego na iles godzin to moze sobie idz jeszcze np na zwolnienie.

    pozdrawiamy

    Młoda i

    #1312409

    kallan

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    Zacznę od tego, że bardzo lubię swoją pracę… może dlatego powrót nie był taki straszny i bardzo szybko wkręciłam się w wir spraw służbowych.
    Znaleźliśmy opiekunkę, która od samego początku wzbudziła moje zaufanie. Dzwoniłam do niej tylko przez pierwsze 2 dni, potem dałam i jej i sobie na luz. Nie umierałam z niepokoju, nie wyobrażałam sobie niestworzonych historii. Mały zniósł rozstanie bardzo dobrze, nie musiałam wymykać się ukradkiem do pracy. Myślę, że pewną rolę odgrywa tutaj fakt, że to my prowadzimy synka do opiekunki. Podróż wózkiem kilka bloków dalej sprawia, że mały szybko zapomina o mamusi… na początku bardzo mnie to bolało, ale już mi przeszło. Wystarczy po niego wrócić po pracy i mam takie przywitanie, że wynagradza mi wszystko:)))) Nie chce się ode mnie odkleić i nawet ubranie go to wielki problem.
    Piszesz o poczuciu winy z powodu zostawienia dziecka… Na początku rzeczywiście tak było, ale u mnie dość szybko minęło. Nie ma sensu się zadręczać czymś, co i tak musisz zrobić. Ani dla dziecka nie jest to dobre, ani dla matki.
    Z perspektywy czasu dostrzegłam, że w zasadzie wróciłam do pracy bardzo chętnie. Powtarzalność każdego dnia, ten wieczny „dzień świstaka”, a przede wszystkim ciągły brak towarzystwa i kogoś, do kogo możnaby otworzyć usta (bywały dni, że gadałam tylko do dziecka i do kota) sprawiły, że jak wody potrzebowałam zmiany otoczenia. Mam kilku znajomych, którzy popatrzyli na mnie z potępieniem, kiedy powiedziałam, że chętnie wróciłam do pracy, bo w domu zaczynałam czuć się jak w więzieniu… Pranie, sprzątanie, karmienie, przewijanie, gotowanie i nikogo, z kim mogłabym pogadać. Rodzina daleko, teściowie zamęczali, znajomi bezdzietni usunęli się troszkę na bok, bo „mamy dziecko”… Zero czasu dla siebie, żadnej możliwości wyrwania się…
    Kocham mojego synka nad życie, z radością wracam po pracy do domu, z niecierpliwością czekam na wspólne weekendy, ale cieszę się również z tego, że mam fajną pracę. Daje mi ona satysfakcję i pewien komfort psychiczny, zapewnia kontakt z ludźmi i chwilę wytchnienia od spraw domowych. Nie nadaję się do siedzenia w domu. Jestem pełna podziwu dla kobiet, które to potrafią.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia. Będzie dobrze:)))
    Kamila i Tomuś (01-06-2006)

    #1312410

    fresz

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    Ja wróciłam do pracy jsk Marcek mial 6 miesięcy. W pracy nie odczułam tego, ze mnie tak długo nie było. A jeżeli chodzi o dzieciaczki, to żal był i to ogromny !!! Na razie kombinujemy ile sie da, mąż pracuje na 3 zmiany więc, na razie udaje nam sie podzielić opieka nad małym bez niczyjej pomocy, jest ciężko zwlaszcza mężowi gdy siedzi z malym po nockach , wiadomo po pierwszej mozna jeszcze wytrzymac ale po 4 nieprzespanej nocy to już można paść…ale na razie jakoś ciągniemy. Rozwazałam nawet powrót na 1/2 etatu , Szef się zgodził, ale po przemysleniu wszystkiego zdecydowalismy, że spróbujemy bez żadnych zmian dać sobie jakoś radę. Jak wychodze to mały śpi, jak przychodze z pracy to nie moge się nim nacieszyć. Ale mam ta dobra sytuacje, że na razie sami zajmujemy się małym, i mam nadzieje, że jeszcze uda nam sie to pociągnąć


    A & K & M

    #1312411

    adonay

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    kiedy urodzilam blizniaki 8 lat temu,to myslalam,ze wroce do pracy po macierzynskim,ale stalo sie inaczej,moje dzieci byly bardzo chorowite,mialam okropne przejscia z nimi i nikt nie chcial sie nimi zajac,wiec postanowilam pojsc na wychowawczy i do pracy wrocilam jak blizniaki skonczyly 3 lata,byl to ciezki ale owocny czas dla mnie a z powrotem do pracy nie mialam problemow ja czesto odwiedzalam moja prace i moze dlatego mialam nadal taki dobry kontakt.w zeszlym roku urodzilam lidie i tez mialam zamiar wrocic do pracy,ale lidia tez jest alergiczka i juz asmatyczka siedzialam na zwolnieniu lekarskim ale 1 stycznia tego roku musialam wrocic,bo moj zaklad pracy przejela inna fundacja w pracy wytrzymalam tylko 2 tygodnie nowa pani dyrektor wywrocila wszystko do gory nogami w naszym zakladzie pracy,zle obchodzi sie z pracownikami….ja nie moglam wychodzic na karmienie przez pierwszy tydzien wracalam pozno i przez to tez stracilam pokarm,bo moja lidia odstawila sie od piersi…zlozylam podanie i poszlam na chorobowe a od 1 lutego na wychowawczy.ta opcja mi sie najbardziej oplaca,bo pensja nie jest wielka a jak bym miala zaplacic komus i kupic sobie bilet miesieczny to bym miala mniej niz na wychowawczym.jestem taka szczesliwa,ze jestem w domu,ze moge miec taki super czas z moimi dziecmi.zachecam kazda mame by miala taki czas z dziecmi,bo one nas potrzebuja szczegolnie w tych pierwszych latach.pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy.


    paulina szymon lidia



    #1312412

    annia

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    Ja niestety nie miałabym płatnego wychowawczego. Zresztą obawiam się że po takim urlopie już nie miałabym gdzie wracać;-((
    Bardziej by mi się opłacało przejść na kuroniówkę.
    No cóż, zobaczymy w poniedziałek 5.03 startuję. Mały zostaje z opiekunką. Wierzę że nam się ułoży. A jak nie… to zawsze można się wycofać.
    dzięki za wszelkie porady

    annia

    #1312413

    milkaw

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    Powodzenia,
    wszystko będzie dobrze. Najgorsza pewnie będzie niedziela (oczekiwanie,że to już za moment),przygotuj wszystko rano w niedzielę i spędżcie wspaniałą niedzielę nie myśląc o poniedziałku.Pozdrawiam

    miłkaw

    #1312414

    kallan

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    Powodzenia jutro. Nie katuj się za bardzo zamartwianiem, bo dziecko wyczuje Twój stres i jeszcze mu się udzieli, a w pracy marny będzie z Ciebie pożytek. Przetrwasz pierwsze dni – przetrwasz wszystko:)))
    Szkoda, że polska rzeczywistość pozostawia większości matkom niewielki wybór i każe wracać do pracy z przyczyn ekonomicznych… U nas aklimatyzacja do nowych warunków przebiegła sprawnie, ale wiem, że dla wielu kobiet to koszmarny moment.
    Trzymam kciuki!
    Kamila i Tomcio (01-06-2006)

    #1312415

    annia

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    wielkie dzięki.
    No niestety taki nasz kraj jest pro-rodzinny. Wydłużono macierzyński o 2 tyg. – co to jest te dwa tygodnie to kropla w morzu potrzeb.

    pozrd.
    annia



    #1312416

    adonay

    Re: powrót do pracy -własne przeżycia

    to nie byla moja jakas porada tylko podzielilam sie moimi przezyciami.ja niestety,czy tez stety musialampodjac takie decyzje nie inne.zycze powodzenia i udanego powrotu do pracy.


    paulina szymon lidia

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close