Ubieranie niemowlaka – przegrzenie i przeziębienie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 39)
  • Autor
    Wpisy
  • #112071

    mlodamama-a

    Drogie Mamy,
    od niedawna sama jestem mamą. Naokoło słyszę mase porad odnośnie tego i owego a jedną z takich rzeczy jest ubieranie dziecka. Ja osobiście nie jestem za takim polskim sposobem ubierania dzieci na 15 warstw i podoba mi się wyspiarskie podejście, gdzie dzieci od początku są wystawiane na chłody i potem są defacto “ciepłokrwiści”. Z rozmów z lekarzem zrozumiałam tyle, że ani “cebulka” ani “angielska metoda” nie są tak do końca ok.
    [wyedytowano tekst reklamowy]
    Zastanawia mnie, co Wam mówili lekarze, jakie metody ubierania dzieci Wy Drogie Mamy praktykujecie. Jak to wygląda po prostu u innych.
    Pozdrawiam

    #5073331

    pieski3

    Ja ubieram dosyć cienko córeczkę. Zawsze tak ubierałam i mam poparcie mojego pediatry !!! Zawsze mnie chwali, że jako jedyna “zdrowo ubieram dziecko” :Hyhy::Hyhy:
    Jak była niemowlakiem w sypialni mieliśmy 18 stopni w nocy, teraz zresztą jest podobnie. W dzień mam 19-20 stopni. Córka jest w rajtuzkach i jednej bawełnianej bluzeczce, lub spodenkach, skarpetkach i bawełnianej bluzeczce a często chodzi bez skarpetek …
    Jesienią i wiosną rzadko ma czapkę a na pewno już nie taką z uszkami :Hmmm…:
    Dodam, że chora (czyli katar) miała dwa razy w życiu i raz zapalenie płuc i oskrzeli -zakończone pobytem w szpitalu ale to poszczepienne !!!



    #5073332

    salsa-salsa

    zacznijmy od tego że nie każde dziecko ma wspaniałą odporność,bo gdyby każde dziecko w jakimś przedziale wieku ubrać tak samo nie zagwarantuje że całe 100% będzie zdrowe,ja zawsze kierowałam się stwierdzeniem że lepiej jak dziecko zmarznie a nie zostanie przegrzane.

    Za to jak mój syn obecnie idzie ze mną na spacer to chyba inna matka by mnie udusiła :Hyhy: bo gdy inne dziecko leży czy siedzi w wózku przykryte grubym kocem,ubrane jak na sybirze 😉 i owinięte “10 metrowym” szelem to mój idzie z niedopiętą kurtką-bo chce,czapkę czasami zdejmuje -bo tak chce i nawet nie miał kataru tej zimy,a wychodzimy prawie codziennie,bywają jakieś pojedyncze dni że siedzi w domu.

    Mój śpi w 2 częściowej piżamie-praktykuje to co wielu holendrów (bez grzejnika w pokoju) temperatura spada u nas do 16 stopni,bo myślę sobie że gdy synowi zimno to niech się przykryje kołdra a niech nie śni na niej :Fiu fiu: w domu chodzi w bluzce z dł.rękawem lub krókim i w majtkach 😉 czasami ma jeszcze spodnie dresowe,czasami skarpetki,ale woli boso

    Jak jest pogada taka jak obecnie to mój jest ubrany do wyjścia w rajstopy,spodnie z kombinezonu,bluzka z krótkim rękawem,bluza i na to kurtka zimowa,czapka i rękawiczki bez jakiegoś okrywania grubymi kocami,jak mu zimno to wyciągam z wózka i niech idzie na nogach to się zagrzeje dzięki rozruszaniu się,natomiast jak był malutki to był w kombinezonie i był przykryty kocykiem

    Mój miał zapalenie oskrzeli pod koniec wiosny,ale 2 lata temu 😉
    Odporność ma bardzo dobrą,może dzięki odpowiedniemu zywieniu,może po części po mnie,może po sposobie ubierania…nie wiem,ale nawet chora osoba nie jest w stanie go zaraziec poważniej,miesiąc temu miał gorączkę,wujek go chyba zaraził,bo złapało ich to jednego dnia,mój prędzej wyzdrowiał niż wujek 😉 podziałała jedna dawka leku na gorączkę.
    Raz z M byliśmy chorzy,mnie M trochę zaraził a syn zawsze przychodzi do nas w nocy no to spał z 2 chorymi a go nawet choroba nie ruszyła 😀

    Byłam ciekawa dlaczego ja nie choruję to mi mama powiedziała,że nie dawała mi leków jak byłam przeziębiona :Śmiech:
    Dla mnie też jest śmieszne ładowanie w dzieci wit C i innych specyfików gdy tylko psikną czy mają katar lub kaszlą,pozostawiam taką walkę organizmowi a nie dodatkom do menu w okresie zwiększonej zachorowalności

    #5073333

    paolinka

    z pierwszym dzieckiem przesadzaliśmy gdy wróciłam ze szpitala mieliśmy saunę w domu syn w czapce kocyku bo miał zimne rączki czy nosek potem nam przeszło
    noworodka ubieraliśmy jedna warstwe więcej niż my i było ok zawsze sprawdzałam na karku czy mu ciepło czy zimno bo położna nas uświadomiła że zimne rączki czy nosek nie są tego wyznacznikiem
    ale uważam że wszystko zależy też od dziecka od jego odporności

    #5073334

    beamama

    Zamieszczone przez Paolinka
    z pierwszym dzieckiem przesadzaliśmy gdy wróciłam ze szpitala mieliśmy saunę w domu syn w czapce kocyku bo miał zimne rączki czy nosek potem nam przeszło
    noworodka ubieraliśmy jedna warstwe więcej niż my i było ok zawsze sprawdzałam na karku czy mu ciepło czy zimno bo położna nas uświadomiła że zimne rączki czy nosek nie są tego wyznacznikiem
    ale uważam że wszystko zależy też od dziecka od jego odporności

    Chyba sposób ubierania dziecka nie zależy od jego odporności, a jeśli już to w drugą stronę, dziecko mniej odporne ubierałabym lżej, aby jak najmniej przegrzewać 🙂

    #5073335

    Anonim

    My Zosie ubieramy teraz:

    -na spacer:rajtki,kombinezon,body z długim rękawem,bluza/kaftanik/sweter,rękawiczki,czapka,szaliczek ale cieniutki.

    – w domku mamy ok 22 stopni: pajacyk /bodziaki z długim rękawkiem i rajtuzki albo śpiochy,półśpiochy.Rano jeszcze kaftanik

    -do spania: pajacyk bawełniany.



    #5073336

    pieski3

    Doktorowa zawsze mi powtarzała, że dziecko szybciej zachoruje z przegrzania niż z zimna.
    Dlatego jak widzę w sklepie piękne zimowe kamizelki lub sweterki na dzieci do 1 roku to się zastanawiam kiedy takie coś się zakłada :Fiu fiu:

    #5073337

    salsa-salsa

    Zamieszczone przez pieski3
    Doktorowa zawsze mi powtarzała, że dziecko szybciej zachoruje z przegrzania niż z zimna.
    Dlatego jak widzę w sklepie piękne zimowe kamizelki lub sweterki na dzieci do 1 roku to się zastanawiam kiedy takie coś się zakłada :Fiu fiu:

    mój nosił kamizelki i np.bluzy na misiu gdy było 10 stopni podczas gdy inne dzieci miały już kobinezony zimowe i buty śniegowce 😉 mój jeszcze chodził w jesiennych butach

    #5073338

    nala

    Ja w lato ubieram lekko – tak jak siebie (nawet mi kolezanka zwrocila kiedys uwage,ze powinien byc cieplej ubrany),ale w zime do wozka cieplo,teraz- body+bluza,rajtuzy, kombinezon, czapka(gruba), golfik(taki na sama szyje) i na zewnatrz szaliczek i oczywiscie gruby koc na nozki i kaptur wozka.Ja mimo powszechnie panujacej opinii,ze nie powinno sie zwracac uwagi na zimne raczki i nosek zwracam na to uwage a to dlatego,ze jak ja mam zimne rece czy nos to mi jest zimno wiec to samo odnosze do mojego dziecka. Zreszta moje dziecko cieszko jest przegrzac bo jak raz go zbyt cieplo ubralam to sie po prostu wsciekal i dostal potowki.Wydaje mi sie,ze potrafie zachowac rownowage i nie przesadzac w zadna strone. Szlag mnie trafia zarowno jak widze dziecko w kombinezonie wiosna przy 18 stopniach,ale i jak dziecko spi w wozku typu parasolka w jeansach i kurteczce nie przykryte niczym a na dworze pare stopni powyzej zera.

    #5073339

    nadyjka

    Ja ubieram mała w domu z pewnoscia NIE na cebulkę ale jest “porzadnie” przykryta – nie przegrzewa sie, nie ma potowek, nie krzyczy – ale jest takim samym zmarzlakiem jak ja. Moja mama i syn po domu chodza ubrani na luzie, czesto ganiaja w koszulce – ja natomiast zawsze mam cieple dresy i bardzo ciepla bluze, mi jest zawsze zimno (nawet w lecie) i nie wiem czemu ale corcia moja jak jest w lozku mega przykryta to spi ladnie. Jak jej nie przykryje to zaczyna krzyczec i nie usnie. Spimy sobie pod koldra z owczej welny.. normalnie parnik tam mamy ale zadnej z nas to nie przeszkadza 🙂

    Teraz na sobie ma body, bluze “polarowa”, skarpetki i spodenki. Nozki ma cieple, raczki zawsze zimne – tak jak ja 🙂



    #5073340

    mlodamama-a

    Dziękuję Wam Drogie Mamy bardzo za odpowiedzi 🙂

    #5073341

    apolosiek

    Widzę, że wszystkie jesteśmy porządne i dzieci nie przegrzewamy, a te mamy, które przegrzewają, na forum nie zaglądają :Śmiech:

    Ale serio. Trzeba zwrócić uwagę na dziecko i jego zachowanie. I gdzie się przebywa, przy jakiej pogodzie. I czy dziecko się rusza, czy siedzi w wózku. Czy jest wiatr, czy nie. Raczej ubierać tak, jak siebie. Chyba, że zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy zmarźlakami :Hyhy:

    Mnie się zdarzało jesienią za ciepło ubrać dziecko, ale dlatego, że mamy okna zachodnie i przed południem warunki na balkonie przekłamują. Ale nauczona dwoma “przegrzanymi” spacerami, na spacer prowadziłam tuptającą “cebulkę”, z czego wierzchnie warstwy zaczynały spacer w torbie i były ewentualnie używane w razie potrzeby.

    Pamiętam jeszcze porodówkę. Lipiec 2010, temperatura 40 stopni, okna pozamykane, bo dzieci się przeziębią… Siedząc i się nie ruszając pot zalewał mi oczy. Gabrysia leżała w swoim “korytku” w bodziaku na ramiączka, obsypana cała potówkami. Co przyszła jakaś położna, to mi ją flanelą przykrywała… A inne dzieci na tej samej sali poubierane w welurowe śpiochy i kaftaniki, czapki i rękawiczki… Wtedy zaczęłam się zastanawiać, co ze mną jest nie tak… I czy Gabrysia po mnie odziedziczyła to “nie tak”… Nie chcieli nas wypuścić do domu, bo dziecko obsypane potówkami podchodzącymi ropą. Tłumaczę, że to od tego gorąca w sali, ze wystarczy pół godziny w normalnej temperaturze i będzie ok. Nie. Zostajecie. Zdesperowana poleciałam do holu windowego, gdzie było najchłodniej, bo wiało z szybu windowego, osłoniłam młodą od bezpośrednich podmuchów, posiedziałam pół godziny, potówki zniknęły, popędziłam do pediatry na okazanie “cudownie ozdrowiałego” dziecka i mnie w końcu wypuścili…

    Morał? Obserwować. Dziecko traktować, jak siebie samego. I wedle siebie postępować 😉



    #5073342

    pieski3

    Salsa-salsa tak to faktycznie my też wtedy bluzy zakładamy…
    bo po domu to nie :Nie nie:

    #5073343

    salsa-salsa

    Zamieszczone przez a-polonia
    Widzę, że wszystkie jesteśmy porządne i dzieci nie przegrzewamy, a te mamy, które przegrzewają, na forum nie zaglądają :Śmiech:

    Ale serio. Trzeba zwrócić uwagę na dziecko i jego zachowanie. I gdzie się przebywa, przy jakiej pogodzie. I czy dziecko się rusza, czy siedzi w wózku. Czy jest wiatr, czy nie. Raczej ubierać tak, jak siebie. Chyba, że zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy zmarźlakami :Hyhy:

    Mnie się zdarzało jesienią za ciepło ubrać dziecko, ale dlatego, że mamy okna zachodnie i przed południem warunki na balkonie przekłamują. Ale nauczona dwoma “przegrzanymi” spacerami, na spacer prowadziłam tuptającą “cebulkę”, z czego wierzchnie warstwy zaczynały spacer w torbie i były ewentualnie używane w razie potrzeby.

    Pamiętam jeszcze porodówkę. Lipiec 2010, temperatura 40 stopni, okna pozamykane, bo dzieci się przeziębią… Siedząc i się nie ruszając pot zalewał mi oczy. Gabrysia leżała w swoim “korytku” w bodziaku na ramiączka, obsypana cała potówkami. Co przyszła jakaś położna, to mi ją flanelą przykrywała… A inne dzieci na tej samej sali poubierane w welurowe śpiochy i kaftaniki, czapki i rękawiczki… Wtedy zaczęłam się zastanawiać, co ze mną jest nie tak… I czy Gabrysia po mnie odziedziczyła to “nie tak”… Nie chcieli nas wypuścić do domu, bo dziecko obsypane potówkami podchodzącymi ropą. Tłumaczę, że to od tego gorąca w sali, ze wystarczy pół godziny w normalnej temperaturze i będzie ok. Nie. Zostajecie. Zdesperowana poleciałam do holu windowego, gdzie było najchłodniej, bo wiało z szybu windowego, osłoniłam młodą od bezpośrednich podmuchów, posiedziałam pół godziny, potówki zniknęły, popędziłam do pediatry na okazanie “cudownie ozdrowiałego” dziecka i mnie w końcu wypuścili…

    Morał? Obserwować. Dziecko traktować, jak siebie samego. I wedle siebie postępować 😉

    dokładnie,czasami sobie wyobrażam…jak okropnie wieje i to mroźnym wiatrem czy śnieg sypie i wali po oczach zakładam synowi folię na wózek,bo mnie nie jest miło a tymbardziej jemu…ale następna zima będzie bez wózka,więc kapturzysko na głowie będzie w takie wiatry 🙂

    mój w lato śpi w podkoszulku lub bluzce z krótkim rekawem ew na golasa…no prawie,pielucha na tyłku była,ale w najbliższe lato jak będą upały to toples :Hyhy:

    mi teściowa kiedyś w listopadzie ubrała dziecko w pajacyk,body z dł rękawem,skarpety,wełniana czapa,kombinezon i przykryła grubym kocem-był listopad ale było jakieś 12-14 stopni :Fiu fiu: może to przegrzewanie wzięło się od babć,mam i teściowych ? :Hyhy: bo moja to by przegrzała mi syna na maxa.Ostatnio mówiłam,że widziałam fajne tenisówki za kostkę i na wysokie podbicie i jej pokazuję i mówię,że kupię mu na wiosne,a ona mi że wiosna nie ma być za ciepła :Strach: no to zapytałam czy w zimowych ma chodzić całą wiosnę :Fiu fiu:

    jeszcze jedno zaobserwowałam,gdy synek spał w wózku nie mogłam go przykryć bardziej bo łapał katar…bo jak zauważyłam to jak spał cieplejszy był a dodatkowe okrycie powodowało przegrzanie

    #5073344

    apolosiek

    Zamieszczone przez salsa-salsa
    dokładnie,czasami sobie wyobrażam…jak okropnie wieje i to mroźnym wiatrem czy śnieg sypie i wali po oczach zakładam synowi folię na wózek,bo mnie nie jest miło a tymbardziej jemu…ale następna zima będzie bez wózka,więc kapturzysko na głowie będzie w takie wiatry 🙂

    mój w lato śpi w podkoszulku lub bluzce z krótkim rekawem ew na golasa…no prawie,pielucha na tyłku była,ale w najbliższe lato jak będą upały to toples :Hyhy:

    mi teściowa kiedyś w listopadzie ubrała dziecko w pajacyk,body z dł rękawem,skarpety,wełniana czapa,kombinezon i przykryła grubym kocem-był listopad ale było jakieś 12-14 stopni :Fiu fiu: może to przegrzewanie wzięło się od babć,mam i teściowych ? :Hyhy: bo moja to by przegrzała mi syna na maxa.Ostatnio mówiłam,że widziałam fajne tenisówki za kostkę i na wysokie podbicie i jej pokazuję i mówię,że kupię mu na wiosne,a ona mi że wiosna nie ma być za ciepła :Strach: no to zapytałam czy w zimowych ma chodzić całą wiosnę :Fiu fiu:

    jeszcze jedno zaobserwowałam,gdy synek spał w wózku nie mogłam go przykryć bardziej bo łapał katar…bo jak zauważyłam to jak spał cieplejszy był a dodatkowe okrycie powodowało przegrzanie

    Pamiętam parę lat temu wiosenny widok z okna – dwie pięciolatki w piaskownicy. Jedna pod opieką babci, druga samopas (z rodziny wielodzietnej podchodzącej pod patologię, gdzie dzieci ubierają się same). Pogoda wiosenna, już ciepło, ale jeszcze chłód od zmarzniętej ziemi czuć.

    Jedna dziewczynka w kombinezonie zimowym dwuczęściowym, w butach zimowych typu Relax, wełniana czapka z pomponem, rękawiczki na sznurku wiszące przy rękawach – babcia wielkodusznie pozwoliła zdjąć…

    Druga dziewczynka ubrana w spódniczkę krótką, podkolanówki, sandałki, koszulkę bawełnianą na ramiączka…

    Ani jedna, ani druga nie były ubrane odpowiednio, bo jednej pot zalewał oczy, a druga trzęsą się jak osika.

    To jest tzw. “fakt autentyczny”. Dla mnie bardzo smutny…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 39)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close