Witam…

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #92629

    niuunia

    Witam
    Mam na imię Klaudia !Studiuję Pedagogikę w zakresie edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej .Jestem na 2 roku i mam skończone 21 latek .O dzidziusia się staramy już dosyć długo ale ciężko powiedzieć ile tak dokładnie bo z przyczyn losowych kilka cykli nam przepadło. Od ponad pół roczku staramy się bardzo sumiennie (testy owulacyjne, temperaturka, śluz).Ja już sobie z tym wszystkim sama nie radzę ,chciałabym z kimś o tym porozmawiać tak od serca -bo wiadomo mężczyzna to też przeżywa , ale zupełnie inaczej …Ja już nie mam siły dusić tego wszystkiego w sobie … Nie mam siły cały czas żyć nadzieją … Popadam już w depresję , nachodzą Mnie myśli o bezpłodności …tfu tfu tfu…

    Teraz moja owulacja przypadła na 6 marca ( Tego dnia świętowaliśmy naszą 5 rocznicę) Dlatego też wiązalam z tym cyklem jeszcze większą nadzieję ale niestety 21.03 dostałam @…)

    Wasze Forum czytam już od dawna … I żałuję ,że dopiero dziś się odezwałam …Mam nadzieję ,że pomożecie mi przetrwać te ciężkie chwile …

    Serdecznie pozdrawiam
    KLAUDIA

    #1768103

    syla27

    Zamieszczone przez niuunia
    Witam
    Mam na imię Klaudia !Studiuję Pedagogikę w zakresie edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej .Jestem na 2 roku i mam skończone 21 latek .O dzidziusia się staramy już dosyć długo ale ciężko powiedzieć ile tak dokładnie bo z przyczyn losowych kilka cykli nam przepadło. Od ponad pół roczku staramy się bardzo sumiennie (testy owulacyjne, temperaturka, śluz).Ja już sobie z tym wszystkim sama nie radzę ,chciałabym z kimś o tym porozmawiać tak od serca -bo wiadomo mężczyzna to też przeżywa , ale zupełnie inaczej …Ja już nie mam siły dusić tego wszystkiego w sobie … Nie mam siły cały czas żyć nadzieją … Popadam już w depresję , nachodzą Mnie myśli o bezpłodności …tfu tfu tfu…

    Teraz moja owulacja przypadła na 6 marca ( Tego dnia świętowaliśmy naszą 5 rocznicę) Dlatego też wiązalam z tym cyklem jeszcze większą nadzieję ale niestety 21.03 dostałam @…)

    Wasze Forum czytam już od dawna … I żałuję ,że dopiero dziś się odezwałam …Mam nadzieję ,że pomożecie mi przetrwać te ciężkie chwile …

    Serdecznie pozdrawiam
    KLAUDIA

    czesc Klaudia!
    ja proponuje isc do gina zrobcie potrzebne badania … moze być tez tak ze nie udaja wam sie zaciazyc bo wina jest po stronie drugiej, czyli twoj M robil badania nasienia? Bo dziewczyny mi pisaly ze często po stronie mężczyzny może być wlasnie problem. wiem co czujesz ja gdy juz myslisz ze sie udalo a tu @ przychodzi. zmagam sie z tym problemem 2 lata i za kazdym razem przychodzi a jeszcze ma szczelnosc sie spozniac (sorry za wyrazenie ale jej nie znosze). zrobcie badania przynajmniej bedziesz wiedziec co jest nie tak … moze masz za duzy stre na studiach itd. a on lubi przeszkodzic w zaciazeniu. trzymaj się ciepło, nie poddawaj się napewno kazdej z nas sie uda …

    Wesołych Świąt
    Zdrowia, szczęścia, humoru dobrego, a przy tym wszystkim stołu bogatego, mokrego dyngusa, smacznego jajka i niech te święta będą jak bajka.

    sciskam sylwia



    #1768104

    niuunia

    Jak narazie gin nie zleciła mi żadnych badań bo stwierdziła ,że na pewno się uda – a na tym poziomie starań badania są zbędne . Powiedziała , że jak minie rok to zaczniemy coś myśleć. I ,że radzi odłożyć starania na wiosnę jak już będzie ciepło bo już mnie ani choroba nie dopadnie ani zimowa depresja (heh).Oczywiście jej nie posłuchałam bo póżniej dojdą mi stresy związane z sesją , a poza tym my już chcemy mieć dzidziusia a nie za pare lat !!!! Najgorsze jest to , że przytulamy się od ok. 3 latek (nigdy nie stosowałam , ani tabletek , ani żadnego innego zabezpieczenia) . I zawsze byliśmy przygotowani na to , że może pojawić się upragniony skarbek. Moj narzeczony nawet potajemnie obliczał dni płodne , żebym była w ciąży a ja się starałam unikać współżycia w te dni , bo bałam się być aż tak mlodziutką mamą , ale jakbym zaszła w ciążę to byłabym najszczęśliwszą kobietką na świecie…Eh…I Dlaczego w przeciągu tego czasu nie zaciążyłam ?…Właśnie to mnie przerasta! Mój narzeczony nie chce robić badań – bo twierdzi , że jest okazem zdrowia – bo jest sportowcem (i bierze dużo witaminek, białko ) , pozatym śmieje się w jaki sposób musiałby oddać nasienie i mu to nie odpowiada !Strasznie się buntuje! Ale cuż chyba będę musiała go niedługo do tego przekonać. Narazie 8 kwietnia czeka go operacja(na wiązadła w kolanie) więc narazie mu nie marudzę ! A ja sama ze swojej strony zrobiłam badania krwi , we wtorek ide zrobić Toxo i zrobiłam też z własnej inicjatywy USG narządów rodnych (takie zewnętrzne)…Może powinnam jeszcze zrobić USG dopochwowe …eh …Teraz mam @ ale jak mi się tylko skończy to zmieniam Gin…Bo te do , których chodziłam mi nie pasują …Chcę ,żeby lekarz coś zaczął działać …a nie zbadał wziernikiem i powiedział ,że jest ok! Może Ty mi doradzisz jakieś badanie – zrobię wszystko co trzeba … Byle nosić pod serduszkiem upragniony maleńki owoc naszej miłości .
    Bardzo dziękuję za odpowiedź Sylwia 🙂 I za cenne wskazówki …Ja również życzę Wesołych i Owocnych Świąt!!!
    KLAUDIA

    #1768105

    nadii

    Dobrze, że zamierzasz zmienić lekarza. Bo mnie też wydaje się, że powinnaś już zroboć jakieś badania, które potwierdzą, że jesteście okazami zdrowia, albo znajdą przyczynę niepowodzeń. Mam nadzieję, że nowy gin okaże się specjalistą.
    Co do starań, to może spróbujcie nie mierzyć temp., nie obserwować się itp. Może to blokuje Cię. Ja ten cykl odpuściłam całkowicie. Nie mam już ani siły ani ochoty szukać znaków owulacji, ciąży itp. Stawiam na beztroskie, miłe przytulanko :D. I się nie stresuję. Za każdym razem jak się zdenerwuję, albo zestresuję, to od razu doprowadzam się do porządku i przypominam sama sobie, że może właśnie stres z zeszłego miesiąca nie pozwolił mi zaciążyć (koszmarna sesja :() i wyluzowuję się od razu ;). Choć przyznam, że termometr kusi, oj kusi i to bardzo. Ale twardzielka ze mnie :D.
    Powodzenia :).

    #1768106

    mala5-mi

    Klaudia nie chcę Cię martwić, ale chcę abyś i to wiedziała, że skoro Twój narzeczony jest sportowcem to wcale ale to wcale nie oznacza, że pod względem płodności musi być zdrowy.. Wręcz wysiłek (a tego mu pewnie nie brakuje) może robić spustoszenie w nasieniu! Koniecznie niech je zbada, myślę, że skoro Mu zależy aż tak na ciąży iż interesuje się Twoimi dniami płodnymi to tym bardziej pójdzie i zrobi to konieczne badanie! U Nas okazało się że właśnie wysiłek fizyczny oraz stres spowodował niepłodność w naszym małżeństwie! Co do lekarza to nie ma czasu na gdybanie:) Sama piszesz, że chcecie już a nie za kilka lat:) Warto wykonać badanka w Twoim przypadku: prolaktyna i progesteron jednego dnia (22-25 dc), z właśnego doświadczenia wiem że również antyTPO i TSH.

    #1768107

    tina-81

    Ja ze swojej strony mogę tylko dodać, abyś spróbowała o tym nie myśleć. Znajdź sobie obojętnie jakie zajęcie, cokolwiek co Cię odciągnie od myślenia o zajściu w ciążę. Bo to też problem i to spory – za bardzo się chce…. Ja też chcę już – i też już nie mam siły po raz kolejny przeżywać porażek. Dlatego ostatnio coraz częściej myślę o tym, żeby odpuścić, nie tak zupełnie oczywiście, ale jednak. Bo czuję, że inaczej zwariuję.
    Co do lekarza to zmień, ale licz sie z tym, że kolejny może powiedzieć to samo…. Tak było u nas. Oczywiście zrobili mi podstawowe badania, hormony itp, ale już jeśli chodzi o nasienie męża był problem – bo dopiero po roku kierują na takie badania…. W końcu znaleźliśmy lekarza, który przepisał skierowanie i teraz czekamy na wyniki, ale od razu zaznaczono, że do roku mamy próbować naturalnie.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego, dobrych wyników i upragnionego maleństwa pod serduchem, ale przede wszystkim pokory i cierpliwości. I fajnie, że do nas napisałaś, nie jesteś sama z takim problemem 🙂 Pozdrawiam



    #1768108

    niuunia

    Na wstępie chcę wam bardzo podziękować za wsparcie , rady i dobre słowo…Wiem , że nie jestem z tym sama ale czuję się jakby świat mi się walił …Nie mogę sobie znaleźć miejsca , jak coś zaczynam robić to moje myśli i tak wędrują gdzieś zupełnie indziej …Jak oglądam film to tam są zawsze dzieci i mi jest wtedy smutno (łezki same napływają do oczek) Wychodzę na spacer(obok ciągle widzę kobiety , ktore mają śliczne brzuszki- i tylko szturcham narzeczonego zobacz ja też chcę mieć taki i w oczach ciągle łzy). Odbywam praktyki w przedszkolu …Na studiach wszystko związane z dziećmi … Ja nie mam nawet na chwilkę o tym zapomnieć ?…I jeszcze wszyscy pytają no i jak udało się … ? Eh…
    Chciałam też dodać fakt : że kiedyś chorowałam na anoreksję jak miałam 13 lat (straciłam okres na pół roku) a teraz lekarze mówią mi , że naogół takim osobom jest ciężej zajść w ciążę …Niby jestem zdrowa , ale nie odżywiam się tak jak powinnam …Może problem też tkwi w tym … Na dodatek teraz siedzę całymi dniami i płaczę w poduszkę (i cały czas spadam w dół i wszystkie myśli się nawarstwiają i ból się pogłębia , zabijając we mnie nadzieję )…Chcę być silna , ale nie potrafię …Chciałabym znaleźć takiego lekarza , który da mi pomocną dłoń i z łatwością przeprowadzi mnie przez to małe piekiełko…

    KLAUDIA (czekająca na cud)

    #1768109

    niuunia

    Mój narzeczony już nie trenuje od roku…6 kwietnia 2007 zerwał wiązadła krzyżowe i poboczne , potem czekał na operację , pół roku rehabilitacji …ale i tak nie jest dobrze bo 9 kwietnia 2008 czeka go kolejny zabieg …potem miesiąc rehabilitacji i znów wróci do gry!Więc narazie fizycznie wymęczony to nie jest …sam w domu teraz ćwiczy , żeby wzmocnić kolano i mięsień…Może jak to się już skończy to pójdzie na badania , ale pewnie już nie będzie miał okazji bo już do tego czasu będę najszczęśliwszą kobietą we wszechświecie … 🙂
    A mam pytanko czy mogę sama poprosić gin o to żeby mi monitorowała cykl …? Jak to wygląda? I po ilu miesiącach starań to gin proponuje? Bo ja już nie ufam tym moim wskażnikom , bo za dużo się stresuję …
    KLAUDIA

    #1768110

    ginginek

    Kochana, po pierwsze na prawdę dobrze byłoby gdybyś namówiła narzeczonego na badanie nasionek. Po drugie moim zdaniem bardzo ważny jest wpływ psychiki. Sama borykam się z depresją i wiem, że taki długotrwały gorszy nastrój może bardzo źle wpływac też na płodność. Również odżywianie się. Sama miałam okres kiedy bardzo schudłam (a nie było to dla mojego organizmu naturalne), dużo ćwiczyłam. Spowodowałam tym braki hormonalne. Już ponad rok nie ćwiczę i nabrałam ciała. Hormony się wyrównały, mam owu, ale psychicznie jestem w kiepskiej formie i w tym upatruję teraz problemów z zajściem w ciążę. Taki lekarz, o którym mówisz to być może psychoterapeuta… Zajrzyj na mój wątek na niepłodności „raczej smutny wątek”. Anoreksja nie bierze się z powietrza, to zaburzenie tkwiące głęboko w psychice i wydaje mi się, że terapia może Ci być potrzebna. Wiąże się to również z akceptacją swojej kobiecości, seksualności i zaburzeniem postrzegania siebie. Może dziecko ma Ci w czymś pomóc, coś „załatwić”, spowodować, że jakieś problemy znikną… Wiem, że to co piszę może być bolesne, ale jest mi to bardzo bliskie, a w Twojej wypowiedzi dostrzegłam coś więcej niż smutek – rozpaczliwe wołanie o pomoc… Ostatnio dotarłam do dobrego artykułu, może Tobie też pomoże Trzeba ten plik zapisać na dysku, a później rozpakować.

    Trzymaj się, a w razie czego zapraszam Cię na priv

    #1768111

    niuunia

    Bardzo dziękuję za odpowiedź i za Ciekawy artykuł , ale tam większość odnosi się do rodziny i dzieciństwa…Dzieciństwo miałam najwspanialsze na świecie (niczego mi nigdy nie brakowało , wszystkie moje marzenia się zawsze spełniały, miałam bardzo dużo miłości ze strony mamy i babci – obie za mnie by życie oddały ,zawsze byłam w centrum zainteresowania i lubiłam wszystkimi kierować , w szkole zawsze pilna uczennica (zawsze świadectwo z czerwonym paskiem)osiągnięcia w sporcie (trenowałam siatkówkę), śpiewałam ,byłam w zespole tanecznym, w kółku teatralnym z j. angielskiego ,chodziłam na kółko plastyczne (bo nauczyciel mi się podobał 😛 ,poza tym byłyśmy tam tylko we 2 więc całą uwagę skierowywał na nas).
    Byłam dzieckiem jak najbardziej planowanym !Do tego stopnia , że ojciec był w wojsku i mama zadzwoniła do niego ,że 21 czerwca 1986 r. ma wziąć przepustke ,że to ją nie obchodzi jak to załatwi , może nawet ucieć 😛 i że tego dnia będzie miała owu … Niom i dostał przepustke jedno przytulanko i się udało … 😛 Potem wrócił z wojska zmienił się o 180stopni i po 3 miesiącach wspolnego mieszkania z nami wyprowadził się …Ja go widziałam kilka razy w życiu , teraz ma 2 innych dzieci i niby zrozumiał swój błąd (tak mi powiedział :/ ) a teraz od rozprawy w sądzie nie mam z nim kontaktu (od 2-3 lat)Nigdy na mnie nie płacił alimentów , nigdy się mną nie interesował …Żal mi tylko utraconego kontaktu z rodzeństwem przyrodnim …Nie żałuję ,że nie miałam ojca przez te wszystkie lata -bo jak on to swierdził , że jestem jego dzieckiem statystycznie nie praktycznie…Za to miałam najwspanialszą babcię na świeci ,która jest dla mnie najważniejsza i kocham ją ponad życie , jak dziadek umarł to tylko ja trzymałam ją przy życiu (miałam niecały roczek) i poświęciła mi całe swoje życie …Teraz mnie bardzo wspiera!!!I powiedziała , że zaakceptuje każdą moją decyzje!A ojca mi zastępował narzeczony mamy :p .Mieszkaliśmy w tym samym bloku – mama z nim na 2 piętrze my z babcią na 8 ! Cały dzień spędzaliśmy u nas a oni na noc zchodzili do niego .
    Byćmoże to tak zabrzmiało , że rozpaczliwie wołam o pomoc ,ale aż tak źle to nie jest , poprostu już nie mam siły … i jak widzę ,że znów się nie udało to czuję jakby dusza ze mnie ulatywała …nachodzą mnie złe myśli …Teraz już mam lepszy nastrój bo okres się niedługo skończy , zmienię gin (może cuś zaczniemy w końcu działać- bo bezczynnie czekać nie zamierzam -obejdę wszystkich ginekologów w Łodzi 😛 jeżeli to będzie konieczne )Niom i zaczniemy znow staranka !
    Ps.Wiem ,że jestem płodna , zdrowa i że się uda… (Grunt to pozytywne myślenie 😛 )
    Poza tym mam narzeczonego , babcie , mamę , przyjaciółkę i mam nadzieję ,że teraz i WAS!!!!
    A i dodam , że dziecko to moje największe marzenie !Planujemy już maleństwo od dawna …Pierwszą wypłatę mojego narzeczonego ze 4 lata temu wydaliśmy na ciuszki dla naszego maleństwa!Teraz mam już całą szafę ubranek , nawet pościel na łóżeczko z baldahimem i różne inne potrzebne przedmioty 😛 ) Dziecko nie będzie na pewno ucieczką od problemów … Tylko darem , cudem i owocem naszej miłości…:)

    Serdecznie pozdrawiam
    KLAUDIA



    #1768112

    ginginek

    I tak trzymać, grunt to pozytywne myślenie!

    Pozdrawiam
    Ola

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close