Angielski dla maluszka

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #109610

    paulisiap21

    Chciałam uzyskac opinie mam, które chodzą ze swoimi maluszkami na język angielski. Chodzi mi o dzieci, które nie chodzą jeszcze do przedszkola. Czy ma któs doświadczenia z nauką metodą Helen Doron? Wiadomo, że nie nastawiam się, że moja dwulatka zacznie płynnie mówić po angielsku, ale ciekawa jestem, czy taka nauka od najmłodszych lat zaprocentuje w szkole szybszymi postępami opanowywaniu języka.

    #4790158

    maduxia

    jeśli nie będziesz pracować z dzieckiem w domu, codziennie, to wszystko o kant… serio
    osobiście uważam, że piosenki to sobie mozna z netu sciagnąć i puszczać codziennie po pół godziny w domu, albo jakiś kanał angielskojezyczny z bajkami (takie coś kiedyś mieliśmy jak babytv, super własnie dla takich maluszków) a nie płacić wcale nie takich małych pieniedzy za kurs. 🙂



    #4790159

    paulisiap21

    No właśnie dlatego, że koszty nie są małe chcę wysłuchać opinii rodziców, którzy mają jakieś doświadczenie.

    #4790160

    Anonim

    Zamieszczone przez paulisiap21
    No właśnie dlatego, że koszty nie są małe chcę wysłuchać opinii rodziców, którzy mają jakieś doświadczenie.

    Ja jestem na tak.
    Kuba po raz pierwszy poszedł jako 3 latek – na rok. Potem nie mieliśmy kasy i chodził na angielski w przedszkolu.
    Przedszkolny angielski to było nieporozumienie, bo śpiewał piosenki kompletnie nie wiedząc co śpiewa.
    Może nie spiewal pieknie piosenek po 1 roku Doron, ale przynajmniej rozumial co sie do niego w prostych słowach mowi.

    Po roku przedszkolnego niewypału wrocilismy znow do Doron.
    Teraz chodzi do 4 klasy i ciagle do Doron.
    Jestesmy bardzo bardzo zadowoleni. Bardzo dobrze radzi sobie osłuchowo (oglada po angielsku filmy dokumentalne o II wojnie swiatowej i lotnictwie – rozumie 80%), czesto oglada programy przyrodnicze – tez rozumie bez problemu.
    Mowi super – bez problemu dogaduje sie na roznego typu naszych wyjazdach. np. 2 lata temu bylismy na jakis pokazach – dostał euro do łapy i przykaz – idź na jakies stoisko, sie dogadaj i kup sobie jakies pamiatki.
    Poszlo bez problemu.
    W tym roku mialam okazje obserwowac go jak sie dogauje – bralam go do sklepu (nie samoobsługowego) i kup: chleb,. masło, wędline, ser żółty…coś tam coś tam…
    Radzi sobie świetnie, bez problemu sie dogaduje zarówno w sklepie gdzie trzeba poprosić „chleb krojony” czy 30 dkg szybki krojonej, jak równiez wsrod obcojezycznych dzieci równieśników na placach zabaw.
    Bez problemu nawiazuje kontakt, ma smialosc wyrazania sie po angielsku, nawet jak czegos nie wie – radzi sobie wtedy rekami i dzieci podpowiadaja mu nowe slowo (przyklad: czy mama pozwoli Ci poskakac ze mna na batucie?)

    Reasumując: tak bardzo jestem za: ze moj mlodszy syn, 6 latek tez juz jest zapisany do Doron tam gdzie starszy brat.

    #4790161

    maduxia

    mamro, ale tu chodzi o młodsze dzieci takie do trzech lat, przynajmniej tak zrozumiałam :Niepewny:

    ale w sumie moje dzieci nie chodziły, więc się nie znam
    chodził syn siostry w zeszłym roku, czterolatek, w tym roku zrezygnowali. moze dlatego, że w ich przedszkolu angielski jest ok.

    Córka znajomej chodziła chyba 2 lata, jako kilkulatka: jej mama twierdzi, że gdyby jej puszczała regularnie jakiekolwiek angielskojęzyczne piosenki dla dzieci, na to samo by wyszło. W tym wieku to chyba tylko o osluchanie chodzi :Niepewny:

    #4790162

    paulisiap21

    My byliśmy z małą w zeszłym tygodniu na lekcji pokazowej właśnie u Helen Doron, strasznie mi się podobało, małej również, nie chciała wychodzić. Była tam najmłodsza bo ma 2 lata i dwa miesiące, była jedna dziewczynka miesiąc strasza, jedna trzy miesiące starsza i dwoje trzylatków. Pani zakładała na ręcę pacynki, które niby mówiły do dzieci, pokazywała zabawki i nazwywała je po angielsku, śpiewała piosenki itd. Ogólnie gdyby to było ciut tańsze to bym się nawet nie zastanawiała ale koszt to jest dokładnie 1094 zł za rok nauki plus książki i płyty, ale lekcję są tylko raz w tygodniu po 30 min czyli wypada ponad tyś za 15 godzin zegarowych. Ale myślę, że byłabym w stanie zacisnąć pasa i z pomocą dziadków to udźwignąć jeśli rezultaty są takie jak opisujesz. Dzięki.



    #4790163

    ana7

    Moja córka chodziła do HD od 3 rż – byłam bardzo zadowolona i nie żałuję wydanej kasy. W tym roku chcemy zapisać Maciusia, zastanawiam się nad Wojtkiem, ale tylko dlatego że to takie drogie. Gdyby nie kasa zapisałabym od ręki obydwu.
    Polecam

    #4790164

    tygryska

    Zamieszczone przez paulisiap21
    My byliśmy z małą w zeszłym tygodniu na lekcji pokazowej właśnie u Helen Doron, strasznie mi się podobało, małej również, nie chciała wychodzić. Była tam najmłodsza bo ma 2 lata i dwa miesiące, była jedna dziewczynka miesiąc strasza, jedna trzy miesiące starsza i dwoje trzylatków. Pani zakładała na ręcę pacynki, które niby mówiły do dzieci, pokazywała zabawki i nazwywała je po angielsku, śpiewała piosenki itd. Ogólnie gdyby to było ciut tańsze to bym się nawet nie zastanawiała ale koszt to jest dokładnie 1094 zł za rok nauki plus książki i płyty, ale lekcję są tylko raz w tygodniu po 30 min czyli wypada ponad tyś za 15 godzin zegarowych. Ale myślę, że byłabym w stanie zacisnąć pasa i z pomocą dziadków to udźwignąć jeśli rezultaty są takie jak opisujesz. Dzięki.

    nie patrzac na to czy 1094zl to malo czy duzo (bo na jedna kieszen bedzie do przejscia a na druga absolutnie nie) to uwazam, ze 30min tygodniowo w tym wieku to jest nic
    jesli jestes w stanie w pozostale 5-6 dni poswiecic 30 min dziennie na utrwalanie tego, co mala przerobi na zajeciach, to owszem, wtedy ma to sens

    ja nie mam doswiadczenia rodzica posylajacego swoje dziecko na angielski w tym wieku przez dluzszy lub krotszy czas
    ale jako osoba „zanurzona” od wielu lat w jezyku angielskim na codzien, prywatnie i zawodowo, nie poslalabym takiego maluszka na dodatkowy angielski za taka niemala (dla mnie) kase

    tak jak madox pisze, jest tyle piosenek i bajek w necie, ktore mozna sciagnac – bardzo polecam oryginalna wersje dobranocnego ogrodu (In the Night Garden), to jedyna bajka, ktora oglada moje dziecko ale robi to codziennie i juz zaczal podlapywac pewne slowa, nie tylko powtarzac za narratorem ale tez uzywac slow i zwrotow w ciagu dnia

    to prawda, ze dzieci sa jak gabki w tym wieku ale podstawa nauki jezyka jest systematycznosc, co z tego, ze teraz zacznie majac 2 latka a na przyklad w przyszly roku sytuacja materialna sie zmieni (teoretyzuje tylko) i juz na angielski pieniedzy nie bedzie – w tym wieku ten rok bylby stracony, za kilka lat juz by bylo inaczej (troche niejasno to chyba napisalam ale nie mam czasu redagowac;))

    #4790165

    Anonim

    Zamieszczone przez tygryska
    nie patrzac na to czy 1094zl to malo czy duzo (bo na jedna kieszen bedzie do przejscia a na druga absolutnie nie) to uwazam, ze 30min tygodniowo w tym wieku to jest nic
    jesli jestes w stanie w pozostale 5-6 dni poswiecic 30 min dziennie na utrwalanie tego, co mala przerobi na zajeciach, to owszem, wtedy ma to sens

    W Doron obowiązkowe jest codziennie słuchanie płyt z dzieckiem. Im częściej dziecko słucha płyty tym lepiej.
    Na płytach są dialogi używane na zajęciach oraz piosenki ktore sa na zajęciach.

    #4790166

    paulisiap21

    Zamieszczone przez tygryska

    to prawda, ze dzieci sa jak gabki w tym wieku ale podstawa nauki jezyka jest systematycznosc, co z tego, ze teraz zacznie majac 2 latka a na przyklad w przyszly roku sytuacja materialna sie zmieni (teoretyzuje tylko) i juz na angielski pieniedzy nie bedzie – w tym wieku ten rok bylby stracony, za kilka lat juz by bylo inaczej (troche niejasno to chyba napisalam ale nie mam czasu redagowac;))

    Jak dla mnie wystarczająco jasno napisałaś:) Julcia za rok pójdzie do przedszkola językowego więc nie straci kontaktu z językiem. Pomysł z zapisaniem tak małego dziecka na język obcy nam poddała pani logopeda bo Julka w ciągu kilku tygodni przeszła z mówienia trzech słów na krzyż do całych zdań, zapamiętywania słów piosenek czy wierszyków itd. To podobno swiadczy o tym, że dziecko ma zdolności językowe. Dlatego się zainteresowałam tematem.



    #4790167

    mata-hari

    Głównym odbiorcą metody Helen Doron wg niej samej, są małe dzieci, które nie chodzą jeszcze do szkoły.
    Znam kilka mam, które przez kilka lat posyłały swoje pociechy na zajęcia i rezygnowały, bo dzieciaki uczyły się w kółko tego samego – kilka piosenek i wierszyków i to wszystko.
    Mój syn do Helen Doron nie chodził, ale wiem, że w jego przypadku metoda taka na 100% nie sprawdziłaby się, bo jego nurzy powtarzanie stale tego samego. On potrafił mi oprotestować angielski w przedszkolu gdyż jak mówił stale powtarzają to samo. Za to w domu sam chętnie pyta, co znaczą niektóre słowa i dopytuje się, jak coś może powiedzieć po angielsku. Frajdę sprawia mu mówienie po angielsku, o ile to są zwroty życiowe, a nie bezsensowne rymiki.

    #4790168

    ana7

    Mnie się wydaje, że w tej metodzie nie chodzi głównie o zakuwanie słówek, ale raczej i przede wszystkim o osłuchanie się z językiem z wymową i akcentem



    #4790169

    Anonim

    Zamieszczone przez maduxia
    jeśli nie będziesz pracować z dzieckiem w domu, codziennie, to wszystko o kant… serio
    osobiście uważam, że piosenki to sobie mozna z netu sciagnąć i puszczać codziennie po pół godziny w domu, albo jakiś kanał angielskojezyczny z bajkami (takie coś kiedyś mieliśmy jak babytv, super własnie dla takich maluszków) a nie płacić wcale nie takich małych pieniedzy za kurs. 🙂

    racja 🙂
    ja puszczałam mlodej przed snem słowka i piosenk/bajeczki i biła Helendornowych rówiesnikow na głowę 😉
    sama nie znam angielskiego ani w ząb, wiec raczej nie dalabym rady z nią pracowac

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close