dzięki muzyce;)

Postów wyświetlanych: 3 - od 1 do 3 (wszystkich: 3)
  • Autor
    Wpisy
  • #57016

    sat-anka

    Właśnie wróciłam z obozu harcerskiego, powoli zbliżał się pierwszy rok moich studiów a ja pełna energii i głowy nabitej wakacyjnymi wygłupami. Włączyłam kompa i dawaj w gadke z kolegą; a tu ktoś pyta czy „nie jestem z Katowic” (a było to na tematycznym czacie), a jakże, z Katowic mój panie nieznajomku. Pyta „jak leci”- ot tak po prostu, „regularnie i co miesiąc”- pada bzdurna odpowiedż, zdążyłam dodać jescze, że musze znikać, bo mama ciągnie mnie do kościoła hehe.
    Wracam a tam znowu ten dziad, ma 23 lata i maniery 50 latka
    0 snalgu, 0 wulgaryzmu. Nie, kolego, za poważny jesteś myśle sobie. Z grzeczności ciągne internetową znajomość, miękkie serce mam i nie będę liścia w twarz w biały dzień.
    Ale im dłużej rozmawialiśmy tym bardziej okazywało się, że ów persona ma ni mniej ni więcej tylko te same gusta i poglądy w róznych sprawach. Gadamy tak codziennie 3 miechy, a kolo nie pyta mnie o zdięcie. Dziwne myśle sobie i prosze pierwsza. Bang – cóz za pociągający sentyment w oczach, i jakie skromne spojzenie. I wpadłam, spodobał mi się. Koleś ma swój świat myśle, prostolinijny, ale fascynujący. Proponuje spodkanie, ja odmawiam, zasaniając się wątpliwym nadmiarem obowiązków i jak dawniej jeżdze dużo na koncerty, pisze recenzje płyt etc. Facet nie nalega, pyta tylko czy moze zadzwonić, czemu nie myśle, przez telefon mnie nie zje. Dzwoni- [rany!! jaki głos] dobra mały wpadłam, „show must go on”. Pierwsza randka w pizzeri i ja nawijam jak narwana co to mi się nie przydazyło w wakacje, a facet nic, cały czerwony siedzi i milczy…..
    … Odprowadza mnie do domu, spotykamy mojego kolege, jak się okazało wspólnego… byliśmy tak blisko, a tak daleko.
    Pierwszy Sylwester w Białce Tatrzańskiej. My i mój kolega (ochroniarza sobie wziełam, jakby się milczek seryjnym mordercą okazał) razem w pokoju, Ty robisz nam śniadania!?!? Ty dbasz o porządek , zaczarowałeś mnie, jestem urzeczona. Wszystkiego dopełniła noc, kiedy to nasz gospodarz popił, zamknął sie na 3 spusty i zasnął; spędziliśmy ją na mrozie . Ty śpiewałeś mi pół nocy, gdy ja miałam wszystkiego dość podtrzymywałes rozmowę i tak do rana…. Już wiedziałam, że będziemy razem. Mówisz, gdy ja milcze z bezsilności, słuchasz, kiedy ja nie mogę się nagadać. Kocham Cię za Twoją mądrość, wrażliwość i pasje, za to, że kupujesz mi tampony,że zawsze uzupełniasz odżywke do włosów, za Twoje śniadania i moje kolacje.
    Wciąż mnie zaskakujesz i rozczulasz swoją prawością. Jeg elske du Rafalski.

    sat_anka i Weronika 17.08.04

    #729633

    Anonim

    Re: dzięki muzyce;)

    zycze wam z calego serca zeby ta fascynacja i mlosc nigdy sie nie skonczyly….niech kwitna kazdego dnia…

    lezka mi sie w oku zakrecila

    Ania i Oliwka



    #729634

    kmw

    Re: dzięki muzyce;)

    Piekna opowiesc. Zycze Wam duuuzo duzo szczescia i samych radosnych chwil… we trojke jak widze…


    Karina i Kubus <10.06.2004>

Postów wyświetlanych: 3 - od 1 do 3 (wszystkich: 3)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close