Pewność a chęć posiadania dziecka

Witam. Chciałabym tutaj poruszyć pewien problem…a właściwie sama nie wiem czy to problem…Chodzi mi mianowicie o to, skąd przychodzi pewność, że to właśnie teraz chce się zostać matką?Że pragnienie wydania na świat dziecka jest silne i nie ma się wątpliwości..?
Rozwiodłam się trzy lata temu, nie mieliśmy dzieci. Od roku jestem z kimś, kogo naprawdę bardzo kocham i mam nadzieję,że ten ktoś kocha mnie równie mocno. On ma już córkę z pierwszego związku.Przez pewien czas bardzo pragnęłam wspólnego dziecka,mogłabym je mieć choćby zaraz i bardzo cierpiałam,kiedy ukochany mi mówił “jeszcze nie teraz”. Pewnego wieczoru usiedliśmy i znowu zaczęliśmy na ten temat rozmawiać, postanawiając,że po zakończeniu przeze mnie serii tabletek zaczniemy się starać o dziecko. Tabletki się niedługo skończą…a ja jestem w kropce. Bo sama już nie wiem,czego chcę,i chcę i się boję, obawiam się, że na nic nie będę mieć już czasu, ani dla siebie ani dla niego i tak dalej. Może to absurd….skąd mam mieć pewność, że chcę…?Mam trzydzieści lat, dwa poronienia za sobą i wiem, że z czasem będzie mi coraz trudniej zajść w ciążę i szczęśliwie donosić.Nie wiem na co czekam.Miała któraś z Was podobne wątpliwości…?
Pozdrawiam:)

64 odpowiedzi na pytanie: Pewność a chęć posiadania dziecka

vivian2009-01-13 18:08:27

czy ja wiem? to się chyba po prostu wie….
ja od początku tego roku nagle zapragnelam mieć drugie dziecko,
to znaczy ta myśl towarzyszyła mi juz jakis czas, ale teraz wiem, ze jestem gotowa, i że to jest dobry czas…
ale co z tego wyjdzie? czy się uda w najbliższym czasie?
rozważając czy teraz czy jeszcze poczekać, mozna dojśc do wniosku, że nie ma dobrego czasu na dziecko…a jak juz przychodzi na świat, to uwazamy, że nic lepszego nie mogło nas spotkać, i czas ku temu akuratny…
przynajmniej ze mna tak było
powodzenia;)

aborka2009-01-13 18:17:30

u mnie było prosto – miałam 25 lat i wtedy bardziej myslałam ze moge miec problem z zajsciem w ciaze. wolałam od razu spróbowac robic dzidziusia niz czekac a potem sie leczyc. czyli w ciaze zaszłam z pesymizmu :). oczywiscie instynkt miałam ale nie wiem skąd – jakos za dziecmi nie przepadałam. Poprostu jakoś czułam taką wewnęrtrzną, silną potrzebe, takie parcie ( i nie otoczenia bo w sumie byłam pierwsza). Nie myslałam (ha ha ha ha ha ha) nad brakiem czasu.
Drugie miałam zaplanowane tak zeby była odpowiednia róznica wieku i maciezynski mi wypadł na wiosne i lato.
czyli generalnie – wątpliwosci nie miałam, chec posiadania była silniejsza

bratek2009-01-13 18:39:30

ja wiedzialam dokladnie, ze pragnę tyle ile mam i w tym czasie kiedy ich rodzilam…
nigdy się nad tym nie zastanawialam- takie mialam marzenie…

alutka19792009-01-13 19:08:15

No dziękuję za szczerość:)Wiem,że za mnie nikt decyzji nie podejmie, he he.Nie o to chodzi…Nie chcę być tylko macochą…Może ja się po prostu boję odpowiedzialności..a może jakaś nienormalna jestem albo co:(((

meme2009-01-13 19:27:16

Zamieszczone przez Alutka1979:No dziękuję za szczerość:)Wiem,że za mnie nikt decyzji nie podejmie, he he.Nie o to chodzi…Nie chcę być tylko macochą…Może ja się po prostu boję odpowiedzialności..a może jakaś nienormalna jestem albo co:(((

tak sobie myśle, że może sie boisz?? bo to zawsze wielka niewiadoma – mimo wszystko;) świat sie przewraca do góry nogami:Fiu fiu:

ja bardzo chciałam mieć dziecko, ale jak już Mąż doszedł do wniosku – że to ten czas;) i trzeba działać – to ja się przeraziłam… ciężko to wytłumaczyć:Niepewny: ale jak się okazało, że jestem w ciąży wszystkie wątpliwości rozwiały się

alutka19792009-01-13 19:30:57

Zamieszczone przez Meme:tak sobie myśle, że może sie boisz?? bo to zawsze wielka niewiadoma – mimo wszystko;) świat sie przewraca do góry nogami:Fiu fiu:

ja bardzo chciałam mieć dziecko, ale jak już Mąż doszedł do wniosku – że to ten czas;) i trzeba działać – to ja się przeraziłam… ciężko to wytłumaczyć:Niepewny: ale jak się okazało, że jestem w ciąży wszystkie wątpliwości rozwiały się

No toteż właśnie, ja się chyba boję…A raczej na pewno się boję. Właśnie tego fiu fiu chyba:D Do tego się niepotrzebnie zadręczam, bo mam wrażenie chwilami, jakbym ja chciała, bo ukochanemu córki zazdroszczę albo co…Sama się bzdurami nakręcam…
Cieszę się,że są osoby, które mnie rozumieją. Ogromne dziękuję:)))

toffika2009-01-13 19:44:58

u mnie też było prosto 🙂 poczułam ze najbardzie j na świecie pragnę dziecka,że tylko ono jest w stanie mnie “zaspokoić”, potrzebowałam kogoś by móc sie w pełni poświęcić i wiedzieć ze mam dla kogo żyć, ostatnia tabletka, przytulanko i po niecałym miesiącu dwie upragnione kreski, miałam 30 lat, ciąża była dla mnie jednym z najpiękniejszych momentów w życiu, potem poród trudny i ciężki ale tak pięknie zakończony bo oto w moim życiu pojawił się malutki człowiek tak bezbronny i całkowicie zależny ode mnie, już nic nie było tak jak dawniej JEST PIĘKNIE …. 🙂

meme2009-01-13 19:48:10

Zamieszczone przez Alutka1979:No toteż właśnie, ja się chyba boję…A raczej na pewno się boję. Właśnie tego fiu fiu chyba:D Do tego się niepotrzebnie zadręczam, bo mam wrażenie chwilami, jakbym ja chciała, bo ukochanemu córki zazdroszczę albo co…Sama się bzdurami nakręcam…
Cieszę się,że są osoby, które mnie rozumieją. Ogromne dziękuję:)))

jak zaczeliśmy starania to myślałam, że to troche potrwa;) czekaliśmy 3miesiące na dwie kreski i płakałam ze szczęścia:Kciuki: myśle, że i u Ciebie tak będzie:Hura!: daj sobie czas na przyzwyczajenie się do myśli o staraniach:) i wszystko się ułoży!!!!

ciapa2009-01-13 20:35:44

gdyby nie wpadki pewnie dzici nie miałabym do tej pory 🙂 Oba nieplanowane ale jako to zawsze mówię brane pod uwagę.
Nigdy nie ma pewności, że to już, że natychmiast, że to jest ten moment – przynajmniej w moim przypadku.
Jak planowo próbowałam zachodzić w ciąże to po mcu, dwóch wycofywałam się z decyzji… tak strasznie się bałam i potem znowu…a może jednak i znowu wycofanie. W końcu podejście co ma być to bedzie, z lekkim uważaniem zaowocowało dzidziem. Ale starania były koszmarem 🙂 Ja z tych za dużo myślących chyba.
Chcę Ci tylko napisać, ze być może w Twoim przypadku jest podobnie, że nigdy nie będziesz miała pewności, że to odpowiedni moment, a im “bogatsze” przeszłe doświadczenia tym trudniej. Ja wiem jedno – dziecko zmieniło mnie i mój świat bardzo, wbrew pozorom pozwoliło na uporzadkowanie mnóstwa rzeczy. Fakt..nigdy już w związku nie będzie tak samo jak przed urodzeniem…ale kto powiedział, że będzie gorzej? po prostu inaczej.
Życie to ryzyko, bez tego nie ma zabawy, nikt nie da Ci pewnoeści, że będzie dobrze…ale potencjalnie może być
JUż to, ze masz takie wątpliwości świadczy o tym, że jesteś na dziecko gotowa 🙂

qr-chuck2009-01-14 09:39:02

Dla mnie takie wątpliwości są zupełnie naturalne i normalne – może dlatego, że sama zaczynałam przygodę z prokreacją w podobnym wieku.
Jesteś dorosłą, ukształtowaną kobietą, która już nieco zna życie i wie, że dziecko to nie tylko radość, ale i wyrzeczenia. NO i dobrze – jak juz będziesz je miała nie będziesz płakała, że np. nie możesz spontanicznie wyjść do kina z mężem, tylko najpierw musisz poszukać opiekunki, odciągnąć mleko itd…
Ja czułam się gotowa tylko na pierwsze dziecko – no i je straciłam :(.
Te co mam przyszły w, wydawałoby się, niezbyt dobrym okresie (to były takie kontrolowane wpadki – ryzykowałam, będąc przekonana, że nic z tego). I z perspektywy czasu widzę, że to były najlepsze momenty :). Ale obie ciąże były z początku przepłakane – bo praca, bo kariera, która właśnie tempa nabierała, bo chcę w góry jechać, bo…
Wydaje mi się, że skoro dopuszczasz do siebie myśl o posiadaniu dziecka, to jeśli się nie zdecydujesz to do końca życia będziesz żałować i myśleć co by było gdyby…

qr-chuck2009-01-14 09:43:03

Zamieszczone przez Alutka1979:Może ja się po prostu boję odpowiedzialności..

A mnie się wydaje, że poprostu jesteś świadoma tej odpowiedzialności…
Ale – nie taki diabeł straszny jak go malują 😉 – dziecko potrzebuje przede wszystkim miłości (a na to chyba Cię stać, prawda ;)?). A gdy ją ma – to już inne sprawy stają się łatwe :).
Dziecko to, wprawdzie mały, ale odrębny człowiek – całkiem nieźle sobie radzący i umiący zadbać o swoje interesy 🙂

ahimsa2009-01-14 09:45:01

Jak masz wątpliwości to nie staraj się. Bo będziesz mieć mniej czasu ( a śmiem twierdzic, że wcale) dla siebie- na bank przez rok;)
Dziecko to harówka. Nie ma się co oszukiwać. Trzeba umieć zrezygnować z części siebie.
Wynagradza to,owszem:)))) no ale trzeba się liczyć z “kosztami”.

amber2009-01-14 11:18:09

Przy pierwszym nie miałam czasu na wątpliwości bo w pierwszym cyklu nam się udało…
Ledwo pomyśleliśmy o ciąży i już w niej byłam.
Tym razem jest inaczej.
Mam trochę więcej czasu na myślenie, bo staramy się już prawie pół roku.
I czasami mnie nachodzą myśli czy to już teraz, czy dam radę po raz drugi…
mam aktualnie kontakt z niemowlakiem i wiem że 100% czasu pochłania taka istotka.
Ale te obawy znikają bo czuję że mimo tych przeciwności, ograniczonego czasu, nie przespanych nocy…chcę, chcemy wszyscy troje 🙂
Wg mnie te wątpliwości są zupełnie normalne…

ahimsa2009-01-14 11:25:23

Lepiej się 3 razy zastanowić, bo potem będziesz musiała uciekać na Alaskę…;))))
Jak niektóre gwiazdki.

agago2009-01-14 12:02:19

Zamieszczone przez ahimsa:Lepiej się 3 razy zastanowić, bo potem będziesz musiała uciekać na Alaskę…;))))
Jak niektóre gwiazdki.

tia albo do pracy jak francuska minister sprawedliwości 5 dni po cesarce:Strach:

ahimsa2009-01-14 12:18:58

Zamieszczone przez agago:tia albo do pracy jak francuska minister sprawedliwości 5 dni po cesarce:Strach:
Pewnie “musiała”:)
Bo przecież kase zarabia na dom…i może to jej pasja.

alutka19792009-01-14 15:17:22

Zamieszczone przez ciapa:gdyby nie wpadki pewnie dzici nie miałabym do tej pory 🙂 Oba nieplanowane ale jako to zawsze mówię brane pod uwagę.
Nigdy nie ma pewności, że to już, że natychmiast, że to jest ten moment – przynajmniej w moim przypadku.
Jak planowo próbowałam zachodzić w ciąże to po mcu, dwóch wycofywałam się z decyzji… tak strasznie się bałam i potem znowu…a może jednak i znowu wycofanie. W końcu podejście co ma być to bedzie, z lekkim uważaniem zaowocowało dzidziem. Ale starania były koszmarem 🙂 Ja z tych za dużo myślących chyba.
Chcę Ci tylko napisać, ze być może w Twoim przypadku jest podobnie, że nigdy nie będziesz miała pewności, że to odpowiedni moment, a im “bogatsze” przeszłe doświadczenia tym trudniej. Ja wiem jedno – dziecko zmieniło mnie i mój świat bardzo, wbrew pozorom pozwoliło na uporzadkowanie mnóstwa rzeczy. Fakt..nigdy już w związku nie będzie tak samo jak przed urodzeniem…ale kto powiedział, że będzie gorzej? po prostu inaczej.
Życie to ryzyko, bez tego nie ma zabawy, nikt nie da Ci pewnoeści, że będzie dobrze…ale potencjalnie może być
JUż to, ze masz takie wątpliwości świadczy o tym, że jesteś na dziecko gotowa 🙂

Dziękuję pięknie:) Czuję,że się zaczynam rozkręcać…Ale naprawdę przyjemnie jest wiedzieć, że ktoś rozumie, o czym mówię:)))

alutka19792009-01-14 15:21:28

Zamieszczone przez ahimsa:Pewnie “musiała”:)
Bo przecież kase zarabia na dom…i może to jej pasja.

No cóż…są kobiety, które nie są matkami, tylko osobami posiadającymi dzieci….

ahimsa2009-01-14 16:02:59

Zamieszczone przez Alutka1979:No cóż…są kobiety, które nie są matkami, tylko osobami posiadającymi dzieci….
Dokładnie:)

kas2009-01-14 16:38:02

A ja nie mogę napisać, że dzieci to była w danej chwili rzecz, której najbardziej pragnęłam w życiu. Miałam mnóstwo wątpliwości. Tylko w pewnym momencie stwierdziłam, że może lepszego momentu już nie będzie, że trzeba podjąć decyzję. A potem to już biologia swoje zrobiła ;).

agago2009-01-14 16:47:50

Zamieszczone przez Alutka1979:No cóż…są kobiety, które nie są matkami, tylko osobami posiadającymi dzieci….

tia jak pomyślę o “naszej gwazdce” albo tej minister to ja jestem skretyniałą matką polką bo jak B miał 3,5 mieś to pierwszy raz wyrwałam się z domu na 20 min do sklepu (B został z tatą, który się nim potrafił swietnie zająć i jeszcze moja mama w domu była) a ja o mało co nóg nie połamałam tak szybko wracałam do domu:Śmiech:

ahimsa2009-01-14 17:14:44

Zamieszczone przez agago:tia jak pomyślę o “naszej gwazdce” albo tej minister to ja jestem skretyniałą matką polką bo jak B miał 3,5 mieś to pierwszy raz wyrwałam się z domu na 20 min do sklepu (B został z tatą, który się nim potrafił swietnie zająć i jeszcze moja mama w domu była) a ja o mało co nóg nie połamałam tak szybko wracałam do domu:Śmiech:
O, to ja byłam ta wyzwolona…2 tyg. dziecko zostawiłam z ojcem i wyjechałam;)
Potem jeszcze też się ‘realizowałam”. Teraz się wstydzę. Swego egoizmu!!!!

alutka19792009-01-14 17:51:29

Zamieszczone przez ahimsa:O, to ja byłam ta wyzwolona…2 tyg. dziecko zostawiłam z ojcem i wyjechałam;)
Potem jeszcze też się ‘realizowałam”. Teraz się wstydzę. Swego egoizmu!!!!

Nic no,zobaczymy jak to ze mną będzie,jeżeli mnie coś oczywiście oświeci 😀

alutka19792009-01-14 17:56:33

Zamieszczone przez kurczak:Dla mnie takie wątpliwości są zupełnie naturalne i normalne – może dlatego, że sama zaczynałam przygodę z prokreacją w podobnym wieku.
Jesteś dorosłą, ukształtowaną kobietą, która już nieco zna życie i wie, że dziecko to nie tylko radość, ale i wyrzeczenia. NO i dobrze – jak juz będziesz je miała nie będziesz płakała, że np. nie możesz spontanicznie wyjść do kina z mężem, tylko najpierw musisz poszukać opiekunki, odciągnąć mleko itd…
Ja czułam się gotowa tylko na pierwsze dziecko – no i je straciłam :(.
Te co mam przyszły w, wydawałoby się, niezbyt dobrym okresie (to były takie kontrolowane wpadki – ryzykowałam, będąc przekonana, że nic z tego). I z perspektywy czasu widzę, że to były najlepsze momenty :). Ale obie ciąże były z początku przepłakane – bo praca, bo kariera, która właśnie tempa nabierała, bo chcę w góry jechać, bo…
Wydaje mi się, że skoro dopuszczasz do siebie myśl o posiadaniu dziecka, to jeśli się nie zdecydujesz to do końca życia będziesz żałować i myśleć co by było gdyby…

Ja,jak pisałam wcześniej, poroniłam dwa razy. Pierwsza to była wpadka,byłam w liceum i pamiętam,że się bardzo bałam zmian,ale chciałam tego dziecka i cierpiałam po stracie. Pewnie też dlatego mi teraz trudniej, bo się też obawiam, co bedzie jeżeli znowu, odpukać. Niestety pewne predyspozycje mogą się pojawić.Ale co tam, zobaczymy.Nie chcę być tylko macochą i do końca życia myśleć, co by było gdyby…Może w ogóle za dużo o tym myślę…?

ahimsa2009-01-14 18:56:37

:Hmmm…:Zamieszczone przez Alutka1979:Ja,jak pisałam wcześniej, poroniłam dwa razy. Pierwsza to była wpadka,byłam w liceum i pamiętam,że się bardzo bałam zmian,ale chciałam tego dziecka i cierpiałam po stracie. Pewnie też dlatego mi teraz trudniej, bo się też obawiam, co bedzie jeżeli znowu, odpukać. Niestety pewne predyspozycje mogą się pojawić.Ale co tam, zobaczymy.Nie chcę być tylko macochą i do końca życia myśleć, co by było gdyby…Może w ogóle za dużo o tym myślę…?
Może zacznij od gruntownych badań?

jaewa2009-01-14 21:36:45

Gdy ja dojrzałam do macierzyństwa to z jednej strony bardzo chciałam, ale z drugiej bałam się i to wielu rzeczy- odpowiedzialności chyba przede wszystkim. Pamiętam, jak wtedy mówiłam, że zazdroszczę wszystkim koleżankom, które wcześniej pozaliczały wpadki. Uważam, że nawet jeśli kobieta chce dziecka to obawy i niepewność często się pojawiają.

magdzik2009-01-15 01:06:05

Ja z tych co nigdy mieć dzieci nie chciała i ich nie planowałam.
Mąz tłumaczy, że starszego zaplanował.
Młodszy to wpadeczka.
Kochane są te bestyjki. Choć życie inaczej wygląda, to jednak fajnie jest być z istotka która bezgranicznie ciebie kocha.
Ja dojrzałam przy dzieciach i nie żałuję moich wpadeczek 😀

alutka19792009-01-16 15:16:30

Zamieszczone przez ahimsa::Hmmm…:
Może zacznij od gruntownych badań?

Będę musiała to zrobić koniecznie!

alutka19792009-01-16 15:18:47

Zamieszczone przez JaEwa:Gdy ja dojrzałam do macierzyństwa to z jednej strony bardzo chciałam, ale z drugiej bałam się i to wielu rzeczy- odpowiedzialności chyba przede wszystkim. Pamiętam, jak wtedy mówiłam, że zazdroszczę wszystkim koleżankom, które wcześniej pozaliczały wpadki. Uważam, że nawet jeśli kobieta chce dziecka to obawy i niepewność często się pojawiają.

Też zaczynam zazdrościć koleżankom, które pozaliczały wpadeczki, bo przynajmniej nie musiały się borykać z takimi wątpliwościami, jakie trapią mnie. z mojego zespołu w pracy jestem jedyna bezdzietna, przynajmniej jeżeli chodzi o najbliższe towarzystwo:) Patrzą na mnie troszkę jak na ufo, no ale przecież tym się nie będę sugerować:))))

jane2009-01-16 15:50:25

Zamieszczone przez aborka:u mnie było prosto – miałam 25 lat i wtedy bardziej myslałam ze moge miec problem z zajsciem w ciaze. wolałam od razu spróbowac robic dzidziusia niz czekac a potem sie leczyc. czyli w ciaze zaszłam z pesymizmu :).

O, to bardzo podobnie jak ja 🙂 Tez mniej wiecej w wieku 25 lat zaczelam miec chec na dziecko z tych samych co Ty pobudek. Dlatego, gdy rok pozniej przydarzyla mi sie “wpadka” to bardzo sie cieszylam i – co tu kryc – odetchnelam z ulga, ze sie udalo 🙂

alutka19792009-01-18 16:53:43

a ja mam nadal w głowie wymieszane….

alutka19792009-01-18 19:35:54

Ale bardziej pozytywnie:)))

nusiak2009-01-18 19:47:13

ja wogole nie wiedzialam czy chce 🙂
kolo 30 stwierdzilam ze w sumie czemu nie 🙂

no i super wyszlo 🙂

wczesniej nie chcialam i gdybym miala cofnac czas tez nie decydowalabym sie wczesniej .

baniutka2009-01-18 20:47:51

U mnie to było na tyle magiczne, że jak poznałam mojego M. to już wtedy pomyślałam, że chcę z tym gościem mieć dzieci….może to wtedy było głupie i dziecinne, ale po 5 latach pobraliśmy sie, a po 3 latach małżenstwa urodziłam mu pięknego syna.Właśnie się zastanawiam, że chyba fajnie by było, zeby Tymuś miał rodzeństwo.

alutka19792009-01-19 19:12:12

Zamieszczone przez Baniutka:U mnie to było na tyle magiczne, że jak poznałam mojego M. to już wtedy pomyślałam, że chcę z tym gościem mieć dzieci….może to wtedy było głupie i dziecinne, ale po 5 latach pobraliśmy sie, a po 3 latach małżenstwa urodziłam mu pięknego syna.Właśnie się zastanawiam, że chyba fajnie by było, zeby Tymuś miał rodzeństwo.

U mnie z tą magią to tak nie do końca…Kiedyś w nią święcie wierzyłam, ale ze mnie życie boleśnie doświadczyło, dokładam do niej trochę rozsądku i zimnego myślenia:D O ile to w moim przypadku w ogóle możliwe:D W każdym razie odpowiedzi na swoje pytania nadal szukam, ale cieszę się, że tak szczerze piszecie, bo przynajmniej wiem, że sobie swoich wątpliwości nie wyssałam z palca i w ogóle sądzę, że nie jest to przejaw wariactwa….:)
Pozdrawiam:)

aborka2009-01-19 21:19:38

Zamieszczone przez Jane:O, to bardzo podobnie jak ja 🙂 Tez mniej wiecej w wieku 25 lat zaczelam miec chec na dziecko z tych samych co Ty pobudek. Dlatego, gdy rok pozniej przydarzyla mi sie “wpadka” to bardzo sie cieszylam i – co tu kryc – odetchnelam z ulga, ze sie udalo 🙂

tylko u mnie to jak tylko pomyslałam to juz w ciazy była, dosłownie od pierwszego razu sie udało. a my mielismy tylko przestac uwazac………………………………………………………..
…………………………………………………………………………………………………..

2009-01-20 17:27:12

Moje dziecko to wpadka, planowałam ciążę ale nie w tym momencie w którym w nią zaszłam. Radość z niej dopiero po jakimś czasie przyszła, teraz nie wyobrażam sobie że mogłoby nie być tej mojej małej diablicy 😉
Dojrzałam przy niej, to na bank. Pojawiła się w początku zwariowanego studenckiego życia ;). Musieliśmy zmienić priorytety :Fiu fiu:

Podobne myśli jak Ty mam odnośnie drugiego dziecka, chciałabym ale trochę się boję. Pierwsze mam już odchowane i samodzielne, zrobiło się fajnie i luźno, zwyczajnie nie chce się wracać w pieluchy. Poza tym nie mam tego uczucia że ja tak bardzo chcę mieć kolejne dziecko, raczej myślę o tym na trzeźwo i ze sporym dystansem. Mój mąż chce mieć drugie dziecko, ja myślę ze pewnie w końcu się zdecydujemy, ale na razie odkładam to i odkładam. Teraz odłożyłam dzieckowe plany na koniec roku, zobaczymy co będzie wtedy 😉

2009-01-20 17:39:19

Zamieszczone przez ahimsa:Dokładnie:)
no to widać jestem osobą posiadającą dziecko :Hmmm…:
dwa tygodnie po porodzie wróciłam na studia, miałam nadzieję dokończyć semestr (nie udało się co prawda i potem zrobiłam jednak przerwę, ale chciałam, świadomie zostawiłam dwutygodniową młodą z babcią i ojcem).
Gdybym nie spróbowała to pewnie żałowałabym że odpuściłam.
Jestem wyrodna co?

Jak Nina miała 4 miesiące pierwszy raz została z babcią na noc.
Nie uważam się z tego powodu za wyrodną matkę, mimo że w sumie powód nie był aż tak ważny, mogłam zostać i świat by się nie zawalił.
Czy to że ktoś jednak próbuje pogodzić kilka rzeczy zamiast automatycznie spędzać pierwsze trzy lata tylko i wyłącznie z dzieckiem, decyduje o jego kwalifikacjach rodzicielskich?
Denerwuje mnie takie podsumowywanie.
Są różne pomysły na macierzynstwo i nie wszystkie muszą oznaczać totalną rezygnację z siebie.

alutka19792009-01-20 18:18:54

Zamieszczone przez vieshack:no to widać jestem osobą posiadającą dziecko :Hmmm…:
dwa tygodnie po porodzie wróciłam na studia, miałam nadzieję dokończyć semestr (nie udało się co prawda i potem zrobiłam jednak przerwę, ale chciałam, świadomie zostawiłam dwutygodniową młodą z babcią i ojcem).
Gdybym nie spróbowała to pewnie żałowałabym że odpuściłam.
Jestem wyrodna co?

Jak Nina miała 4 miesiące pierwszy raz została z babcią na noc.
Nie uważam się z tego powodu za wyrodną matkę, mimo że w sumie powód nie był aż tak ważny, mogłam zostać i świat by się nie zawalił.
Czy to że ktoś jednak próbuje pogodzić kilka rzeczy zamiast automatycznie spędzać pierwsze trzy lata tylko i wyłącznie z dzieckiem, decyduje o jego kwalifikacjach rodzicielskich?
Denerwuje mnie takie podsumowywanie.
Są różne pomysły na macierzynstwo i nie wszystkie muszą oznaczać totalną rezygnację z siebie.

Chyba za bardzo to wzięłaś do siebie…Nikt nie powiedział o totalnej rezygnacji ze swojej osoby. Mowa była o przypadkach tzw. skrajnych. Nie denerwuj się:)

alutka19792009-01-20 18:21:27

Zamieszczone przez vieshack:no to widać jestem osobą posiadającą dziecko :Hmmm…:
dwa tygodnie po porodzie wróciłam na studia, miałam nadzieję dokończyć semestr (nie udało się co prawda i potem zrobiłam jednak przerwę, ale chciałam, świadomie zostawiłam dwutygodniową młodą z babcią i ojcem).
Gdybym nie spróbowała to pewnie żałowałabym że odpuściłam.
Jestem wyrodna co?

Jak Nina miała 4 miesiące pierwszy raz została z babcią na noc.
Nie uważam się z tego powodu za wyrodną matkę, mimo że w sumie powód nie był aż tak ważny, mogłam zostać i świat by się nie zawalił.
Czy to że ktoś jednak próbuje pogodzić kilka rzeczy zamiast automatycznie spędzać pierwsze trzy lata tylko i wyłącznie z dzieckiem, decyduje o jego kwalifikacjach rodzicielskich?
Denerwuje mnie takie podsumowywanie.
Są różne pomysły na macierzynstwo i nie wszystkie muszą oznaczać totalną rezygnację z siebie.

Chyba za bardzo to wzięłaś do siebie…Nikt nie powiedział o totalnej rezygnacji ze swojej osoby. Mowa była o przypadkach tzw. skrajnych. Nie denerwuj się:)
A w ogóle to skąd wiesz, z jakich powodów ona wróciła do pracy 5 dni po cesarce?

Znasz odpowiedź na pytanie: Pewność a chęć posiadania dziecka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Pomoc w angielskim
Dziewczyny mam problem - otoz musze napisac CV po angielski a ze moj angielski jest taki przecietny raczej to nie moge sobie poradzic z paroma słowkami. Chodzi mi o przetlumaczenie
Czytaj dalej
Wiek przedszkolny
Co dajecie na kolację 5-6 latkom?
Ja już nie wiem , brak mi pomysłów co Kuba mógłby zjeść żeby mu smakowało. Je na okrągło:kanapki, parówki, jajka na miękko albo płatki na mleku. Może dajecie coś innego
Czytaj dalej