Przemoc wobec dziecka

Wiecie co – jestem w szoku. Wlasnie wrocilam z basenu, gdzie ojciec na moich oczach wytargal za uszy i spoliczkowal malego synka… Moze z jakies 4 lata mialo to dziecko. Jego przewinieniem bylo to, ze zblizyl sie do basenu i mozliwe, ze zmoczyl adidasy (chlopczyk byl calkowicie ubrany, podejrzewam ze nie mogl z jakichs tam wzgledow sie kapac). Ojciec (byk domorosly) wylegiwal sie na lezance ubrany tylko w recznik (to basen hotelowy-spa) w towarzystwie jakiejs barbie, ktora na oko nie byla matka chlopca, bo nie zareagowala. Chlopczyk zaczal plakac, zostal posadzony w odosobnieniu. Wczesniej zblizyl sie do basenu, bo moje corki sie tam bawily. Martince zal bylo chlopczyka, chciala isc do niego, ale nie pozwolilam, bo ojciec-byk patrzyl nieladnie.

Co byscie zrobily? Ja nie zrobilam nic i mam kaca moralnego. A z drugiej strony jakie mam szanse w starciu z bykolem w nieswoim jezyku? Jeszcze sie potem drugi raz wyzyje na dziecku…

68 odpowiedzi na pytanie: Przemoc wobec dziecka

bertolumia2010-10-24 16:54:22

warto zareagować dla zasady, żeby facet widział, że takie podejście do dziecka jest nie akceptowane przez ciebie.
Fakt, ciężko sie na odległość mówi, ale ja wiem że w takich sytuacjach to mi tak adrenalina podskakuje że chyba by miedzy mna a tym faciorem doszło do rękoczynów:Niepewny:

olinja2010-10-24 17:45:29

Mamy ustawe przemocowa.

Zgłosic.

taurus2010-10-24 17:47:58

Ola, to było w Bułgarii jak mniemam

kama282010-10-24 17:52:16

jak znam siebie odezwałabym się w tej sprawie. jedyne co mogłoby mi przeszkodzić to nieznajomość języka lub mój mąż 😉
Jane, ale te wyrzuty sumienia to chyba przesada, świata nie naprawisz, i tak gdzieś ktoś właśnie bije małe dziecko. wiem, okrutna rzeczywistość. nie zareagowałaś, bo tak oceniłaś sytuację. może zdarzyła się po to, by teraz to przemyśleć, co powinnyśmy robić, gdy widzimy bite dziecko.
pozdrawiam cię!

gevalia20062010-10-24 17:59:25

tacy ludzie nie powinni mieć dzieci ! sam powinien dostać tak po buzi, aby zapamiętał sobie raz na zawsze, że dzieci się nie bije !!!!!!!!!!!!

jane2010-10-24 18:01:47

Zamieszczone przez Olinja:Mamy ustawe przemocowa.

Zgłosic.

Bulgaria to nie wiem, czy ma. Tu jeszcze jest busz w niektorych sprawach, o mafii nie wspominajac… 🙁

jane2010-10-24 18:04:14

Zamieszczone przez GEVALIA2006:tacy ludzie nie powinni mieć dzieci ! sam powinien dostać tak po buzi, aby zapamiętał sobie raz na zawsze, że dzieci się nie bije !!!!!!!!!!!!

Tez tak mysle. Mam obawy, ze z chlopczyka wyrosnie podobny “byczek”, bo dostanie przekaz o tym, ze bicie jest dozwolone 🙁

taurus2010-10-24 18:08:59

Szczerze powiedziawszy nie wiem jak bym zareagowała
Choć w takich sytuacjach buzuje we mnie
Kiedyś byłam świadkiem jak matka, będąca zresztą w koncówce ciąży, najpierw się darła na swojego syna – na oko 6-letniego – a potem walneła go w głowę tak że jego głowa odbiła się od wiaty przystanku
ja siedziałam w środku na ławeczce
jak go opitalała, bardzo nieładnie, nie włączałam się choć mnie mroziło
ale jak go uderzyła to nie wytrzymałam wyskoczyłam na niąz oburzeniem, że co ona robi, że tak nie wolno
zaczęła się na mnie drzeć że to jej dziecko i będzie robiła z nim co chce, i żebym się nie wtrącała bo jeszcze mi przyp..li
ogólnie była bardzo agresywna, ale nie miałam się czego bać tym bardizej że ja byłam z koleżanką, choć oczywiście szarpanie się z ciężarną to ostatnio rzecz na którą miałabym chęć
tak BTW to na przystanku stało jeszcze co najmniej ze 20 osób bo to przystanek ‘przesiadkowy’ i godziny szczytu; nikt się nie zainteresował tym co ona zrobiła, ja nie wiem, tak jakby każdy rzeczywiście uważał że to je sprawa co robi z dzieckiem – tak to odebrałam

W przypadku tego faceta – bysiora chyba bałabym się zwracać uwagę bezpośrednio, raczej rzuciłabym uwagę po angielsku (tak żeby zrozumiał) do osoby z którą jestem (nawet do dziecka) że ten pan bardzo brzydko zrobił i tak nie wolno i potępiająco bym patrzyła

wiem że to bardzo niewiele ale jednak, bo chyba w tej sytuacji i w kraju gdzie jak piszesz jest to neuregulowane, to chyba jedyna rzecz którą można zrobić

banzi072010-10-24 18:52:23

ja ostatnio byłam na zakupach w markecie i tam jedna baba przy kasie szarpała swoje dziecko jak jakaś powalona bo chłopczyk marudził, że chce coś słodkiego. Powiedziałam głośno i wyraźnie że to nie jest szmaciana lalka i z dziećmi trzeba rozmawiać a nie się szarpać i jak pani chce to moze się ze mną poszarpie a nie z bezbronnym dzieckiem, bo dziecku trzeba wytłumaczyć dlavczego nie dostanie tego co chce. Pani zrobiła się czerwona jak burak, zapłaciła i poszła sobie. Podejrzewam, ze gdybym nie była w 9 mc w ciąży to bym zareagowała bardziej dobitnie, bo zwykle potrafię podejść i zapytać takiego delikwenta czy nie chce sam w ryj dostać, bo jak chce to proszę bardzo.:Hyhy:
Wiem, że kiedys pewnie jeden taki mi strzeli ale kto jak nie my ma stanąć w obronie tych biednych dzieci? No kto???

taurus2010-10-24 19:05:48

Banzi 🙁

Ja ostatnio w hipermarkecie byłam świadkiem takiego dialogu:

(dziecko około 4 letnie siedzi w wózku z zakupami i marudzi że chce jeszcze popatrzeć na jakieś tam lalki)
Matka zniecierpliwiona: chodź już bo cholera nie mam cierpliwości
jej towarzyszka, na oko siostra bo sporo młodsza: przy$%dol temu głąbowi bo już nie mogę wytrzymać

byłam jakieś 4 metry od nich (głośno mówiły, takie dwie typowe dresiary), zatkało mnie, nie zareagowałam nijak bo zaraz odeszły, zresztą i tak nie wiedziałabym jak
ręce mi opadaja jak słyszę że ktoś się tak do dziecka zwraca
jak takie dziecko ma sobie wyrobić poczucie własnej wartości, jeśli tak się do niego zwracają
a i na słowach jak sądzę się nie kończy
beznadzieja

taurus2010-10-24 19:07:06

o matko jaka tu cenzura
dresiary nie mogłam zacytować, musiałam się nakombinować żeby oddać charakter tego ‘wspaniałego’ dialogu

lilavati2010-10-24 19:13:51

Zamieszczone przez banzi07:ja ostatnio byłam na zakupach w markecie i tam jedna baba przy kasie szarpała swoje dziecko jak jakaś powalona bo chłopczyk marudził, że chce coś słodkiego. Powiedziałam głośno i wyraźnie że to nie jest szmaciana lalka i z dziećmi trzeba rozmawiać a nie się szarpać i jak pani chce to moze się ze mną poszarpie a nie z bezbronnym dzieckiem, bo dziecku trzeba wytłumaczyć dlavczego nie dostanie tego co chce. Pani zrobiła się czerwona jak burak, zapłaciła i poszła sobie. Podejrzewam, ze gdybym nie była w 9 mc w ciąży to bym zareagowała bardziej dobitnie, bo zwykle potrafię podejść i zapytać takiego delikwenta czy nie chce sam w ryj dostać, bo jak chce to proszę bardzo.:Hyhy:
Wiem, że kiedys pewnie jeden taki mi strzeli ale kto jak nie my ma stanąć w obronie tych biednych dzieci? No kto???

Nie widziałam sytuacji ale ….
Pani mogła szarpnąć bo zwyczajnie dzieciak mógł ostro dać w kość podczas całych zakupów, może zaparło się przy kasie, że nie wyjdzie jak swego nie dostanie…uwierz nie każdemu tłumaczenie wystarcza, nie każda matka zwłaszcza w 9 miesiącu ciąży ma siłę godzinę nakręconemu, praktycznie niesłuchającemu dziecku tłumaczyć dlaczego przy każdej półce czegoś do koszyka nie wkładamy.
Ja staram się mimo wszystko w takich sytuacjach nie wytrącać – bo nie wiem co sprawiło, ze sytuacja się tak a nie inaczej zakończyła – nie lubię też jak inni mnie się wtracają -może coś ze mną nie tak ale zwykle jak widzę na ulicy atak szału dziecka bardziej niż jemu rodzicom współczuję.
Kilka tygodni temu byłam po drugiej stronie – poprosiłam sześciolatka by zaczął ubierać się bo wychodzimy z domu do koscioła , dziecko standardowo foch, dalej spokojnie proszę, młody chce mnie targiem – będę ubierał się jak pozwolisz, że wezmę 4 samochody, nie nie pozwalam, idziemy tam w innym celu niż zabawa- auta są niepotrzebne(znam swoje dziecko i wiem, ze za 200m ja je będę niosła bo on znajdzie sobie inne zajęcie), dziecko dalej z coraz większym fochem chce 4 auta, na drodze kompromisu pozwalam na jedno które zmieści sie w jego kieszeni, dziecko nie zgadza się, stawia mi warunki, że jak nie pozwolę zabrać 4 aut butów nie założy. Oczywiście na auta się nie zgadzam, 15 minut nie wystarczyło by adidasy założyć więc biorę dziecko za rękę i bez butów wychodzimy (a właściwie ja go ciagnę a on wrzeszczy, ze chce buty). Obuwie mam ze sobą więc proponuję by założył-na co dziecko wrzeszczy dalej, ze założy jak po 4 auta wrócimy itd. No to ciągnę go dalej-młody wrzeszczy jak oszalały, jakaś babka nie znająca sytuacji wygląda przez balkon i zaczyna mi odgrażać, krzyczy bym zostawiła dziecko, policją straszy. Młody słysząc to jeszcze bardziej próbuje dopiąć swego. Nie ukrywam, że owa Pani ciśnienie mi podniosła i to zdrowo – tylko to, że szłam z dzieckiem uratowało ją , że jej nie powiedziała co na temat takiego wtrącania się w nie swoje sprawy myślę – nie mam zwyczaju przy dzieciach okazywania braku szacunku do innych – ową Panią olałam – choć Ona pewnie nieźle mi dupę mogła obsmarować.

Oczywiście trzaskanie dziecka po twarzy czy szarpanie za uszy uważam za upokorzenie drugiego człowieka :(, nawet jak ojciec wystraszył się, ze dziecko nie posłuchało i mogło wpaść do basenu nie taką karę powinno dostać :(. Nie wiem co bym zrobiła(niewykluczone, ze też by mnie zatkało) – wydaje mi się, ze najlepsze było by wkroczenie do akcji i rozdzielenie choć na metr mężczyzny i chłopca by ochłonęli i mogli słownie wyjaśnić o co poszło

banzi072010-10-24 19:15:56

no właśnie i takimi matkami powinni się zająć z opieki spolecznej :Cwaniak:

lilavati2010-10-24 19:18:50

Zamieszczone przez banzi07:no właśnie i takimi matkami powinni się zająć z opieki spolecznej :Cwaniak:
Poczekamy zobaczymy za lat 3-4 i czy wtedy też będziesz mogła tak jak dzisiaj napisać, dziecka nie można szarpnąć, dziecku trzeba tłumaczyć, do dziecka trzeba mieć cierpliwość 24/24 i ani jednego swego zachowania nie będziesz w duchu żałowała

banzi072010-10-24 19:24:41

Zamieszczone przez ania_st:Nie widziałam sytuacji ale ….
Pani mogła szarpnąć bo zwyczajnie dzieciak mógł ostro dać w kość podczas całych zakupów, może zaparło się przy kasie, że nie wyjdzie jak swego nie dostanie…uwierz nie każdemu tłumaczenie wystarcza, nie każda matka zwłaszcza w 9 miesiącu ciąży ma siłę godzinę nakręconemu, praktycznie niesłuchającemu dziecku tłumaczyć dlaczego przy każdej półce czegoś do koszyka nie wkładamy.
Ja staram się mimo wszystko w takich sytuacjach nie wytrącać – bo nie wiem co sprawiło, ze sytuacja się tak a nie inaczej zakończyła – nie lubię też jak inni mnie się wtracają -może coś ze mną nie tak ale zwykle jak widzę na ulicy atak szału dziecka bardziej niż jemu rodzicom współczuję.
Kilka tygodni temu byłam po drugiej stronie – poprosiłam sześciolatka by zaczął ubierać się bo wychodzimy z domu do koscioła , dziecko standardowo foch, dalej spokojnie proszę, młody chce mnie targiem – będę ubierał się jak pozwolisz, że wezmę 4 samochody, nie nie pozwalam, idziemy tam w innym celu niż zabawa- auta są niepotrzebne(znam swoje dziecko i wiem, ze za 200m ja je będę niosła bo on znajdzie sobie inne zajęcie), dziecko dalej z coraz większym fochem chce 4 auta, na drodze kompromisu pozwalam na jedno które zmieści sie w jego kieszeni, dziecko nie zgadza się, stawia mi warunki, że jak nie pozwolę zabrać 4 aut butów nie założy. Oczywiście na auta się nie zgadzam, 15 minut nie wystarczyło by adidasy założyć więc biorę dziecko za rękę i bez butów wychodzimy (a właściwie ja go ciagnę a on wrzeszczy, ze chce buty). Obuwie mam ze sobą więc proponuję by założył-na co dziecko wrzeszczy dalej, ze założy jak po 4 auta wrócimy itd. No to ciągnę go dalej-młody wrzeszczy jak oszalały, jakaś babka nie znająca sytuacji wygląda przez balkon i zaczyna mi odgrażać, krzyczy bym zostawiła dziecko, policją straszy. Młody słysząc to jeszcze bardziej próbuje dopiąć swego. Nie ukrywam, że owa Pani ciśnienie mi podniosła i to zdrowo – tylko to, że szłam z dzieckiem uratowało ją , że jej nie powiedziała co na temat takiego wtrącania się w nie swoje sprawy myślę – nie mam zwyczaju przy dzieciach okazywania braku szacunku do innych – ową Panią olałam – choć Ona pewnie nieźle mi dupę mogła obsmarować.

Oczywiście trzaskanie dziecka po twarzy czy szarpanie za uszy uważam za upokorzenie drugiego człowieka :(, nawet jak ojciec wystraszył się, ze dziecko nie posłuchało i mogło wpaść do basenu nie taką karę powinno dostać :(. Nie wiem co bym zrobiła(niewykluczone, ze też by mnie zatkało) – wydaje mi się, ze najlepsze było by wkroczenie do akcji i rozdzielenie choć na metr mężczyzny i chłopca by ochłonęli i mogli słownie wyjaśnić o co poszło

woli wyjasnienia Pani kupowała tylko papierosy a mały zobaczył przy kasie słodkości i zapytał czy mu cos kupi a ona na niego, ze nie bo nie ma pieniędzy (na fajki miała) a dzieć zrobił minę i coś tam zamruczał a ona go zaczęla szarpać i teksty w stylu, że ma go dość, zapłaciła i sobie poszła ciągnąc dziciaka za kołnierz. W 9 mc ciąży jestem ja nie ona a jak zapłaciłam za swoje zakupy to jeszcze ją zobaczyłam na parkingu jak szła w petem w buzi i darła sie na tego dzieciaka na pół parkingu, że ma się cieszyć, że dostał bułkę i nastepnym razem nie dostanie nic.

lilavati2010-10-24 19:30:42

Zamieszczone przez banzi07:woli wyjasnienia Pani kupowała tylko papierosy a mały zobaczył przy kasie słodkości i zapytał czy mu cos kupi a ona na niego, ze nie bo nie ma pieniędzy (na fajki miała) a dzieć zrobił minę i coś tam zamruczał a ona go zaczęla szarpać i teksty w stylu, że ma go dość, zapłaciła i sobie poszła ciągnąc dziciaka za kołnierz. W 9 mc ciąży jestem ja nie ona a jak zapłaciłam za swoje zakupy to jeszcze ją zobaczyłam na parkingu jak szła w petem w buzi i darła sie na tego dzieciaka na pół parkingu, że ma się cieszyć, że dostał bułkę i nastepnym razem nie dostanie nic.
Nie mnie dyktować co kto ma kupować
Widocznie miała jakieś powody dla których wybrała fajki od czekolady
…nałóg silniejszy
…dziecko nie może słodyczy
…w domu jest ful słodyczy i ciężko zapanowac by dziecko jadło coś innego
…papierosy może już z nerwów kupiła
…milion innych powodów
Nie mnie oceniać – jak kogoś nie znam
Ja swoim też nie kupuję ok 90% rzeczy o które proszą, czasami zamiast “lizaków” też z bułką wyjdą i nie uważam bym im szkodę robiła (choć kiedyś cały deichman usłyszał, że tylko zawsze sobie kupuję – kupiłam sobie torebkę, 15 minut wcześniej dziecko buty w innym sklepie dostało)

bertolumia2010-10-24 19:42:21

ania st dobrze prawisz, że cierpliwość ma swoje granice, ale wyobraź sobie co dzieje się z tym dzieckiem w czterech ścianach – skoro matka w markecie się nie pohamowała :Fiu fiu:

rena122010-10-24 19:42:44

jak wszędzie potrzebny zdrowy rozsądek- matka też człowiek i naprawdę może miec serdecznie dość -nawet swojego dziecka – i te słodycze przy kasie to może być ta brakująca kropla która sprawi, że człowiek wybucha i tyle

lilavati2010-10-24 19:45:24

Zamieszczone przez bertolumia:ania st dobrze prawisz, że cierpliwość ma swoje granice, ale wyobraź sobie co dzieje się z tym dzieckiem w czterech ścianach – skoro matka w markecie się nie pohamowała :Fiu fiu:
To, ze ktoś nie pohamuje się przy kasie nie musi oznaczać najgorszego
Tak samo jak to, ze ktoś pieknie wystroi dziecko jak laleczkę na spacer na którym wszystko ładnie pięknie nie musi oznaczać, ze w 4 ścianach nie rozgrywa się koszmar
To naprawdę bardzo trudny temat

ulaluki2010-10-24 20:02:15

Zamieszczone przez ania_st:Nie widziałam sytuacji ale ….
Pani mogła szarpnąć bo zwyczajnie dzieciak mógł ostro dać w kość podczas całych zakupów, może zaparło się przy kasie, że nie wyjdzie jak swego nie dostanie…uwierz nie każdemu tłumaczenie wystarcza, nie każda matka zwłaszcza w 9 miesiącu ciąży ma siłę godzinę nakręconemu, praktycznie niesłuchającemu dziecku tłumaczyć dlaczego przy każdej półce czegoś do koszyka nie wkładamy.
Ja staram się mimo wszystko w takich sytuacjach nie wytrącać – bo nie wiem co sprawiło, ze sytuacja się tak a nie inaczej zakończyła – nie lubię też jak inni mnie się wtracają -może coś ze mną nie tak ale zwykle jak widzę na ulicy atak szału dziecka bardziej niż jemu rodzicom współczuję.
Kilka tygodni temu byłam po drugiej stronie – poprosiłam sześciolatka by zaczął ubierać się bo wychodzimy z domu do koscioła , dziecko standardowo foch, dalej spokojnie proszę, młody chce mnie targiem – będę ubierał się jak pozwolisz, że wezmę 4 samochody, nie nie pozwalam, idziemy tam w innym celu niż zabawa- auta są niepotrzebne(znam swoje dziecko i wiem, ze za 200m ja je będę niosła bo on znajdzie sobie inne zajęcie), dziecko dalej z coraz większym fochem chce 4 auta, na drodze kompromisu pozwalam na jedno które zmieści sie w jego kieszeni, dziecko nie zgadza się, stawia mi warunki, że jak nie pozwolę zabrać 4 aut butów nie założy. Oczywiście na auta się nie zgadzam, 15 minut nie wystarczyło by adidasy założyć więc biorę dziecko za rękę i bez butów wychodzimy (a właściwie ja go ciagnę a on wrzeszczy, ze chce buty). Obuwie mam ze sobą więc proponuję by założył-na co dziecko wrzeszczy dalej, ze założy jak po 4 auta wrócimy itd. No to ciągnę go dalej-młody wrzeszczy jak oszalały, jakaś babka nie znająca sytuacji wygląda przez balkon i zaczyna mi odgrażać, krzyczy bym zostawiła dziecko, policją straszy. Młody słysząc to jeszcze bardziej próbuje dopiąć swego. Nie ukrywam, że owa Pani ciśnienie mi podniosła i to zdrowo – tylko to, że szłam z dzieckiem uratowało ją , że jej nie powiedziała co na temat takiego wtrącania się w nie swoje sprawy myślę – nie mam zwyczaju przy dzieciach okazywania braku szacunku do innych – ową Panią olałam – choć Ona pewnie nieźle mi dupę mogła obsmarować.

Oczywiście trzaskanie dziecka po twarzy czy szarpanie za uszy uważam za upokorzenie drugiego człowieka :(, nawet jak ojciec wystraszył się, ze dziecko nie posłuchało i mogło wpaść do basenu nie taką karę powinno dostać :(. Nie wiem co bym zrobiła(niewykluczone, ze też by mnie zatkało) – wydaje mi się, ze najlepsze było by wkroczenie do akcji i rozdzielenie choć na metr mężczyzny i chłopca by ochłonęli i mogli słownie wyjaśnić o co poszło

Ania, podobnie myślę.
Nie można od razu wyrokować, jak się nie zna sytuacji.

Ja szłam z trójką, Konrad luzem. Idziemy obok bardzo ruchliwej ulicy, a potem ją przechodzimy.
No i Konrad na moje zawołanie stop nie zatrzymał się, a na dodatek wlazł na ulicę, na szczęscie samochody się zatrzymały(ja w tym czasie bliźniaków trzymałam za rękę).
Nakrzyczałam na niego zdrowo, bez wyzwania oczywiście. Wzięłam go mocno za rękę, a ten się szarpał i płakał.(a ja też mocno go trzymałam, bo dwóch za jedną rękę, a trzeciego za drugą rękę)
Dla pobocznych widzów pewnie moja reakcja za mocna, ale to dlatego że nie o ich dziecko chodzi, o bezpieczeństwo.

Takich sytuacji może być dużo, a do oceniania również chętnych mnogo.

bertolumia2010-10-24 20:09:04

ja tam widzę wyraźna różnice w wybuchu nerwowym gdzie dziecko wchodzi na ulicę i jakoś takie zachowanie rodzica nie jest dla mnie naganne

2010-10-24 20:13:40

Zamieszczone przez rena12:jak wszędzie potrzebny zdrowy rozsądek- matka też człowiek i naprawdę może miec serdecznie dość -nawet swojego dziecka – i te słodycze przy kasie to może być ta brakująca kropla która sprawi, że człowiek wybucha i tyle

mam dzieci nadpobudliwe
dwójkę

kto ma takie dziecko wie jak często nerwy puszczają

dla mnie to strasznie ciężka sprawa
bo kocham dziewczyny ponad wszystko
nie biję ich

i tak samo jak jest mi ciężko kiedy ktoś z niechęcią odnosi się do nich bo są takie jakie są
tak i wtedy kiedy ktoś uważa mnie za złą matkę, bo nie zawsze się pochamuję

karolakoj2010-10-24 20:24:27

Cierpliwość rodzica ma swoje granice – tu się zgodzę. Jednak niecierpliwosć także ma swoje granice…
Mówić podniesionym tonem, krzyknąć, zamknąć się przed dziećmi na 3 minuty w łazience itp. – TAK
Szarpać jak workiem, bić itp. – NIE !!!!!!!

Kiedy widzę rodzica/opiekuna, który krzyczy na swoje dziecko – nie reaguję, czasem tylko się przyglądam i przysłuc***ę.
Kiedy widzę bicie dziecka, czy poniżanie w nieludzki sposób – zwracam uwagę, staram sie to robić kulturalnie (bo świadkiem jest dziecko), 2 razy zadzwoniłam na policję.

kotus2010-10-24 20:34:08

Zamieszczone przez Jane:Wiecie co – jestem w szoku. Wlasnie wrocilam z basenu, gdzie ojciec na moich oczach wytargal za uszy i spoliczkowal malego synka… Moze z jakies 4 lata mialo to dziecko. straszne to:( szkoda mi takich dzieci kiedy rodzice wyładowują swoją złosc:(:(sama nie wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu,bo to inny kraj i tak ni z gruszki ni z pietruszki…

olinja2010-10-24 21:04:26

Zamieszczone przez Milla:Ola, to było w Bułgarii jak mniemam

Zamieszczone przez Jane:Bulgaria to nie wiem, czy ma. Tu jeszcze jest busz w niektorych sprawach, o mafii nie wspominajac… 🙁A to zmienia postac rzeczy

Zamieszczone przez Jane:Tez tak mysle. Mam obawy, ze z chlopczyka wyrosnie podobny “byczek”, bo dostanie przekaz o tym, ze bicie jest dozwolone 🙁
Szkoda mi dziecka.
Oczywiscie.
W takich chwlach nóz w kieszeni mi sie otwiera a w głowie kołacze mysl
“Nie wszyscy moga byc rodzicami”
Najwyrazniej temu panu dzecko przeszkadzało.

Nie wiem co bym zrobiła.

kantalupa2010-10-24 21:08:29

Zamieszczone przez Jane:Wiecie co – jestem w szoku. Wlasnie wrocilam z basenu, gdzie ojciec na moich oczach wytargal za uszy i spoliczkowal malego synka… Moze z jakies 4 lata mialo to dziecko. Jego przewinieniem bylo to, ze zblizyl sie do basenu i mozliwe, ze zmoczyl adidasy (chlopczyk byl calkowicie ubrany, podejrzewam ze nie mogl z jakichs tam wzgledow sie kapac). Ojciec (byk domorosly) wylegiwal sie na lezance ubrany tylko w recznik (to basen hotelowy-spa) w towarzystwie jakiejs barbie, ktora na oko nie byla matka chlopca, bo nie zareagowala. Chlopczyk zaczal plakac, zostal posadzony w odosobnieniu. Wczesniej zblizyl sie do basenu, bo moje corki sie tam bawily. Martince zal bylo chlopczyka, chciala isc do niego, ale nie pozwolilam, bo ojciec-byk patrzyl nieladnie.

Co byscie zrobily? Ja nie zrobilam nic i mam kaca moralnego. A z drugiej strony jakie mam szanse w starciu z bykolem w nieswoim jezyku? Jeszcze sie potem drugi raz wyzyje na dziecku…

janka, z doswiadczenia: dobrze, ze sie nie zblizylas
mialam okolicznosc z takim bykiem i powaznie byl moment, kiedy mi sie nogi ugiely (nigdy wczesniej nie widzialam tak oczywistego pistoletu niemal prosto w twarz)
konfrontacja na pewno niewiele pomaga
chyba tylko okazanie dzieciakowi troche ciepla, zeby nie odczul tego potwornego upokorzenia jeszcze ze strony otoczenia, pozostaje
straszne:(

jane2010-10-25 05:57:22

Zamieszczone przez rena12:jak wszędzie potrzebny zdrowy rozsądek- matka też człowiek i naprawdę może miec serdecznie dość -nawet swojego dziecka – i te słodycze przy kasie to może być ta brakująca kropla która sprawi, że człowiek wybucha i tyle

A moze, moze… ale – tak mi sie zdaje przynajmniej – ze szarpanie, klapsy, targanie za uszy, to nie tedy droga. Wiem, o czym piszecie, bo moje trzy swiete nie sa, ale jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie dokonac aktu przemocy w miejscu publicznym. Ba, w miejscu prywatnym tez nie, choc nieraz reka swedzi, ale sama bym sie z tym zle czula. Raz zdarzylo mi sie wymierzyc pare klapsow psu, ktory uciekl i nie dawal sie przez dluzsza chwile zlapac, wiec wiem, jak sie po tym czlowiek czuje.
Ja w supermarkecie marudzace dziecko ignoruje. Starsze rozumieja, ze nie dostana wszystkiego, czego tylko zapragna i sie juz nie upieraja, a jesli – to mowie “nie” i jest spokoj. Z najmlodsza (niecale dwa lata) mam wiekszy problem, ale wybuchy ignoruje. Jak sie rzuci na ziemie, to w domu zostawiam, az skonczy wrzeszczec, a w miejscu publicznym biore pod pache i wychodzimy.

olesia12010-10-25 07:53:56

Nie wiem jak bym sie zachowała
okropna sytuacja ale ojciec byk na uwagę obcej kobiety mogłby zareagować róznie
zal bardzo tego chłopca

ja ostatnio w sklepie byłam świadkiem jak matka się wydarła na syna ok 6letniego, który zrzucił z półki chusteczki: zjeżdżaj stąd bo jak Ci lutnę to się naparkingu znajdziesz………….:Wstyd: a na dowód trochę go szarpnęła…

ciapa2010-10-25 08:19:11

Zawsze reaguje
Przez co mam kłopoty

bratek2010-10-25 08:29:20

raz w zyciu stanęłam w obronie bitego dziecka
sasiadka -alkoholiczka biła chłopaka
zareagowałam
dostałam kijem od miotły w głowę
otarło się o policję
gdybym miała zrobic to po raz drugi nie zawahała bym się

doritez2010-10-25 10:45:18

My taka sytuacje mamy na codzien. Tzn. bardzo podobna.
Od jakichs 2 lat mamy nowych sasiadow nad soba, rodzina z dwiema corkami okolo 3 i 6 lat.
Meza prawie nigdy nie ma w domu – pracuje chyba na 150 etatow, zeby spalacac kredyty i utrzymac dom. Nie przelewa im sie.
Matka siedzi w domu z dziecmi (teraz tylko z mlodszym, starsza od wrzesnia w przedszkolu).
Ogolnie jako sasiedzi sa bardzo uciazliwi: ciagle halasy, ciaganie mebli, pranie i trzepanie dywanow po 10 razy w tygodniu- wszystko laduje na moim nalkonie, praniu, oknach…kupa smieci, papierkow, zabawek itd pod balkonem, wszystko sprzatam ja…
ale to niewazne. Najgorsze jest jej podejscie do dzieci. Nidgzie z nimi nie wychodzi, od siedzenia w domu i ona i dzieciaki wariuja. Slyszymy ciagle krzyki, grozby, placz dzieci. Teksty tupu: zabije was, wyrzuce z balkonu, przyp….dole, utopie, sa na porzadku dziennym. Czasem za kare zamyka dzieci na balkonie, tak w upal jak w zime….
przy mezu nie robi talkich rzeczy, bo sie go boi.
wszyscy dookola wiedza, ze baba ma nierowno pod sufitem. na zwrocenie uwagi reaguje krzykiem, wyzwiskami i grozi policja, szczuje nas swoimi dziecmi. Do tego usila zlosliwosci- zasyfia nam balkon i wszystko na nim…i halasuje specjalnie, kiedy wie, ze moje dziecko spi….
Powiedzcie mi teraz: co robic? reagowac? bronic te dzieci przed nia?

taurus2010-10-25 11:19:17

Zamieszczone przez majowamama:Jestem ostatnia do wtykania nosa w nieswoją rodzinę.
Napewno bym nie zareagowała w wymienionych tu sytuacjach, bo nie mnie oceniac rodziców.
Nie podciągam tego pod patologiczną przemoc.

dla mnie przemoc wobec dziecka to po prostu przemoc
patologiczna czy też nie

Zamieszczone przez majowamama:I chronicznie nie trawię pouczających mamuś.

a ja chronicznie nie trawię znieczulicy społecznej. To tak przy okazji, nie do Ciebie personalnie Majowamamo.

Mnie z kolei denerwowały komentarze z reguly starszych ludzi, w przypadku gdy Michał parę razy był nieposłuszny w sklepie, i zaczynał jakąś akcję w stylu: ‘ja chce to mamo ja chcę to’ albo ‘nie chcę do domu’

Piękne są teksty osób, które chcą ‘pomóc’ – ‘zabiorę cię ze sobą jak będziesz niegrzeczny’ , ‘klapa mu przylac’ :p
Irytujące ale krzywdy mi nie robią, mogą puścić mimo uszu jak uważam że taka ‘rada’ nieprzydatna

jane2010-10-25 13:30:26

Zamieszczone przez doritez:
wszyscy dookola wiedza, ze baba ma nierowno pod sufitem. na zwrocenie uwagi reaguje krzykiem, wyzwiskami i grozi policja, szczuje nas swoimi dziecmi. Do tego usila zlosliwosci- zasyfia nam balkon i wszystko na nim…i halasuje specjalnie, kiedy wie, ze moje dziecko spi….
Powiedzcie mi teraz: co robic? reagowac? bronic te dzieci przed nia?

Wiesz co, chyba zglosilabym to na policje… Ewentualnie porozmawiala z tym mezem, chyba ze tez niezrownowazony…
Nagralabym krzyki i wyzwiska, zeby miec jakis dowod.

jane2010-10-25 13:32:39

Zamieszczone przez Milla:Piękne są teksty osób, które chcą ‘pomóc’ – ‘zabiorę cię ze sobą jak będziesz niegrzeczny’ , :p

taaa… tez sie z takimi tekstami spotkalam, gdy jeszcze w Czechach mieszkalam. Glownie od starszych ludzi pochodzily 😉 Nie wiem dlaczego wlasnie starsze osoby tyle sie wtracaja we wszystko – nudzi im sie? 😉

gobin2010-10-25 21:31:56

nie wiem co bym zrobiła, zależy od sytuacji pewnie

na wiosnę byłam za to świadkiem takiej sytuacji
rodzina tatus mamusia jedno dziecko na ręku drugie drepczo za nimi, godzina 21 parking Auchana. Ja czekam na mojego M, mamusia “zwraca uwagę dziecku idącemu, jesteś nieznośny, nic nie można z tobą załatwić etc. Tatuś dodaje jak będziesz sie tak zachowywał oddamy Cię do domu dziecka. No trzepnęło mną. Powiedziałam rodzicom mnie mijającym.
– Życzę panu by syn za kilka lat powiedział to samo że odda pana do domu starców
Pana zatkało, panią też.

Ja rozumiem zniecierpliwienie, zdenerwowanie rodzica, czasem Sebek ma fazę i mam ochotę go zamordować, ubić, zamknąć, związać. Nie szarpie, w domu mi się zdarza złapać mocniej, niestety nie umiem oszacować swojej siły. Nie krzyczę epitetami do dziecka. Nie biję. Jestem wściekła ale nie odreagowuje na Sebku raczej – tak mi się wydaje.

adik112010-10-26 05:52:26

Ja tez zawsze reaguje, oczywiscie inna sytuacja, gdy dziecko probuje wbiegac na ulice nie sluchajac sie mamy. Ale i tak uwazam, ze szarpanie, klapsy, przemoc wobec dzieci to po prostu brak umiejetnosci poradzenia sobie z problemem przez rodzica. Latwiej dac klapsa niz porozmawiac z dzieckiem. Sama mam dwojke i oczekuje trzeciego i nie wyobrazam sobie, ze moglabym zaczac szarpac dziecko bo zada slodyczy w sklepie czy w podobnych sytuacjach albo nawet probowalo wtargnac na ulice. Przemoc do niczego dobrego nie prowadzi.

I niestety mam wrazenie, ze jaki przyklad od rodzica tak samo pozniej dziecko w wieku doroslym odnosi sie do swoich dzieci. Ja mam sasiadow, ktorzy do swoich dzieci (w wieku od 8 do 14 lat) odzywaja sie w stylu: ty debilu, ty idioto, itp. I mam wrazenie, ze tak samo te dzieci beda odzywac sie zarowno do swoich dzieci jak i rodzicow w pozniejszym czasie jak juz beda dorosle i beda mialy odwage odpowiedziec.

asik2010-10-26 06:49:37

Zamieszczone przez majowamama:Jestem ostatnia do wtykania nosa w nieswoją rodzinę.
Napewno bym nie zareagowała w wymienionych tu sytuacjach, bo nie mnie oceniac rodziców.
Nie podciągam tego pod patologiczną przemoc.
I chronicznie nie trawię pouczających mamuś.

O to, to
Wolnoć Tomku w swoim domku 😉
Nie każdemu musi pasować jak wychowujemy nasze dzieci,
ale niech każdy pilnuje swojego nosa.
Ja nie lubię być pouczana i innych też nie pouczam
Nie mówię tutaj o skrajnych przypadkach bicia i maltretowania dzieci
wtedy zawiadomiłabym odpowiednie władze

yoko2010-10-26 07:29:20

pytanie – co jest skrajnym przypadkiem?
gdzie jest granica?
Wczoraj byłam w sklepie obuwniczym i mamusia nad synkiem się
zwyczajnie wyżywała, słownie. Non stop na niego warczała i mu groziła,
syczała.
Stała pół metra ode mnie i się w ogóle nie krępowała. Trzeba było widzieć
to dziecko – zero szczęścia, takie strute, smutne…
Im bardziej na tego chłopca (na oko 7 lat) naciskała, tym ja byłam słodsza dla Frani.
Specjalnie, żeby słyszała, że można inaczej, żeby coś ją tknęło.
Chyba tknęło.

Po czym odchodzę i mijam matkę z córkami nastoletnimi, a w jej języku kierowanym do córek jedna “k…wa” pogania drugą:(
ręce mi opadły.
no i sobie poszłyśmy z Franią, bo to nie na moją głowę:(

Żeby nie było tak kolorowo, mnie ostatnio Pan na parkingu też zwrócił uwagę.
BYł wieczór, pojechałam z Efem na zakupy. BYłam zmeczona, eF też.
Podjechalismy na parking, aFilip strzela scene, że jest zbyt zmeczony, by się odpiąć z pasów, więc
powiedziałam, że w takim razie idę sama, a on zostaje w samochodzie,
na co on zaczął teatralnie “nie! nie! nie!”.
podszedł do mnie facet ładujący obok swoje zakupy do samochodu i powiedział do mnie “proszę nie straszyc dziecka”
W pierwszym odruchu chciałam mu coś odpalić na kształt, żeby spadał i się nie wtrącał, ale szybko przmieliłam mysli
i powiedziałam, że “ma pan całkowitą rację. Już sobie na Pana szykowałam ciętą ripostę, ale nic mi do głowy nie przyszło. Ma Pan całkowitą rację. DObranoc”. Pan się uśmiechnął, powiedział, że z ta ripostą miałby tak samo. Atmosfera byla w sumie luźna, na początku było mi głupio, a potem to pomyślałam, że czasem dobrze, że ktoś z boku pokazuje Ci czerwoną kartkę, zapala światło:)
eF wysiadł, zakupy zrobione, wieczór w sumie udany:)

maduxia2010-10-26 07:50:27

brunka, wcale nie myslę, ze facet na parkingu miał rację
ja tez tak czasem do moich mówię, i to wcale nie jest straszenie, tylko pokazanie naturalnych konsekwencji: nie chcesz sie odpiąć to ide sama i tyle.

Jakby mi ktoś w takiej sytuacji zwrocił uwagę, nie byłabym zadowolona, nie wpadajmy w skrajności

nie lubię straszenia drugą osobą: nie krzycz tak, bo sie pani (w sklepie) będzie gniewała; albo babć, które podchodziły do mnie, jak sie Antonio kilka razy miotał, dawno to było, z tekstem- bądź grzeczny, bo jak nie, to cię zabiorę :Boje się:

2010-10-26 07:54:57

Ja bym chyba nie zareagowała z powodu szoku, podejrzewam, że by mnie zatkało:(.

Znasz odpowiedź na pytanie: Przemoc wobec dziecka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dla starających się
Czy coś jest nie tak?
Jakiś czas temu pisałam na forum ze moja @ sie spóźnia a testy pokazują wyniki negatywne... Po wizycie u Lekarza okazało cię ze jestem w ciąży, jednak miesiąc później poroniłam...
Czytaj dalej
Wszystko o porodzie
Ile dni po porodzie do domu??
Jak w temacie - w ktorej dobie po porodzie wyszlyscie do domu (interesuje mnie i sn i cc) ale chodzi mi tylko o szpitale w Polsce bo wiem ze u
Czytaj dalej