Poród lotosowy budzi wiele kontrowersji i sprzecznych uczuć. Dla niektórych jest jedyną odpowiednią formą przyjścia malucha na świat. Ma mu zapewnić bezpieczny start i poczucie stabilizacji. Dla innych jest nowomodnym wymysłem, z którym wiąże się nawet nutka obrzydzenia. Na czym polega poród lotosowy? Dlaczego budzi takie emocje? Czy rzeczywiście jest w zupełności bezpieczny?

Co to jest poród lotosowy?

Pierwsze fazy porodu lotosowego nie różnią się od innych porodów odbywających się siłami natury. Pierwsza faza to faza rozwierania się szyjki macicy. Może trwać najdłużej ze wszystkich etapów porodu, ponieważ ciało ciężarnej może się przygotowywać do wydania malucha na świat nawet do 20 godzin! Gdy szyjka macicy jest już w pełni rozwarta, nadchodzi faza skurczy partych. Maluch przychodzi na świat w tradycyjny sposób, przechodząc przez kanał rodny. Następnie pojawia się łożysko. Po paru minutach od chwili porodu odcinana jest pępowina i to jest pierwsza różnica, która dzieli poród zwykły od porodu lotosowego.

Poród lotosowy polega bowiem na tym, że gdy dziecko przychodzi na świat, nie zostaje przecięta pępowina, która łączy maluszka z łożyskiem. Kobieta rodzi łożysko, które jest połączone z dzieckiem do momentu aż pępowina sama odpadnie w naturalny sposób bez niczyjej ingerencji.

Po raz pierwszy poród lotosowy miał miejsce w 1974 roku. Clair Lotus Day, która w ten sposób urodziła syna, jest Amerykanką. Pracuje jako pielęgniarka, lecz określa siebie również mianem jasnowidza. Jest specjalistką od aury, która wedle zwolenników teorii o ludzkiej aurze, otacza każdego człowieka od jego chwili przyjścia na świat. Ma być ona o wiele korzystniejsza, gdy dziecko od pierwszych chwil swojego życia jest spokojne i ma poczucie bezpieczeństwa. Wedle Day odcinanie pępowiny jest dla dziecka bardzo traumatyczne.

Pierwowzoru porodu lotosowego dopatrzyła się u szympansów, które nie oddzielają szympansich noworodków od łożyska. Amerykańska pielęgniarka po zaobserwowaniu tej prawidłowości miała mieć widzenie dotyczące bólu ludzkich noworodków, który jest przez nie odczuwany w chwili mechanicznego przecinania pępowiny. Dziecko podczas odpępnienia ma nie tylko fizycznie cierpieć, ale także odczuwać ogromny stres i strach. Gdy przyszło więc do narodzin jej pierworodnego syna, poprosiła lekarzy, by nie odcinali pępowiny. Zabrała noworodka ze sobą do domu wraz z łożyskiem, z którym maluch był nadal zespolony. Od tamtej pory, przez ponad czterdzieści lat Clair Lotus Day jest aktywną działaczką na rzecz porodów lotosowych. Udało jej się do swojej idei przekonać tysiące rodziców na całym świecie, a porody lotosowe z roku na rok zyskują na popularności.

Poród lotosowy: zagrożenia

Lekarze, którzy nie są zwolennikami porodów lotosowych przekonują, że przechowywane przez kilka dni łożysko może być źródłem zakażenia. Rozkładające się tkanki tego organu porodowego mogą doprowadzić do zakażenia dziecka za pomocą pępowiny. Ponadto w pępowinie znajdują się składniki nazywane tromboplastynami. Są to białka, które powodują krzepnięcie krwi w pępowinie i łożysku, gdy po przyjściu dziecka na świat przestają być już potrzebne. Istnieje spore ryzyko, że przedostaną się one do organizmu dziecka, jeśli pępowina nie zostanie na czas odcięta i mogą wywołać szereg powikłań.

Porody lotosowe w Polsce

O ile na Zachodzie moda na porody lotosowe jest już dosyć rozpowszechniona, to w Polsce ten rodzaj porodu nadal należy do rzadkości. Z pewnością duży wpływ ma na to podejście naszych lekarzy i położonych, którzy są mocno sceptyczni, jeśli chodzi o ten temat. Niemniej jednak w sieci można znaleźć oferty położnych, które proponują pomoc przy porodzie lotosowym odbywającym się w domu rodziców malucha.