Przez polski Internet od kilkunastu godzin przetacza się fala dyskusji dotyczącej zadania zamieszczonego w podręczniku z czytankami dla klasy piątej szkoły podstawowej. Część internautów jest oburzona i bije na alarm, podczas gdy druga część sprawę traktuje jako dobry żart i zwyczajnie się ze wszystkiego śmieje. O co chodzi?



9 października jeden z facebookowych profili noszący nazwę „Seksizmu naszego powszedniego” zamieścił zdjęcie fragmentu podręcznika dla szkół polonijnych „Klasa 5: W radosnym kregu – Czytanka”. Książka jest autorstwa Małgorzaty Pawlusiewicz.

Jedno z umieszczonych w podręczniku zadań jest podzielone na dwie części. Pierwsza z nich jest przeznaczona dla chłopców, druga dla dziewczynek. Część dla chłopców brzmi:

„Wyobraź sobie, że żyjesz w czasach Kolumba. Gdybyś był odpowiedzialny za dwumiesięczną wyprawę morską, jak wyglądałaby lista najpotrzebniejszych rzeczy, którą wziąłbyś na statek? Jakich ludzi szukałbyś, żeby skompletować załogę? Jakie cechy charakteru żeglarza brałbyś pod uwagę? Ułóż tekst ogłoszeń, które rozwieszałbyś na słupach i rozdawał przechodniom”.

Z kolei zadanie dla dziewczynki brzmi:

„Zapoznaj się z przyprawami jakie w XV wieku przywożono do Europy. Porozmawiaj z mamusią i przygotuj się do zaprezentowania klasie przydatności przypraw w kuchni i w cukiernictwie.”

 



 

Serwis Gazeta.pl poprosił autorkę podręcznika o komentarz. Wyjaśniła ona swoje stanowisko drogą mailową:

Podczas lekcji czytany był tekst i omawiane warunki trudnej wyprawy. Na zakończenie padło pytanie: „Czy chcielibyście zaciągnąć się na statek Krzysztofa Kolumba?”. Chłopcy z uśmiechem podejmowali to wyzwanie, natomiast dziewczynki nie wykazywały ochoty na podjęcie tak wielkiego ryzyka. Precyzując więc zadanie wzięłam pod uwagę ich wolę.

Sądząc po wpisach komentujących odpowiedź pani Pawlusiewicz, wyjaśnienia te są dosyć mętne i nie przekonują internautów. Ich zdaniem umniejsza się nie tylko rolę dziewczynek w społeczeństwie, ale również dorosłych kobiet, przywołanych w zadaniu jako „mamusia”.



Użytkowniczka natka243 pyta:

Wobec tego jak autorka wytłumaczy samą treść zadania dla dziewczynek? Dlaczego mają „porozmawiać z mamusią” na temat przypraw, a nie z rodzicami czy samym „tatusiem”?
Pomijam już sprawę języka i zdrobnień. Dlaczego do dzieci (tym bardziej do piątoklasisty) nie mówi się normalnie?

W podobnym tonie są również inne wypowiedzi. Zdaniem niektórych zadania w podręczniku mogłyby być dwa, ale jednocześnie nie musiała w nich zostać wskazana płeć. Wtedy dziecko zainteresowane zamorską wyprawą zrobiłoby zadanie pierwsze, a te z mniejszą chęcią do podejmowania ryzyka rozwiązałyby zadanie numer dwa – bez względu na ich płeć.

Ta sprawa to kolejna w ostatnich dniach, na którą żywo reaguje opinia publiczna, wytykając twórcy chęć dyskryminowania kobiet. Kilka dni temu burza przetoczyła się nad reklamą Tesco. Na zdjęciu kobieta w zaawansowanej ciąży podaje talerz pełen smakołyków siedzącemu przy zastawionym stole mężczyźnie. Slogan reklamowy głosi: „Oferujemy ponad 17 000 produktów abyś miała z czego wybierać”. Dla wielu odbiorów, reklama miała za zadanie pokazać, że nawet w ciąży kobieta jest zobowiązana do obsługiwania swojego partnera. Wyjaśnienia Tesco bynajmniej nie rozwiały powszechnego oburzenia. Pod wpływem nacisku klientów zdecydowali się na wycofanie reklamy.