Rodzice dwójki dzieci z autyzmem spotkali się z nieprzyjemnościami w prywatnej szkole w Warszawie na Bemowie. Opiekunowie innych uczących się tam dzieci nie chcieli, by maluchy dołączyły do klasy nieintegracyjnej, choć ich spektrum autyzmu nie przeszkadza w prowadzeniu lekcji. Pani Katarzyna, matka Karolka, jednego z niepełnosprawnych dzieci, była oburzona zajściem.



Niepełnosprawne dzieci niemile widziane w klasie nieintegracyjnej

Karolek i Amelia, pomimo autyzmu nie mają problemów z rozwojem. Mimo to rodzice innych uczniów w szkole, do której dotychczas uczęszczały dzieci nie chcą, by chodziły do tej samej klasy, co zdrowi rówieśnicy. Wcześniej prywatna szkoła na Bemowie w Warszawie miała specjalną klasę integracyjną, do której chodzili uczniowie z autyzmem. Dzieci dobrze czuły się na zajęciach i świetnie wywiązywały się z obowiązków ucznia. Placówka zlikwidowała jednak klasę po tym, jak z i tak małej 7 osobowej grupy większość uczniów wpisała się ze względu na zmianę zamieszkania.

Szkoła zaproponowała, by pozostałe dzieci dołączyły do zwykłej, drugiej klasy szkoły podstawowej. Do pomocy miał być przydzielony również nauczyciel wspomagający. Po zakończeniu pierwszej klasy odbyło się spotkanie z rodzicami dzieci, które przejdą po wakacjach do drugiej klasy. Jak mówiła Pani Katarzyna w rozmowie z TOK.FM, wielu rodziców było bardzo przeciwnych dołączeniu Karola i Amelki do zwykłej klasy:

Spotkanie trwało dwie godziny. To był lincz na nas, matkach dzieci ze spektrum autyzmu. Pozostali rodzice stawili wielki opór, bez ogródek wykrzyczeli nam, że nie chcą naszych dzieci. Usłyszałyśmy, że ci rodzice nie życzą sobie, aby ta dwójka dzieci z orzeczeniami o niepełnosprawności była w ich klasie, że to zaniży poziom. Jeden z panów stwierdził, że jeśli nasze dzieci do klasy dołączą, on natychmiast zabiera swoje z tej szkoły.

Zdezorientowane dzieci, rozgoryczeni rodzice

Zarówno rodzice Karola, jak i Amelki postanowili przenieść je do innej placówki. Dzieci są jednak zdezorientowane i nie rozumieją, czemu muszą zmienić szkołę. Opiekunowie innych uczniów nie zwrócili uwagi na to, że dzieci nie sprawiają problemu oraz że nie są agresywne. Większość uważała, że dołączenie ich do drugiej klasy obniży poziom nauczania.

Według prawa jednak nie ma nawet obowiązku informowania innych rodziców, o tym, że do szkoły dołączy dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności. Spotkanie wynikało głównie ze statutu szkoły, która zobowiązuje się w takich wypadkach spytać o zdanie pozostałych rodziców. Pani Katarzyna nie kryje, że bardzo poruszyło ja całe zdarzenie:

Wyszło na to, że w XXI wieku, w centrum Warszawy, w Unii Europejskiej, w prywatnej szkole nie można być innym. I to jest przerażające.

______

Aktualizacja, 21 sierpnia 2018

Szkoła prostuje

Relacja rodziców dzieci, które zostały przeniesione do innych szkół została sprostowana przez właścicielkę szkoły z Bemowa. Obszerny list przedstawia wydarzenia, które miały miejsce w szkole oraz prezentuje stanowisko placówki.



Nasza szkoła jest placówką niepubliczną prowadzoną od 2012 roku. Obecnie działają jej dwa oddziały. Już pięć lat temu uruchomiliśmy w nich klasy terapeutyczne. Byłam autorką tego pomysłu, gdyż bolało mnie, że tak mało szkół niepublicznych decyduje się na zapewnienie najwyższego poziomu nauki i najlepszej opieki dzieciom ze spektrum autyzmu.  – czytamy w oświadczeniu właścicielki szkoły.

Do dziś zresztą pozostajemy pod tym względem wyjątkiem wśród szkół niepublicznych. Obecnie w naszych oddziałach uczy się z sukcesem aż 29 uczniów z orzeczeniami o niepełnosprawności, z czego jesteśmy bardzo dumni. Ponadto w 2012 roku założyliśmy fundację, której celem jest niesienie pomocy społecznej osobom dotkniętym poważnymi, trudno uleczalnymi schorzeniami. Wspieramy dzieci oczekujące na skomplikowane bądź drogie zabiegi medyczne oraz rodziny w ciężkiej sytuacji życiowej. Udało się nam pomóc 24 beneficjentom, m.in. przekazując środki na zakup profesjonalnego sprzętu i zabiegi rehabilitacyjne. Współfinansowaliśmy także leczenie jednego z naszych wychowanków za granicą oraz pomagaliśmy wielu innym potrzebującym. Chciałabym także wyjaśnić, że Konwencja o Prawach Osób Niepełnosprawnych, którą rząd polski podpisał w 2012 roku, nie narzuca szkołom niepublicznym przyjmowania dzieci z spektrum autyzmu. Utworzenie szkoły z klasami integracyjnymi jest decyzją osobistą władz każdej niepublicznej szkoły.

W roku szkolnym 2017/2018 w szkole na Bemowie prowadziliśmy trzy klasy pierwsze: dwie ogólne i jedną terapeutyczno-integracyjną. Z tej ostatniej klasy pozostało dwoje uczniów. Prowadzenie odrębnej, dwuosobowej klasy nie byłoby dla dzieci korzystne, gdyż edukacja w grupie jest niezbędna dla rozwoju umiejętności społecznych. Uznaliśmy, że najlepsze dla nich będzie dołączenie ich do równoległej klasy pierwszej.

Tego typu reorganizacja wymagała jednak konsultacji z rodzicami klasy o profilu ogólnym, do której dwójka uczniów miałaby dołączyć. Wynika to wprost ze statutu szkoły, z którym wszyscy rodzice musieli się zapoznać i zgodzić, zapisując dziecko do naszej placówki. W statucie jest zapis, który obliguje nas na taką okoliczność: „W przypadku mniejszej liczby uczniów dyrektor może połączyć klasę integracyjną z tradycyjną po uprzednim wyrażeniu zgody organu prowadzącego i rodziców/opiekunów prawnych”.

Postępując zgodnie ze statutem szkoły, zorganizowaliśmy spotkanie z rodzicami uczniów z klasy równoległej o profilu ogólnym, podczas którego mieli wyrazić zgodę na zmianę profilu klasy z ogólnej na integracyjną. Większość rodziców konsekwentnie podtrzymała wolę uczęszczania ich dzieci do klasy o profilu ogólnym. Rodzice, zapisując dziecko do naszej szkoły na 8 lat nauki, wiedzieli, że będą klasy o profilu integracyjnym i ogólnym. Zdecydowali o zapisie do klasy ogólnej i mieli prawo zadecydować, by ich dzieci w dalszym ciągu uczęszczały do klasy o tym profilu. Szanujemy ich decyzję i wybór.

Z relacji i notatek pracowników szkoły, którzy byli obecni na spotkaniu, wynika, że rozmowa z rodzicami była merytoryczna. Rodzice przedstawiali swoje argumenty i konsekwentnie podtrzymywali zdanie o utrzymaniu profilu klasy ogólnej, do czego mieli prawo. (…)

Chcę podkreślić, że w naszej szkole w klasach pierwszych uczy się 35 dzieci. Uczniowie ze wszystkich klas pierwszych, w tym klas o profilu ogólnym i integracyjnym, wspólnie biorą udział w uroczystościach szkolnych, turniejach szachowych, zajęciach fakultatywnych, olimpiadach sportowych, zajęciach prowadzonych metodą projektu, wycieczkach, nie mówiąc o wspólnych przerwach, posiłkach na stołówce szkolnej czy zajęciach w świetlicy. Dzieci i rodzice dobrze się znają, a niektórzy nawet przyjaźnią.

O każdej, nawet trudnej sprawie, chcemy konstruktywnie rozmawiać. Wyszliśmy z propozycją pomocy w znalezieniu innej szkoły, która mogłaby zapewnić dzieciom dalszą edukację. Chcemy również zaproponować obojgu dzieciom bezpłatną, roczną terapię w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej AURIS, którą prowadzimy i gdzie dzieci mogłyby skorzystać z potrzebnych zajęć terapeutycznych u doświadczonych specjalistów.

 

A co Wy na ten temat sądzicie? Czy rzeczywiście rodzice mieli odrobinę racji w tym, by nie mieszać w klasach dzieci zdrowych oraz niepełnosprawnych? Czy integracja to jednak dobra szkoła szacunku i tolerancji?

Sprawdź też: