Spłodził 160 dzieci. Poznał 60 z nich. W Dzień Ojca spotka się tylko z jednym

Mężczyzna posługujący się pseudonimem Joe Donor został okrzyknięty “najbardziej płodnym ojcem”. Ma 160 dzieci, ale nie poznał nawet połowy z nich. Przyznaje, że w Dzień Ojca ucieszyłaby go, chociaż para skarpet.

52-letni Joe Donor pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, ale na co dzień mieszka w Wielkiej Brytanii. Jak podaje portal The Sun, określa się “aniołem północy”, którego misją jest pomoc kobietom w spełnieniu marzenia, jakim jest posiadanie dziecka. Został zatem dawcą nasienia, ale nie bierze pieniędzy za swoje “usługi”.

Kobiety kontaktują się z nim przed media społecznościowe. “Omawiamy dokładnie, jak chcą to zrobić”

Mężczyzna twierdzi, że pomaga kobietom w całej Wielkiej Brytanii i nie tylko. Najczęściej osoby zainteresowane kontaktują się z nim przed media społecznościowe.

Ludzie kontaktują się ze mną na Facebooku, Instagramie lub wysyłają mi e-maile i proszą o pomoc, a ja zazwyczaj pytam o ich okres. Używam daty początkowej do wszystkich moich obliczeń i umieszczam ją w moim kalkulatorze, a następnie ustalamy datę spotkania i omawiamy z kobietami dokładnie, jak chcą to zrobić.

Joe oferuje dwie opcje – spotyka się z kobietami i wówczas dochodzi do zbliżenia lub wysyła im swoje nasienie, a następnie dochodzi do inseminacji, czyli sztucznego zapłodnienia. Z pierwszej możliwości, jak przyznaje nieco mniej popularnej, skorzystało już ponad 200 kobiet.

Spłodził 160 dzieci. “Zawsze jestem gotów dać kobiecie dziecko”

Dzięki jego pomocy na świat przyszło 160 dzieci. Poznał jedynie część z nich.

Spośród moich 160 dzieci poznałem ponad 60. Z niektórymi spotykam się codziennie, a z niektórymi często rozmawiam przez WhatsApp.

Przyznał, że w Dzień Ojca spotka się tylko z jednym z nich. Z niektórymi będzie rozmawiał prze telefon.

W ten Dzień Ojca prawdopodobnie porozmawiam z kilkunastoma moimi dziećmi. I tak nie miałbym czasu rozmawiać ze 160. Wiele moich dzieci znajduje się w różnych strefach czasowych, więc prawdopodobnie będę rozmawiał z nimi w różne dni.

Dodał jednocześnie, że nie mimo to nie liczy na życzenia. Nawet jeden drobiazg sprawiłyby natomiast, że byłby szczęśliwy.

Mam 160 dzieci i uważałbym się za szczęściarza, gdybym dostał parę skarpet lub coś w tym stylu.

Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
Logo