Szkoła w “Ferdydurke”, czyli edukacja w krzywym zwierciadle. Jak wyglądają lekcje u Gombrowicza?

“Ferdydurke” Witolda Gombrowicza to jeden z najważniejszych utworów, które poznają uczniowie na poziomie szkoły średniej. Chociaż została opublikowana niemal 90 lat temu, jej przesłanie wciąż w wielu miejscach pozostaje aktualne. Sens powieści i ukazane zdarzenia mogą okazać się szczególnie bliskie młodym ludziom, dlatego jest to zdecydowanie jedna z najpopularniejszych lektur szkolnych. Jak wygląda szkoła w “Ferdydurke”? Czemu autor przedstawił ją w ten sposób?

Szkoła w “Ferdydurke”. Jak wygląda edukacja według Gombrowicza?

Jerzy Franczak, badacz zajmujący się twórczością Gombrowicza, napisał kiedyś, że wizja szkoły w “Ferdydurke” była tak wymowna i przerażająca, że porównywanie do niej własnych lekcji nauczyciele traktowali jako najgorszą obelgę. I trudno się dziwić. Szkoła według Gombrowicza nie ma właściwie ani jednej pozytywnej cechy, a lekcje nie przedstawiają żadnej wartości. Jest to edukacja, która nie rozwija, ale programuje uczniów. Nie ma w niej miejsca na swobodną dyskusję czy krytyczne myślenie.

„Ferdydurke” przedstawia szkołę w krzywym zwierciadle, aby pokazać jej absurdy i podkreślić wszystkie wady. Najważniejszym zadaniem placówki, które stawia przed nauczycielami dyrekcja i profesor Pimko, jest „upupianie” uczniów, czyli infantylizacja ich zachowań, myśli i narzucanie im odpowiedniego spojrzenia na świat. Uczniowie mają się jedynie słuchać, wykonywać polecenia i bezrefleksyjnie powtarzać wyuczone teksty. Szkoła nie uczy kreatywności ani samodzielnego myślenia, wręcz przeciwnie – stara się je zdusić w uczniach, którzy niekiedy starają się buntować (np. Gałkiewicz czy Miętus). Placówka nie przekazuje sensownej i przydatnej wiedzy, a młodzieżą manipuluje się w taki sposób, aby pozostała infantylna, posłuszna – niczym wytresowana.

Lekcje polegają wyłącznie na wtłaczaniu uczniom do głowy starych, oklepanych schematów i frazesów. Jedyną motywacją do jakiekolwiek aktywności jest strach przed otrzymaniem złej oceny lub kary. Najlepszym tego przykładem jest lekcja polskiego z profesorem Bladaczką, który ma bardzo antypatyczną powierzchowność, a swoim podejściem do pracy wywołuje wyłącznie niechęć do nauczanego przedmiotu. Podstawową stosowaną przez niego metodą nauczania jest powtarzanie w kółko utartych frazesów i dyscyplina. Na lekcji nie dyskutuje się krytycznie na temat literatury, można wyłącznie powtarzać to, co mówi nauczyciel (słynne “Słowacki wielkim poetą był”). Nie ma większego znaczenia, jak uczniowie odbierają czytaną poezję, jakie są ich odczucia i przemyślenia. Nauczyciel arbitralnie stwierdza, że poezja Słowackiego ma zachwycać i przemawiać do młodzieży i tak ma być.

Zobacz: Lektury obowiązkowe matura 2024. Lista dla poziomu podstawowego i rozszerzonego wkrótce się zmieni

Nauczyciele w “Ferdydurke” – jak wygląda szkoła na co dzień?

Kadra pedagogiczna w “Ferdydurke” została wykreowana karykaturalnie i groteskowo. To grupa zupełnie antypatyczna, odpychająca, a nawet odrażająca, usłużnie wykonująca polecenia dyrekcji. Głównym zadaniem nauczycieli jest “upupianie” uczniów, zwalczanie w nich umiejętności krytycznego i samodzielnego myślenia, czego wymaga od nich dyrekcja i skrupulatnie to sprawdza. Chociaż ich metody wychowawczo-edukacyjne opierają się na strachu i dzięki temu utrzymują posłuch, to w rzeczywistości boją się młodzież i dyskusji z nia, boją się własnego zdania zdania uczniów. Doskonale widać to podczas lekcji polskiego. Gdy Gałkiewicz stwierdza, że twórczość Słowackiego zupełnie mu się nie podoba, Bladaczka jest przerażony tym obrazoburczym stwierdzeniem. Błaga go wręcz, aby przestał mówić takie “straszne” rzeczy, ponieważ on może za to stracić pracę.

Sprawdź: Bohaterowie Antygony, czyli kto jest kim w dramacie? Nie tylko główna postać odgrywa ważną rolę

Obraz szkoły w “Ferdydurke” – lekcja łaciny

Opis szkoły w “Ferdydurke” na przykładzie lekcji łaciny pokazuje, że nauczyciele nie mają autorytetu, nie potrafią zainteresować uczniów niczym. Chociaż lekcja łaciny prezentuje nieco inny typ belfra, to jednak odwołuje się on ostatecznie do tych samych mechanizmów – frazesów, schematów, bezrefleksyjnej nauki na pamięć.

Nauczyciel łaciny był prawdziwym pasjonatem tego przedmiotu i nauczycielem z powołania przez co naiwnie wierzył, że jego lekcje naprawdę interesują uczniów i uczą się gramatyki z pasji. Tymczasem w rzeczywistości robią to wyłącznie ze strachu przed odpytywaniem, kują na pamięć bez zrozumienia i bez zainteresowania. Gdy prawda wychodzi na jaw, nauczyciel próbuje przemówić im “do rozsądku”, powołując się na swój autorytet. Stara się ich przekonać, że muszą się uczyć łaciny, bo to niezbędne do życia. Rzeczywistość okazuje się jednak dla niego bardzo bolesna – jak większość nauczycieli jest tylko żałosnym, pozbawionym energii i autorytetu belfrem, którego słowa niemal nic dla uczniów nie znaczą.

Niemowlę, Pielęgnacja niemowląt

Olej Kokosowy dla niemowląt i nie tylko

Legendy o Oleju Kokosowym Olej Kokosowy jest tak popularny, że doczekał się serii memów na swój temat. Pod niemalże każdym pytaniem w internecie o specyfiki do włosów, skóry i paznokci...

Czytaj dalej →
Torty weselne

Tort Weselny

Tort weselny to tradycyjny deser podawany na przyjęciu weselnym. Według tradycji brak tortu na weselu oznacza brak słodkiego życia po ślubie, także lepiej nie ryzykować. Obecnie na rynku ślubno-weselnym możemy...

Czytaj dalej →
Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
Logo