dluuuuuuugo…..starajace..sie:)

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #34367

    zuzanna

    dziewczyny….jak..w.temacie..juz…dlugo..starajace..sie:)
    jak..sobie..z..tym..wszystkim..radzicie?
    czasem..mam..dni..ze..starania..moje..juz..widze..w..czarnych..kolorach…..te..dni..sa..coraz..czesciej….
    ostatnio..sie..zastanawiam..nad..wizyta..juz.w…specjalistycznej..klinice..lub..chociaz..do..porzadnego..specjalisty..bo..do..tej..pory..chodzilam..do..zwyklego..gina
    poradzcie..gdzie..sie..udac…novum…hmm…sama..nazwa..brzmi..dla..mnie..groznie..wolalabym..zaczac..delikatniej:)
    poradzcie..dobrego..lekarza..
    poradzcie..cokolwiek..bo..trace..nadzieje…..

    Zuzanna 14 cykl starań
    Temperaturki

    #450754

    gablysia

    Re: dluuuuuuugo…..starajace..sie:)

    WItam Cię, chyba mogę się już nazywać długo starającą. Jak sobie radzić? TO chyba nie takie łatwe, ale trzeba patrzec w przód z wielką nadzieją Zuzanno, nie wolno się załamywać, nie wolno się przekreślać, nie wolno gdybać, nie wolno się smucić.
    Trzeba trzymać się twardo i powtarzać sobie że damy sobie z tym radę. I wyjdziemy z tych problemów silniejsze. Nigdy nie powinnać pozwalać zeby problemy cie zdominowały. One tylko na to czekają!
    Trzeba im powiedzieć, spadać głupie myśli, i tupać nogami żeby sobie poszły.
    Idź do kliniki niepłodności, powiedz sobie na głos to wstrętne słowo ale i to że wiele rzeczy można wyleczyć i nie ma co się załamywać.
    Niepłodność to nie wyrok, to tylko LEKCJA ŻYCIA.
    Nie trać czasu na zbędnych ginów, którzy nie mają pojęcia o leczeniu niepłodności, a my dla nich jestesmy królikami doświadczalnymi.
    ja podjęłam leczenie w klinice leczenia niepłodności i nic od wielu wielu miesięcy nie poprawiło mi humoru bardziej niż ta właśnie decyzja.
    Trzymam za Ciebie kciuki, głowa do góry walcz z problemami i nie poddawaj się, a zostanie Ci to wynagrodzone.

    Gabi – to już 19 mies. starań o maluszka



    #450755

    kawi

    Re: dluuuuuuugo…..starajace..sie:)

    Witaj ! Ja tez raczej naleze do dluuuugo starajacych sie! To juz 14 cykl i to chyba rowniez nieudany…Ale co tam! Glowa do gory! W koncu musi sie udac. Zwroc sie tylko o pomoc do naprawde dobrego SPECJALISTY. Gablysia ma racje, nie ma co tracic nerwow, czasu i pieniedzy na szarlatanow. Ja jestem pod opieka „fachury” trzeci cykl (w tym kazal odpoczac i wyluzowac i dac jeszcze szanse naturze) i od razu jakos tak mi lepiej, chociaz bywaja chwile zalamania, nie przecze…
    Pozdrawiam goraco, trzymajmy sie i nie dajmy sie!!!

    kawi

    #450756

    olus

    Re: dluuuuuuugo…..starajace..sie:)

    Zuzia ja mam mega-doła.
    Przepraszam, że cię nie pocieszę, ale wcale sobie nie radzę.
    Chce mi się ryczeć z tego wszystkiego.
    Dzisiaj minął tydzień od czwartej inseminacji. I tak wiem że się nie udało. Nie wiem za co mam taką karę że muszę tu siedzieć na tym forum tyle czasu……
    To już mój 19 cykl starań:(((((((((

    przepraszam że ci nie pomogłam, ale czuję się paskudnie:((((
    tak informacyjnie – ja chodzę do Invimedu do dr Rokickiego.

    Ola

    #450757

    Anonim

    Re: dluuuuuuugo…..starajace..sie:)

    w styczniu minie rok od odstawienia tabletek antykoncepcyjnych, a ja mam wrazenie, ze nie ma absolutnie zadnych postepow w moim leczeniu:((( Moj maz jakos ma wiecej sily i wytrwalosci i chyba niespecjalnie sie tym przejmuje, tlumaczac, ze mam rozchwiany hormonalnie organizm i ze wszystko wroci do normy, a jak nie, to mnie wylecza. Zaczynam sie zastanawiac ile mozna sobie tak gadac. Ile mozna miec cierpliwosci i jak dlugo jeszcze przyjdzie mi spedzac wolne chwile w gabinecie ginekologicznym, na liczeniu dni cyklu, przyjmowaniu najrozniejszych preparatow i…oczekiwaniu na zmiane. Nie wiem, moze ja jestem jakas niecierpliwa, moze za malo pokorna. Chcialabym miec wszystko na wyciagniecie reki, co boli mnie podwojnie, bo praktycznie zawsze mialam. Zaczynam myslec innymi kategoriami; ze mam wspanialego mezczyzne, udane zycie, fantastyczna rodzine i przyjaciol. Ze nie mam trosk, klopotow materialnych, zmartwien….i moze tak ma byc, moze wlasnie dlatego los postanowil tak mnie doswiadczyc. Widac nie wszystko w zyciu musi sie ukladac….

    Sylvie

    #450758

    inka-24

    Re: dluuuuuuugo…..starajace..sie:)

    Wiesz Gabrysiu?
    Ja mam inne zdanie na temat klinik niepłodności! Tzn. nie wiem do jakiej Ty chodzisz, ale ja o swojej ostatnio dowiedziałam się kilku nieprzyjemnych informacji i chyba szybko do niej się nie wybiorę!

    Znalazłam dobrą ginkę, która przy okazji jest również endorkynologiem i narazie mam zamiar się jej trzymać!
    Ona jedyna zaleciła zrobienie badania poziomu hormonów. No i okazało się, że prolaktyna za wysoka. Zleciła zrobienie USG – wyszły torbiele. Więc łykam leki jak przykazała i po ostatnim USG okazało się, że torbiel się wyniosła!!!

    A w klinice zaraz po HSG i PC-teście zalecili inseminację! Nie wiem co ona by mi pomogła! Przecież miałam zachamowaną owu przez te torbiele, ale to wyszłoby już po fakcie – gdy byłabym już po serii leków na stymulację owu, które nie wskazane są przy torbielach bo mogą je powiększyć!

    Razem z mężusiem doszliśmy do wniosku, że jeśli ginka, do której teraz chodzę nic nie wskóra to nie pojedziemy na inseminację – tylko do dobrego lekarza – najlepiej profesora, który naprawdę zna się na rzeczy i ma wyniki!

    Trochę dłuuuugo, co?

    Pozdrawiam

    „Kawa Inka”;o)



    #450759

    inka-24

    Re: dluuuuuuugo…..starajace..sie:)

    Hej Zuzanno!

    Ja już nawet nie liczę, który to cykl. Chcesz to sama policz. Staramy się od pażdziernika 2000r., czyli od ponad 3 lat!!!

    Jak sobie radzę?
    Różnie.
    Czasami widok @ nie robi na mnie wrażenia. Gdy przychodzi to tak mnie ścina bólem z nóg, że cierpię ok. 2 godzin i to po wzięciu przynajmniej 2 tabletek przeciwból., a gdybym ich nie wzięła to nie wiem kiedy, by się skończył ten koszmar!
    Więc jestem szczęśliwa, że już nie boli i tak otumaniona lekami, że jest mi wszystko jedno!
    W poprzednim cyklu też bolało, ale wtedy ryczałam bo jestem na tzw. dopalaczach i miałam nadzieję, że może się uda – tymbardziej, że moja ginka zakładała taką możliwość.
    Teraz czekam na rozwiązanie kolejnej zagadki. Za tydzień kończy mi się drugi cykl na tych lekach i jestem ciekawa efektu. Poza tym mam objawy (pewnie urojone), których wcześniej nie miałam. Ale oczywiście liczę się z tą możliwością, że ta podła @ i tak (mimo moich objawów – jak najbardziej ciążowych) i tak przyjdzie. Mój „kochany” organizm już nie raz robił mnie w konia! A potem było wycie do księżca!
    Trudne jest życie dłuuuugo starających się i ja naprawdę mogę coś o tym powiedzieć!

    Pozdrawiam i życzę, by żadna z Was nie musiała czekać na swoją fasolkę tak dłuuugo, jak ja!

    „Kawa Inka”;o)

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close