Lenka 05.12.2011r (*)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 46)
  • Autor
    Wpisy
  • #113412

    zuczek89

    Długo się zbierałam żeby opisać naszą historię. Bałam się. Nadal się boję wracać do tego. Wspomnienia są schowane gdzieś głeboko i mimo że myślę o moim dziecku każdego dnia czasami czuję, że mój mózg wymazał niektóre momenty z mojej pamięci, żeby całkiem nie zwariować z bólu.

    2 lipca zrobiłam test. Wyszły II kreseczki. Zadzwoniłam do narzeczonego żeby kupił po drodze do mnie drugi. Wynik ten sam. Mój facet tak się ucieszył. Od razu schylił się do mojego brzucha i zaczął do niego gadać :).
    Ciąża przebiagała bardzo dobrze. Po trzecim miesiącu przestały mi dokucząc poranne mdłości i odetchnełam z ulgą, że niebezpieczeństwo straty dzisiusia mineło. Teraz wiem jak strasznie się pomyliłam. Nigdy nie byłam zmęczona. Jedynie nasze maleństwo nie chciało nam pokazać czy jest dziewczynką czy chłopczykiem. Na każdym badaniu tak się wierciło, że nic nie było widać.
    19 listopada braliśmy ślub. Śmialiśmy się, że wzieliśmy go w trójkę bo maluszek był bardzo ożywiony. I przez całą ceromonię fikał koziołki.
    Tydzień później w niedzielę, gdy byliśmy w odwiedzinach u rodziców, w nocy poczułam starszne napięcie w dole brzucha i uczucie jakbym miała ?mokro?. W pierwszej chwili pomyślałam-wody płodowe. Krew lała się ze mnie ciurkiem. Z rykiem obudziłam męża i zadzwoniliśmy po karetkę. Godzina jazdy do szpitala. Sanitariusz obok mnie śpi a ja zapłakana głaszczę się po brzuchu modląc się w myślach i powtarzając do maleństwa, że wszystko będzie dobrze. Nie czuję żadnych ruchów a brzuch mam twardy jak głaz.
    W szpitalu czekając na lekarza położna przykłada słuchawkę od KTG do mojego brzucha i słyszymy ten wspaniały dźwięk. Pukanie serduszka. Rozpłakałam się ze szczęścia. Póżniej badanie przez lekarza i usg. W końcu nasza kruszynka daje się zobaczyć, że jest dziewczynką. Lekarz mówi, że odkleja się łożysko i muszę zostać w szpitalu. Żebym się nie martwiła, że będzie dobrze.
    Miałam cały czas leżeć. Codziennie miałam robione KTG i słuchałam serduszka. Czasami mała robiła nam żart i tak się schowała, że położna musiała się nakręcić słuchawką żeby ją znaleźć. My już wystraszone jak nie wiem a tu nagle słyszymy głośne puk puk. Była też taka ruchliwa?
    ? Po tyg mysleliśmy, że wszystko się uspokoiło. Niestety na następnym USG wyszedł maleńki krwiaczek na łożysku, co zapowiadało że jeszcze musimy zostać. Doktor znów uspokajał mnie, że się ?wchłonie?.
    W ten sam dzień w nocy miałam bardzo wysokie ciśnienie. Dali tabletki na obniżenie. Spadło. W nocy o 4 obudziłam się. Mdliło mnie i znów brzuch twardniał i zaczełam krwawić. Poczłapałam do dyżurki zgłosić co się dzieje. Dostałam nospe w zastrzyku na skurcze i zrobiło mi się tak słabo że prawie zemdłam. Lekarz zawózł mnie na usg. Na USG wszystko tak jak rano nic się nie zmienilo. Mówi że może zrobimy cesarkę i odsyła mnie na salę. Piguły podłączają KTG, serduszko bije tylko brzuch mnie boli tak że nie czuję ruchów ale słychać je na maszynie. Dziewczyny z Sali mówią żebym zadzwoniła do męża. Ja na to że wszystko jest ok więc po co ma się denerwować. Dzięki koleżnce z łóżka obok uspokoiłam się trochę i w końcu zasnełam. Obudził mnie ogromny rozpierający ból brzucha i straszne mdłośći. Wymiotowałam. Nie miałam siły kogoś zawołać. Przeczuwałam chyba co się stało. Dobrze,że dziewczyna z mojej Sali się obudziła i zaraz pognała po położne. Przyleciały. Próbowały sprawdzić tętno. Wyję z bólu i mówię że nie mam siły położyć się na plecach że muszą tak zobaczyć. Sprawdzają. CISZA. Ja w głośny ryk. Babki razem z łóżkiem transportują mnie do Sali z ultrasonogfafem. Lekarz sprawdza. Przez jakiś czas niec nie mówi tylko jeździ po moim brzuchu słuchawką. Widzę na ekranie moje maleństwo zawsze tak ruchliwe a teraz nieruchome. Odwracam twarz i ryczę. Lekarz mówi że łożysko się odkleiło. Widać krew w macicy i zaraz zawiozą mnie na blok operacyjny. Dzwonię z płaczem do Adriana żeby przyjechał, że Lenka nie żyje i wiozą mnie na salę operacyjną. Tam ordynator mówi mi że dziecko nie żyje i że teraz będą mnie ratować. Mi wszystko jedno. Niech robią co chcą. Słyszę gdzieś obok rodzącą kobietę. Anestezjolog sadza mnie żeby się wkluć lecz ja jak szmaciana lalka lece na łóżko. Muszą mnie trzymać. Próbuje się wkłuć 3 razy. Zaa każdym razem czuję bolesne pulsujące drgania jakby piorun przechodził az po koniuszki palcy. Kobieta obok nadal rodzi krzycząc?. Zaczynają ciąć, czuję ból. Anestyzjolog cos wstrzykuje, ostanią świadomością i za mgła słyszę płacz dziecka tamtej kobiety? Zasypiam
    Budzę się. Pierwsza myśl jaki okrpny sen otwieram oczy i widzę salę operacyjną. Mój boże Dlaczego??? Słyszę jak tamta kobieta mówi do swojego synka, uspokaja go. Położna zaraz do mnie przylatuje próbuje pocieszać żebym się nie martwila bo jestem jeszcze młoda że będę miała jeszcze dzieci, że może dobrze że tak się stało że jakby moja córka urodziła się żywa to mogłaby być rośliną i że to lepiej dla mnie że tak się stalo ( wrr jak sobie to przypomnę to szlak mnie trafia) i zaraz bierze się za wypełnianie aktu zgonu. Później jakaś normalana miła kobieta pyta się mnie czy chcę zobaczyć córeczkę. Kiwam głową, że tak. Podchodzi z tyłu z małym zainiątkiem i pochyla się nademną. Widzę główkę, ciemne włoski po Adrianie. Jest taka sina. Odwracam z płaczem twarz. Boję się że jak ją zobaczę, wezmę w ramiona nigdy nie będę mogła zapomnieć. Że będzie bardziej boleć. Kobieta ochodzi z moją córeczką w ramionach. Nigdy sobie tego nie wybaczę że nie chiałam jej zobaczyć. Teraz bym wszystko oddała żeby wziąć ją ramiona chociaż na chwilę.?. Moje dziecko odeszło w 28tc ciąży.
    Trzymali mnie 6dni i nie chcieli wypuścić. Wypisałam się na żądanie. Pogrzeb odbył się 12grudnia. W poniedziałek. Dokładnie Tydzień po CC. Nic nie pamiętam oprócz małej białej trumienki. Nie chcę pamiętać?

    W czwartek mineły 4 miesiace. Nie ma dnia w którym bym nie myślała o Lence. Śmiałam się kiedyś z tekstu, że serca może pękać z bólu. Teraz wiem że to prawda.
    Mam ogromny żal do Boga za to że dał nam się cieszyć oczekiwaniem 7mcy na naszą kruszynkę a potem ją od tak sobie zabrał, obwiniam siebie że może źle o siebie dbałam, że musiałam gdzieś popełnić błąd i Lekarza który za późno podjął decyzje o cesarce, gdyby zrobił wcześniej może moja córka by żyła?

    Ania, mama aniołka

    #5153382

    zinke

    Strasznie Ci współczuje :Płacz:



    #5153383

    olwiki

    :Przytulam::Przytulam:Przytulam Cię bardzo bardzo mocno dobrze , że wyrzuciłaś to z siebie . Moja Lenka urodziła się i odeszła 19.10.2011 po trzech godzinach w 24 tyg.ciąży . Po pół roku nie jest łatwo a momentu kiedy miałam Ją na rękach nigdy nie zapomnę tylko to zostało wspomnienia i zdjęcia usg.Dlatego trzymaj się dzielnie płacz kiedy musisz bo to oczyszcza .

    #5153384

    evelka

    :Przytulam::Przytulam:
    bo nic więcej nie mogę…….

    bardzo współczuję- to straszne co nas wszystkie spotyka.

    dla Lenki[*]

    #5153385

    nasty

    :Płacz:

    Niewyobrażalna rozpacz…

    Ściskam mocno:Przytulam:

    #5153386

    rea

    Kochana bardzo mi przykro z powodu Waszej straty..

    :Przytulam:

    Dla Lenki (*)



    #5153387

    jess

    Bardzo mi przykro, kolejna aniolkowa mama ;(
    Przytulam z calych sil
    Lenko (*)

    #5153388

    jutka2010

    bardzo mi przykro
    tulę Cię mocno
    dla Lenusi [*]

    #5153389

    pika15

    :Przytulam: okropne

    #5153390

    slonce85

    [‚][‚][‚] dla Lenki

    :Przytulam:



    #5153391

    ilusr

    wiem co czujesz..

    dla Lenusi (*)

    #5153392

    gagusia

    :Przytulam: czytając wróciły moje wspomnienia 🙁

    tak bardzo mi przykro ………….



    #5153393

    jaga

    Aniu, tak mi przykro. Tak boli, gdy kolejna aniołkowa mama do nas tu dołącza 🙁

    #5153394

    zuczek89

    Dziękuję wam dziewczyny za wsparcie. Wy wiecie co czuję, niestety 🙁

    Tęsknie córeczko :Płacz:

    #5153395

    paulina89

    Nie mogę powstrzymać łez…
    Bardzo mi przykro 🙁
    [*] dla Waszej córci

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 46)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close