Nadyjkowy opis porodu :)

20.01.2012,.. piątek. Na 9 rano miałam umówioną ostatnia wizytę u swojego gina wiec gdy wybila 8 rano poszlam sie ubrac, synciu juz byl gotowy i mielismy wskoczyc do auta i pojechac tam razem. Schylilam sie do szafki po spodnie i w tym momencie poczulam, ze moja pizamka robi sie “ciezka” od ilosci wody 🙂 Zdebialam.. :Boje się: Patrzylam raz na spodnie, raz na pizame, to na synka i oczami wyobrazni zastanawialam sie “co teraz”? Mama w pracy na rano, maz wlasnie w delegacji wiec jest ok 500 km ode mnie i wroci pewnie wieczorem, do tego u niego takie sniegi, ze podroz autem zajmie mu wiecznosc.
Wsiadlam do auta, wzielam torbe i synka i pojechalam sobie na spokojnie po mame do niej do pracy. Potem na IP. Przy badaniu tylko 1cm i zadnej akcji. Papierologia, potem wszelkie badania, pytania itd i przyjeli mnie na sale przedporodowa. Mijały dłuuuugie godziny a postepow zadnych. Smigalam po korytarzu jak sarenka, zadnych boli, skurczy ! No i jakims cudem nikt sie o mnie nie potknal nawet – zaden lekarz czy polozna – NIKT – traktowali mnie tam jak powietrze bo przeciez “nie rodze”. KTG wykonywano dosc czesto i skurcze byly na poziomie 0 – maksymalnie 8…na 100 🙂 W miedzyczasie pare dziewczyn urodzilo a ja nadal bylam tam jak mebelek – ale za to z usmiechem na ustach – bo jeszcze nic nie zapowiadalo tego co mialo nastac.
Po 12 godzinach od odejscia wod czyli o 18 nadal nie bylam zbadana przez lekarza 🙂 Ale widocznie wg ich teorii jak ktos nie jęczy to znaczy, ze nie rodzi. :Niepewny: Przyjchal moj M i posiedzial ze mna do godziny 24…I tak ogolnie to 18 godzin od przyjecia W KONCU ktos raczyl mnie zbadac. 2 cm rozwarcia. KTG wskazywalo skurcze na 60. Ale nadal nie odczuwalam ich – czasem tylko brzuch sie bardziej spinal. Powiedzialam mezowi, zeby jechal do domu sie wyspac – wtedy jeszcze czulam, ze NIC sie nie wydarzy i ze urodze w terminie czyli 21.01…Dodatkowo cos tak podswiadomie czulam, ze mimo iz mam wykupiony porod rodzinny to jednak wole byc sama i nie chce aby moj M widzial mnie w takim stanie.
Jak tylko pojechal to zaczelo mnie cos bardziej bolec, skurcze sie nasilały ale w sumie nie byly bolesne – samo takie spinanie brzucha nie tylko w podbrzuszu ale teraz juz wszedzie – o wiele bardziej nieprzyjemne byly jednak bole krzyzowe, ktorych nie mialam 6 lat temu rodzac synka….
Okolo godziny 1 w nocy juz sie zwijalam z bolu – na porodowce bylo nas.. 3 dziewczyny, wiec polozne i lekarze mogli sie nam w pelni poswiecic jednak pokoj socjalny i bródownik byly bardziej interesujace niz my. W miedzyczasie przyjechaly dwie dziewczyny i jakos od razu z rozwarciem … urodzily i tyle. Ja nadal 2 w 1.. Okolo 2 w nocy juz nie dawalm rady ! Poszlam do poloznych i lekarzy i trzymajac sie sciany po ktorej wrecz spywalam powiedzialam im wyjac jak male dziecko, ze nie dam rady, ze boli… Na co uslyszalam swietny komentarz roku “to nie kawa z rana tylko porod, bolec musi”…I wyobrazcie sobie, ze juz do sali swojej nie poszlam.. stalam tak kolejna godzine opierajac sie o taki drewniany wspornik przy scianie bo bole krzyzowe i skurcze CO 2 MINUTY uniemozliwialy mi jakiekolwiek chodzenie. Od skurczy nadal jednak bolesniejsze byly bole krzyzowe… ktore trwaly w nieskonczonosc !! Plakalam tam jak bobr, zadzwonilam do meza ale spal jak to on tylko umie – jak kamien, wiec zadzwonilam do mamy i wyjac jej w telefon powiedzialam, ze chyba umieram, bo takiego bolu to nie mialam nigdy. Oczywiscie mama sie rozplakala i tak sobie wylysmy do telefonu… Mialam zamowione ZZO, ktore w tym szpitalu jest darmowe i dostepne “od reki” – ale powiedziane mialam, ze dopiero jak bedzie okolo 5 cm rozwarcia. Minela godzina 3:15… Panie polozne mnie mijaly na korytarzu, udawaly, ze mnie nie widza ! Dodam nadal, ze nie mialy sie czym i kim zajmowac bo nikt nie rodzil w tym czasie !!!! W koncu wydusilam podczas kolejnego skurczu ze ..cytuje ” chyba czuje pod palcami glowke”… Mina poloznej dawala jasno do zrozumienia “przestan pieprzyc dziewczynko”… Wiec dodalam “ja jestem ogolona, wiec to co czuje to z pewnoscia NIE SA moje wlosy!!!”… No to kazala isc na fotel na sale porodowa… Tam krzyknela DOKTORZE, 8 CM GLOWKA JUZ WIDOCZNA !! Ja ledwo weszlam na fotel, powiedzialam, ze maja mi dac znieczulenie, ze nie interesuje mnie juz nic tylko ma przestac bolec… I oczywiscie dodalam “a mowilam, ze rodze to mialyscie mnie w d*pie, nikt mi wierzyc nie chcial, fajki w brodowniku wazniejsze”… Nikt tego nie skomentowal. Anestezjolog kazal sie pochylic i wytrzymac 3 minuty w tej pozycji, az sie zasmialam i mowie “to chyba zart, ja mam skurcze co 2 i wlasnie mi juz corcia wychodzi”… Wbil sie idealnie, dodal, ze ryzyk fizyk, ze moze mi nie zadzialac bo mam bardzo krzywy kregoslup.. Pomyslalam sobie “Boze, jeszcze mi tego brakuje, ze nie zadziala znieczulenie dzieki temu kregoslupowi!!!”… ale zadzialalo !!!! Po kilku sekundach poczulam ulge !! Nagle poczulam, ze nic mnie tak nie boli, ze moge sie polozyc i lezec. Usłyszalam wtedy – jak tylko bedzie skurcz to prosze poprzec, oddychamy, oddychamy, glowka juz jest na zewnatrz! W sekunde otrzezwialam i mysle sobie “jak to na zewnatrz”? Kolejne parcie i malutka byla juz ze mna. Znieczulenie dostalam w ostatniej chwili. Porod – a w sumie samo wypchniecie malej bylo czyms fantastycznym bo nie bolalo, czulam tylko taki sam nacisk jaki towarzyszy wszystkim kedy idziemy na qpe. Szkoda, ze panie mialy moje prosby o badanie gdzies, ze nie uwierzyly mi, ze rozwarcie juz mam bo dostalabym wczesniej znieczulenie i ominał by mnie ten straszny bol….Urodzenie dziecka czyli ostatnia faza porodu wraz z lozyskiem trwala 10 minut. Troszke peklam, nie bylam nacinana. Wylyzeczkowali mnie bo lozysko im sie nie podobalo i zszyli – w ogole nie czulam bolu, nie czulam niczego. 2 godzinki corcia byla ze mna. 2900, 50cm i 10 pkt. Corcia sie pieknie zassala i bylo fantastycznie. Potem odwieziono nas na sale, corcie zabrali na badania, a ja po 3 godzinach od porodu poszłam po nią i juz sie nie rozstawalysmy 🙂 Znieczulenie ustapilo bardzo szybko, nie mialam zadnych ale to zadnych powiklan z tego tytułu a tego anestezjologa w porywach emocji nazwalam rano “zbawcą” 🙂 Powiedzial “kobiety wlasnie za to mnie kochaja, ze nic nie czuja” hahaha 🙂
Malutka zdrowa, ja tez, zostalismy wypisani po 2 dobach czyli dzis (niedziela) i dodam tylko, ze dzieki temu, ze mala jest swietnym ssakiem a ja postaralam sie o utrzymanie “jej wagi” to spadla jedynie z 2900 do 2845 w 2 dobie 😉

Moim zimorodkom dziekuje serdecznie za kciuki !!

16 odpowiedzi na pytanie: Nadyjkowy opis porodu :)

neska1402 Dodane ponad rok temu,

Nadyjka opis super 🙂 Ale połozne to chyba się minęły z powołaniem:Boje się::Boje się: straszne. Jeszcze trochę to byś na korytarzu urodziła :Boje się:

Swoją drogą mi tez połozna nie wierzyła, że czuję główkę i jeszcze jeden skurcz i mały urodził by się w wannie z wodą 😀

prymulka82 Dodane ponad rok temu,

nadyjka-:Hura!::Hura!::Hura!::Hura!: !
jeszcze raz Wielkie Gratulacje:)

agatom Dodane ponad rok temu,

gratulacje!! :Wow!:
mi tez nie wierzyli, jak mówiłam,że mam parte, powiedzieli, że niemożliwe… ale jedna położna mnie zbadała i skomentowała: “faktycznie pełne rozwarcie”

a jak mąż zareagował, jak się obudził, a Ty już byłaś po? 😉

nadyjka Dodane ponad rok temu,

agatom – w sumie poslalam go do domu celowo, mielismy wykupiony rodzinny porod ale przemknela mi mysl, ze chyba nie chce jednak aby widzial mnie w takim stanie, zadzwonilam do niego ale spal.. napisalam mu sms, ze boli parszywie i ze zbliza sie finisz.. Nie czulam “żalu” ze go ze mna nie bylo bo jak juz pisalam – podswiadomie chcialam aby sobie pojechal spac do domu. On w sumie mnie zaczal przepraszac, ze usnal ale powiedzialam mu, ze ciesze sie ze sie wyspal, i ze nie widzial jak cierpialam. I tak by mi nie pomogl fizycznie a .. psychicznie to cale zycie sobie radzilam sama i on to wie.

nadyjka Dodane ponad rok temu,

Hahha edit do mojego pierwszego wpisu – nie zostalismy wypisani w niedziele tylko w poniedzialek. Nie wiem co mi ta niedziela tak w glowie utkwila. :Wstyd:

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Środek niefajny, ale najważniejsze że finał to pełen sukces! Gratuluję:Hura!:

apolosiek Dodane ponad rok temu,

To ja Ci zazdroszczę tego finału 😉

I trochę się czuję oszukana, bo jak ja przyjechałam na porodówkę z rozwarciem 7 cm, to mi powiedzieli, ze znieczulenia nie dostanę, bo za późno. Urodziłam po 4 godzinach… :Hmmm…: Czemu mi nie chcieli dać ZZO?

nadyjka Dodane ponad rok temu,

To jest bzdura jesli Ci tak powiedzieli. Rozmawialam z anestezjologiem i powiedzial tak :
mozna podac znieczulenie kiedy jest minimum 3-4 cm rozwarcia i jest akcja porodowa — na moje pytanie co sie stanie jesli bede miala np. 8? — odpowiedzial “nie szkodzi, i tak podam”…

Mi podano kiedy mialam 9-10cm i w dodatku siedzialam juz prawie na glowie mojej córci. Od podania leku do urodzenia było tylko 5 minut.

Widocznie trafilas na jakas “extra” polozna… moze i na tą moją ?? Ta moja mi powiedziala, ze nie jest wazne rozwarcie ale akcja porodowa. Jesli masz nawet 7 cm ale nie masz partych a na KTG skurcze są małe to nie ma “podstaw” do podania.

apolosiek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez nadyjka:To jest bzdura jesli Ci tak powiedzieli. Rozmawialam z anestezjologiem i powiedzial tak :
mozna podac znieczulenie kiedy jest minimum 3-4 cm rozwarcia i jest akcja porodowa — na moje pytanie co sie stanie jesli bede miala np. 8? — odpowiedzial “nie szkodzi, i tak podam”…

Mi podano kiedy mialam 9-10cm i w dodatku siedzialam juz prawie na glowie mojej córci. Od podania leku do urodzenia było tylko 5 minut.

Widocznie trafilas na jakas “extra” polozna… moze i na tą moją ?? Ta moja mi powiedziala, ze nie jest wazne rozwarcie ale akcja porodowa. Jesli masz nawet 7 cm ale nie masz partych a na KTG skurcze są małe to nie ma “podstaw” do podania.
No żesz kurka… Gdybym wiedziała wcześniej. A mówiły, ze mój wybór, ale i tak nie zadziała i nie ma sensu… Teraz myślę, ze nie mieli anestezjologa na miejscu… Bo ja miałabym płatne znieczulenie – więc to nie były żadne oszczędności dla szpitala.

nadyjka Dodane ponad rok temu,

Jak nie zadziala hahah jezu ale nasciemnialy… U mnie zadzialalo epiduralne natychmiast. I to na dawce tzw. wstepnej.

apolosiek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez nadyjka:Jak nie zadziala hahah jezu ale nasciemnialy… U mnie zadzialalo epiduralne natychmiast. I to na dawce tzw. wstepnej.
Bu 🙁 To znaczy – fajnie, że u Ciebie zadziałało 😉

nadyjka Dodane ponad rok temu,

No fajnie.. nawet bardzo fajnie bo bardzo zle wspominam swoj pierwszy porod.. Teraz gdyby nie durna polozna to bym tez mniej cierpiala – gdyby podali wtedy, kiedy o to prosilam.

mimi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez nadyjka:No fajnie.. nawet bardzo fajnie bo bardzo zle wspominam swoj pierwszy porod.. Teraz gdyby nie durna polozna to bym tez mniej cierpiala – gdyby podali wtedy, kiedy o to prosilam.

A gdybyś miałam eM koło siebie to dały by na początku i bardziej by sie toba zajęły … wiem to z doświadczenia 🙂

nadyjka Dodane ponad rok temu,

Z perspektywy czasu jestem pewna, ze masz racje w 10000 %… Ale wtedy tez o tym myslalam ale przyszlo mi do glowy, ze skoro on polskiego nie umie to i tak nie byl by w stanie im niczego “powiedziec” i w zaden sposob “zmusic” aby w koncu zmienily zdanie i zerknely na mnie – dlatego pojechal do domu.

magdawroc Dodane ponad rok temu,

A gdzie, Nadyjko, rodziłaś?
Gratuluję dzielności. Można powiedzieć, ze rodziłaś SAMA przez większość porodu:Hura!:
Co do znieczulenia, to te ostatnie 8-10 cm to już inny rodzaj odczuć, ból, który przynosi spodziewany efekt. Myślę, że oni patrzą z perspektywy już-za chwilę kończącego się porodu. U mnie to były już naprawdę ostatnie minuty a najgorszy klasycznie moment 7 – 8 palca (“niech ktoś to za mnie dokończy:Hyhy:, ja wychodzę:Foch: ” )

nadyjka Dodane ponad rok temu,

Na Brochowie. Tak, ale ja ich prosilam o zbadanie o 24 – w koncu po 16 godzinach od przyjecia ktos to wykonal :Wstyd: Wtedy bylo tylko na 2 palce i stwierdzili chyba, ze skoro tak wolno to idzie to nie ma sensu sie mna zajmowac/przejmowac… Tyle ze o 1 w nocy i o 2 tez prosilam o badanie bo czulam ze to juz ale spojrzenia owych pan mowily “wez nie klam” … Gdyby wtedy mnie zbadaly to jestem pewna, ze rozwarcie byloby juz wieksze i mozna by mi bylo podac lek, ktory pozwolil by mi lzej przejsc przez porod… Niestety trafilam na fatalny personel. Ekipa, ktora mnie przyjmowala na oddzial byla zdecydowanie super ale wiadomo, o 19” sie zmieniaja…

Znasz odpowiedź na pytanie: Nadyjkowy opis porodu :)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Leczenie niepłodności
Zespół Mayer ? Rokitansky ? Küster ? Hauser
Witam, postanowiłam napisać do was, bo przyjaciółka zwierzyła mi się ostatnio, że nie może mieć dzieci. Martwi mnie tylko fakt, że diagnoza o Zespole (Zespół Mayer-Rokitansky-Küster-Hauser) zapadłą 6 lat temu i
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Ja tylko "dzien dobry" po przerwie mowie :)
Witam wszystkich. Dawno mnie tu nie bylo wiec sie witam, milo Was tu widziec, widze, ze sklad sie raczej nie zmienil, fajnie. Czas leci jak wsciekniety, czlowiek nie ma czasu
Czytaj dalej