piękny,w ymarzony sen się skończył :(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)
  • Autor
    Wpisy
  • #85814

    kasiejka

    Zastanawiałam się czy odważyć się to napisać czy nie uciec całkiem z tego forum z tego upokorzenia, że mi się na chwilę tak mocno przywidziało, że mogę być matką i tulić swoje najprawdziwsze dziecko…
    Jestem w 8 tygodniu ciąży do soboty budowałam swój, nasz wyśniony świat z dzieckiem, marzyłam sobie jak będę na nie patrzeć gdy śpi w lóżeczku, ile będzie mialo wspanialych cech mojego męża i jak wiele pokładów emocjonalności swojej matki , patrząc na matki idące z uczącymi się chodzić dziećmi myślałam jak to już niebawemi i ja będę trzymać swojego maluszka za rączkę i uczyć pierwszych kroków,meblowałam w myślach jego pokoik, cały świat umeblowałam sobie. Pomyślałam sobie z taką ulgą w sercu nareszcie koniec chwilowo tych bojów o dziecko, możemy odsapnąć, możemy odstawić całą tą lecznicza chemię i mnie to nareszcie dotyczy,nie jestem trędowata, nareszcie na coś mi się przydadzą te sterty czasopism dla mam uzbierane miesiąc za miesiącem w nadziei, że to już już niebawem się zdarzy,te ciążowe bluzeczki, w których wstyd chodzić gdy nie jest się w ciąży a takie są piękne, wyjątkowe na ten szczególny czas.
    Moje pierwsze dni ciąży? Typowe czeste bieganie siusiu, żarłoczny apetyt, jedzenie po kilkanaście razy w dzień i po północy, senne pokladanie się i kimanie po kilka godzin kilka razy na dzień, za ciasne spodnie noszone jako odpięte, brzuch mi realnie zaczął pęcznieć. Cudownie nareszcie wiem jak to jest.
    Pierwsze usg archaiczne a więc gina tamta poprzednia, o której pisałam że nie umiem zaufać jej do końca stwierdziła, że pęcherzyk ciążowy odpowiadający wielkością tygodnowi ciąży więc wszystko raczej zapowiada się dobrze a na dokładniejsze usg pokazujące więcej mam iść w 12 tyg do dobrego lekarza z najlepszymw Trójmieście sprzętem.
    Jakoś tak traf chciał, że w tym samym jeszcze tygodniu ale pod koniec poszłam z konieczności i dla bezpieczeństwa do innej ginki by przepisała mi inna, bezpieczniejszą maść na stan zapalny okolic intymnych bo wydaje mi się, że tamta przepisana przez poprzednią lekarkę może być niewskazana w tak wczesnym okresie ciaży sama widząc stan zapalny i zły dobór leku tpzez tamtą wyszła z inicjatywą zobaczenia swoim lepszym sprzętem do usg jak ma się mój maluszek. Nawet się ucieszyłam, że go zobaczę lepiej, że w ogóle coś zobaczę bo na tamtym sprzęcie było widać tyle co kot naplakał.
    I szuka i szuka pani doktor i jeździ w tę i z powrotem i ja widzę pokaźne dość jajo płodowe, jakoś tam nie zajarzyłam od razu, że ona zaczyna się niepokoić, że to nie powinna być czarna otchłań tylko otchłań zapełniona.
    Pani doktor w końcu mówi ściszajac głos „proszę pani ale tam nic nie ma, nie widzę zarodka, byłby już”.

    Nie da się opisać moich urwanych myśli, moich odczuć, tych krótkich słów wyrywanych z przejęcia słów „ale jak to???!”…, „nie rozumiem! „. A potem takiego rozpaczliwego niemal błagania o zaprzeczenie tej całej wizji anomalicznej ciąży.
    Pani doktor ale ja zdążyłam zbudować już cały swój świat „… jak to nie ma zarodka???.
    I jej tłumaczenia takie lekarskie,z wyuczonym dystansem wobec rozpaczy pacjenta choćnie bez ludzkiego potraktowania wypowiedziane
    „Tak się czasem zdarza pusty pęcherzyk ciążowy…, powstał prawdopodobnie jakiś błąd na poziomie podziałów komórkowych, zarodek wchłonął się w bardzo wczesnym okresie lub nie wykształcił w ogóle”.
    Poprosiła męża do gabinetu, moja grobowa mina, jego spokojna męska próba przełknięica tej szokującej i dla niego informacji. Kolejne minuty to była próba trzeźwej rozmowy o tym co mogło być przyczyną, o sposobach w jakich może odbyć się poronienie, o tym gdzie dalej mam skierowac swe kroki kobiety, która właśnie brutalnie została zdjęta z chmur.
    Poczułam się jak przypadek zoologiczny,kobieta tak przecież pragnąca macierzynstwa o ironio losu nawet w ciąży i to ciąży już widocznej ale zamiast dziecka z pustym jajem płodowym w brzuchu, jak jakaś anomalia…Jak dziwactwo….

    Trwalam tak przez kolejne dwa dni nie pojmując do końca kim więc teraz jestem kobieta ciężarną w ciąży prawdziwej czy może kobietą z brzuchem w ciąży urojonej jak zapytał się mnie ktoś mądry także nie pojmujący o co chodzi. Poczułam sie gorsza od wszystkich matek całego świata tych rodzących zdrowe dzieci i tych roniących swoje nieurodzone, niewykształcone rozwojowo maleństwa ….mojego dziecka nie było, czarna kosmiczna otchłań.

    Do wczoraj nie uroniłam jednej łzy- jestem jak znieczulona,że zachowuje się niemal normalnie, ja która 3 miesiące niemal dzień w dzień opłakiwałam poronienie ciąży mojej przyjaciółki nie umiem wykrzesaćz siebie silniejszych emocji, jakoś to wszystko jest poza mną, nawet uśmiechnę się gdy jest powod.

    Do dziś może z dwie łzy popłynęły gdy staram się przywrócić się do świadomości do jakichś adekwatnych wobec mojej , naszej małżeńskiej sytuacji uczuć.

    Wczoraj przywrócono mi człowieczeństwo i godnosć- lekarz robiący mi kolejne kontrolne usg w szpitalu nazwał z całym przekonaniem mój stan, którego nie umiałam przed nim określić bez ironii- jednak jak najbardziej Ciążą bo przecież jak tłumaczył doszło do zapłodnienia więc jest najprawdziwsza ciąża, choćby na moment ale powstał i zaistnial człowiek a dla mnie moje dziecko przynajmniej w rozumieniu chrześcijanskim. Jaka to ulga i jaka nowa, głębsza świadomość straty
    Niestety diagnoza potwierdziła się czarna otchłań i raczej nic się nie zdaży.
    Mam przyjść jeszcze za tydzień na kolejne usg.
    Zdarzają się przypadki gdy zarodek o dziwo pojawi się bo ciąża jednak jest młodsza ale ja w ten cud nie wierzę. Mój cud już miał miejsce trwał tak krótką chwilę.
    Moja wizja na teraz?
    : mam oczekać na poronienie samoistne lub sprowokowane a potem łyżeczkowanie macicy pod narkozą. Może stać się tak, że moja ciąża bez zarodkowa będzie się rozwijała do 12 tyg. więc lekarze podejmą w przyszłym tygodnu wobec mnie dalsze procedury postępowania.

    Nawet go nie zobaczę ale zostaną mi po moim Niewidzialnym Dziecku takie pamiątki jak test ciążowy- i pierwsze dwie kreski jakie dane mi było zobaczyć na własne oczy dotyczące o dziwo mnie, mikrusie buciki niemowlęce jako prezent dla świeżo mianowanej babci w dniu jej urodzin,masa medykamentów o błogoslawionych dla ciąży skutkach przepisanych od giny, obrazek z dziękczynną intencją mszalną za dar macierzyństwa….
    Bo chociaż nie wiem do końca czy jestem, tą którą byłam jeszcze kilka tygodni temu – jakoś tak skamieniałam wewnętrznie to chyba moge myśleć o sobie chociaż tak- ja mimo, że z pustym jajem płodowym zamiast chociażby martwego cialka dziecka, że stałam się matką
    jestem matką już na zawsze i mam nadzieję że choć tej wiary nikt mi nie zdoła podkopać.
    Nie wiem jak skomentujecie moje słowa, czuję się szczytowo upokorzona w swojej wzgardzonej kobiecości ale mam nadzieję, że żadna z Was, które czekają juz tak długo nie poczuła mimowolnej satysfakcji, że oto wróciłam z podkulonym ogonem w szeregi określanych mianem niepłodne, starajace się…cofające się do punktu wyjścia…..K.

    ps przepraszam- nie przypuszczałam, że wyjdzie mi taki dłuuuugi post…

    Edited by Kasiejka on 2007/02/20 11:22.

    #1307128

    iza2307

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Kasiu strasznie mi przykro, że spotkało Cię to co spotkało :((( Nie możesz myśleć, że jesteś jakaś gorsza, inna… Pamiętaj, że zawsze jest nadzieja i nie wszystko stracone.

    Przykro mi się zrobilo czytając, że myslisz, iż będziemy myśleć o Twojej stracie z satysfakcją…. Tak jak cieszyłyśmy się Twoim szczęściem tak łączymy się z Tobą w bólu…



    #1307129

    kasiejka

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    to nie tak.Pomyślałam, że może, może znaleźć się jedna taka osoba ale nie pomyślałam tak absolutnie o Was, po prostu ja zawsze piszę najszczerzej jak umiem i taka jedna myśl też mi się pojawiła. Przecież wiem, że czasem przychodzi zazdrość z czyjegoś szczęścia i jest to impuls niezależny…To o to mi chodziło w tych nieco nieodpowiednich słowach, których użyłam ale nie miejcie mi tego za złe.

    Edited by Kasiejka on 2007/02/20 12:03.

    #1307130

    nerinka

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Kasiejko tak mi przykro, chciałabym Cię pocieszyć ale nie wiem nawet co napisać…tak mi przykro.
    Przytulam Cię bardzo mocno.
    I wypłacz całą tę gorycz która narasta, to pomoże choć trochę złagodzić ból…ten którego ja niepotrafię sobie wyobrazić.

    A mnie nie cieszy że tu wróciłaś jak sama piszesz z podkulonym ogonem…nikogo nie cieszą na tym forum takie porażki,naprawdę.
    Kasiu jesteśmy z Tobą i pomożemy Ci jak tylko potrafimy najlepiej, tylko pisz o wszystkim co leży Ci na serduchu.

    Trzymaj się jakoś
    Nerinka

    #1307131

    iza2307

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Przytulam Cię bardzo mocno…

    #1307132

    alina78

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Witaj. Straciłam swoja ciaze 6 lutego. Kiedy przeczytalam ze sie tobie udalo tak bardzo dopingowałam cie i twoj CUD. Cieszyłam sie twoim szczesciem. Wiem ze jest ci bardzo ciezko i nie ma slow ktorymi mozna mniejszyc ból i cierpienie jedak chce tylko napisac ze jestem z toba myslami. Trzeba walczyc o swoje szczescie do skutku. Trzeba byc silną. wiem ze to sie tak łatwo pisze jednak ja jestem po niedawnej stracie i rozumiem cie doskonale. Ja tez mialam plany i wizje jak to bedzie wspaniale. Bog jednak zaplanowal to zupelnie inaczej. Pozdrawiam i zycze sily do dalszej walki o swoje szczescie.
    Alina mama Klaudii 8 lat i Aniołki lipiec 1997 i luty 2007



    #1307133

    pasiasta

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Kasiu strasznie mi przykro, strasznie [choć może mały człowiek zrobił psikusa i się umiejętnie schował … ja wierzyłam głupia nawet jak kładłam się na stole operacyjnym…]

    W odpowiedzi na:


    z pustym jajem płodowym zamiast chociażby martwego cialka dziecka


    Wierz mi, że świadomość, że nosi się w sobie martwe dziecko i wiedza, że nie żyje od jakiegoś czasu jest masakrycznie przytłaczająca, coś potwornego;-(

    Przytulam Cię Kasiu z serca do serca!!!

    #1307134

    Anonim

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    … przykro mi, jest mi strasznie przykro
    przytulam Cię i czekam na Twoje łzy, a potem na Twój uśmiech i walkę, bo tak bedzie innej opcji nie widzę.

    Buziak

    #1307135

    aqq

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Kasiu ,jest mi strasznie przykro. Jedyne ,co mogę zrobić w tej chwili dla Ciebie to wirtualnie przytulić i pomodlic się.
    Twoje zwycięstwo było w jakimś stopniu zwycięstwem każdej z nas ,że w końcu i nam się uda…

    Sylwia

    #1307136

    kasiejka

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    wierzę, że to dopiero jest koszmar i cieszę się że tego przeżywać nie muszę. Trzymam się naparwdę jakoś zewnętrznie wręcz świetnie ku zaskoczeniu mnie samej.



    #1307137

    natusia

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Kasiejko, bardzo bardzo mi przykro, ze Cie to spotkalo:(
    ale jak moglas pomyslec, ze ktos moglby poczuc satysfakcje? my tutaj nie raz wracalysmy po porazkach, nie ma w tym nic upokarzajacego, przykro, ze tak pomyslalas:(
    badz dzielna

    Natusia i Szymonek -> http://www.stronkaszymonka.bloog.pl

    #1307138

    pasiasta

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Nie chcę w Tobie rozbudzać nadzieii, zresztą pewno sama w głębi serca ją masz… i jeśli stanie się najgorsze, to wtedy się posypiesz, a wtedy rycz ile się da, jak chcesz to możesz mi w rękaw… ale ja mam nadzieję, że do tego mimo wszystko nie dojdzie!



    #1307139

    chilli

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    strasznie mi przykro 🙁

    nie wiem tylko i nie rozumiem dlaczego „puste jajo płodowe” jest dla Ciebie uwłaczajace? Ono jest puste w tej chwili, bo zarodek sie wchłonął – taka jest kolej rzeczy. Ja bym chyba wolała puste jajo niż to co usłysząłam: „płód sie rozpadł”.
    W obecnej ciązy miałam dwa zarodki, potem jeden został.

    Dlatego własnie w wątku o USG pisąłam, ze dla mnie ciąza to Wielka Pardubicka i każdy dzień jest kolejnym dniem wielkiego wysciugu. Teraz na 3 dni przed rozwiązaniem nadal czuje lęki i niepokój. I nie umiem sobie z nimi poradzić 🙁

    Grunt, ze WIESZ że zachodzisz w ciąze – teraz bedzie łatwiej.

    kusiolson

    #1307140

    lea

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Cieszymy sie, gdy komu sie uda… ale te stopnie radosci sa chyba rozne. Najbardziej ciesza mnie ciaze Wasze… tam mocno wyczekane… radosc dziewczyn jest tak wielka… bardzo zapamietalam Twoje posty… chyba moge powiedziec, ze to byly jedne z tych postow, ktore ucieszyly mnie najbardziej i pozytywnie wzruszyly…
    Nie mysl, ze ktos poczul ulge, satysfakcje… nie mysl tak… pomysl o tym, ze mozesz… ze – jak mowil lekarz – choc to straszne, bolesne – zdarza sie – lecz jest w granicach jakiejs normy…. okrutnej, nie do pojecia… ale jednak…
    dlatego spojrz z nadzieja… udalo sie juz cos, moze stac sie i wiecej
    ja wiem, ze to nie przyjdzie od razu…
    moge tylko sobie wyobrazic, co czuja osoby, ktore dziecka nie maja, ktore o nie walcza, ktore je stracily…
    jesli ja, majac dziecko, po kilku latach staran o kolejne zaczynam myslec, gdzies podswiadomie, ze to cos w rodzaju mojej winy.. nie, to nie tak… nie winy… ale wewnetrzne przekonanie o niezdolnosci – mimo ze przeciez dowod na to, ze jest inaczej, mam przy sobie…
    dlatego bardzo Wam wspolczuje niemocy… tego, co wyziera gdzies ze srodka pewnie czasami
    i choc sie wprost nie obarczamy wina, czasami tak trudno jest uwierzyc w sama siebie
    w to, ze jednak bedzie dane, ze stanie sie cud i przemieni sie w normalnosc…
    ale to sie stanie i w jakims sensie, choc tak bolesnie, otrzymalas teraz swiatelko nadziei… moze tak pomysl, zamiast myslec o pustce… moze to jakos pomoze?
    pisalas o tym, ze rozmawialas z Bogiem i wtedy sie udalo… moze to byl jakis znak – ale troche inny – znak tego, ze jeszcze troche i sie spelni… tulam Cie mocno…

    przepraszam za takiego posta… pewnie Ci on nie pomoze… wiem, ze teraz nie ukoi bolu nic…
    pewnie nie jest zbyt optymistyczny – nie taki, jak bym chciala… ale chcialam, zebys wiedziala, ze bardzo jestem z Toba i bardzo nam wszystkim przykro… mocno zycze Ci by radosc niedlugo wrocila do Ciebie i juz pozostala…

    #1307141

    lotos

    Re: piękny,w ymarzony sen się skończył 🙁

    Och, ależ mnie przybił twój post :((((((((
    Bardzo Ci współczuję, nie doświadczyłam tego, co Ty, ale wiem, że kobieta kocha swoje dziecko od momentu, gdy tylko się o nim dowiaduje. Myśle, że nikt tu nie poczuł satysfakcji, a wielki smutek i ogromne współczucie dla twojego cierpienia :((( Nie czuj się upokorzona, bo i czym? Byłaś w ciąży i to jest fakt, niestety zarodek się nie rozwinął. Kasiu, dobrze napisał ci szpilki, że najważniejsze, że dochodzi do zapłodnienia ( to już oznacza, że są drożne jajowody, pracują jajniki, nie ma wrogości śluzu, jest dobra wyściółka w macicy), Bóg Cię nie opuścił, bardzo Cię kocha i wie, co dla Ciebie jest najlepsze, choć dziś wydaje się to być wątpliwe. Zaufaj Mu, tak jak ufałaś całe życie.
    Może pomyślisz, że skoro mam dziecko i drugie w drodze to mi nie jest przykro, ale to nie jest prawda- płakać mi się chce kiedy pomyślę o Twojej wielkiej tęsknocie za macierzyństwem, potem tej wielkiej radości ( takiego radosnego posta z ogromem wiary i optymizmu to sie nie zapomina) i teraz takie nieszczęście:((( Przytulam Cię mocno.

    Ania i córeczka Domi (06.06.2005)i lipcowe Słoneczko

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close