Dzielne chłopaki

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #105234

    mam

    Moje chłopaki za 2 tygodnie skończą rok w związku z tym matce zebrało się na wspomnienia:D.

    28.08 godzina 7.00 obudziłam się, czułam się jakoś dziwnie ale przecież dzisiaj wizyta ustalamy termin cc ( jest 36tc) za tydzien juz napewno moje dzieci beda ze mna.. Są już duże ponad 2 kg ( bezpieczna waga jak na bliźnaki..). Wstałam nie czułam ruchu dzieci, brzuch twardy no ale przeciez to byla norma od 2tyg non stop się spinał.. Pewnie chłopaki jeszcze śpią – pomyślałam..

    Zawsze koło łóżka mialam sok pić mi się chciało ale tym razem nie.. ( całe szczęście!) ide do pokoju włączam komputer, zaraz wejde na bliźniaki zobacze co słychać, laptop znowu powoli się włącza, ide do łazienki siku..

    Hmm dziwnie jakoś czy ja sikam czy coś samo leci… Byłam zaspana, więc olałam sprawe wróciłam do pokoju. Usiadałam i poczułam coś mokrego…

    Wstaje a tu piękna ogromna plama na mojej koszulce… Lece do łazienki staje żeby zobaczyć czy napewno dobrze widze a tu kap kap za chwile mam kałuże pod sobą. Wołam M,nieprzytomny leci z łóżka, mówie mu wody!!! A on gdzie?! Patrzy pod pralke ( bo wczesniej cos pralka nam wylewala) a ja krzycze” Głuptasie ze mnie się leje”. Łapie za telefon do lekarza dzwonie ciągle poza zasięgiem jest… To dobrze- myślę jest jeszcze w szpitalu bo wizyte mialam na 11 u niego w gabinecie. Możemy jechac to szpitala- mówię do M. Dzwonie do kumpeli, patrze jest 8.00 wiec za wczesnie, pisze jej smsa ze wody mi odeszly, dzwonie do mamy , mama spokojnie mi mowi ze mam sie spokojnie wykapac, i pojedziemy wszyscy do szpitala ( szpital 10 min od nas..), umawiamy sie na 9.00. Ide pod prysznic ( nie wiadomo kiedy znowu bede mogla sie normalnie wykąpać), Potem robie M śniadanie, sama nic nie jem pamietam ze zadnego jedzenia ani picia..Czuje jak wiruje mi świat czyli już się zaczęło..

    M idzie do garazu , reczniki juz sa w samochodzie czułam ze tak sie zacznie porod, wiec juz kazalam od 3 tyg wozic reczniki. Pakujemy się do auta i w droge. Ciagle ze mnie leci, mimo podkładu.. Na IP mowie do babki” 36 tc ciaża bliźniacza, chyba mi wody odchodza”, potem pytam gdzie jest mój lekarz, idziemy do niego lekarz zdziwiony: a co Państwo tu robicie? przeciez na 11 mamy wizyte dzis” a ja odpowiadam” ze chyba wody mi odeszly..” Lekarz kieruje nas na gore sam mowi ze zaraz przyjdzie..

    Na górze: Babka chce dokumenty a ja nie mam nic oprocz torby, M musi jechac do domu.. Ze mnie sie ciagle leje, pobieraja mi krew i kieruja pod ktg…

    Tam mam sie przebrac w super koszulke ktora do polowy ledwo co mnie zakrywa ale wszystko mi jedno..

    I tak leże sama, bo mama czeka pod drzwiami, M w drodze po dokumenty jest. Coraz bardziej boli…

    Przychodzi pielegniarka, mowie ze mam miec cc a ona do mnie z ironia ” to sie jeszcze okaza..” zaczyna bolec coraz bardziej..

    Kolejne 20 minut na badanie drugiego malucha, ciezko wytrzymac 40 min na plechach niedobrze mi sie robi.. Naszczescie przychodzi moj lekarz.. Zaczyna badanie pyta o ułożenie dzieci, odpowiadam ze ostatnio byli główkowo..

    Rozwarcie ledwo na 4cm czyli nic – mówi.. Jak to nic?!- mysle.. To wole nie myslec jak boli przy samym porodzie.. Mam isc na sale czekac az anestezjolog przyjdzie, podpisze papierki i na sale jedziemy na spotkanie z chlopakami..
    Na sali M i mama juz czekaja, leze, dalej ze mnie cieknie ale co tam, cewnik zaklada pielegniarka nic juz nie czuje. Dziewczyna obok koniecznie mnie chce uraczyć informacja jak to boli cc jakie to nieprzyjmne jest ja jej odp” u mnie bedzie wszystko dobrze” wierze w to mocno. Przychodzi anestezjolog mowi o znieczuleniu, boli coraz bardziej… Ok dajcie mi te papiery i jedzmy juz, jedzmy!!! Podpisuje i zabieraja mnie na sale…

    Na sali kaza usiąść, wreszcie uklucie w kregoslup no bosssko wreszcie nic nie czuje!!! Klada sie mile 2 anestzjolog mnie trzymaja za reke, daja mi maske z tlenem cos tam maszyna pokazuje ale ja sie dobrze czuje..

    Moje lekarz przychodzi glaszcze mnie mowi ze bedzie dobrze, wierze mu.. Obok asystuje mu lekarka pyta gdzie ja zmiescilam te bliźniaki hehe. Ok zaczyna sie uprzedzaja ze moge czuc tarmoszenie za brzuch.. Nic nie czuje, lekarz zartuje.. cos tam robia… Patrze w lampe pozniej na obok mnie anest..

    Uśmiechaja sie do mnie.. I czuje wreszcie ulge, spod żeber, z prawej anest mowi, ze widzi jaki ladny chlopczyk, slysze krzyk taaak to moj synek!!! Łzy mi leca, mowia godzina 12.40 pytaja o imie odp: Krzyś jest pierwszy.. Podaja mi do policzka, jaki on ladny oczka nosek, patrzy na mnie zaskoczony.. Ok juz musza zabrac bo drugi czeka… Kolejna ulga i znowu krzyk: 12.42, piekny drugi chlopczky, imie? Odp: Staś.. Podaja mi Stasia, rowniez jest sliczny…

    Ok zabieraja musza mnie zszyć. Pić mi się chce bardzo… Niestety nie moga tylko nawilzaja usta. Wreszcie skonczyli szycie.. Przenosza mnie na lozko i jedziemy, wyjezdzam z sali a tu M i mama zaplakani mowia ze chlopaki sa zdrowie waza po 2400!!! kazdy wiec waga przy jednym lozysku imponująca.. Ciesze sie i czuje sie senna bardzo senna.. I tak odplywam chyba zasnęłam..
    Jak się okazalo dzieci sie przekrecily ulozeni byli poprzecznie, stad nagla akcja balonik nie wytrzymal..
    Dumna jestem z dzieci mimo wielu moich obaw chłopaki były dzielne, wytrzymały do bezpiecznego terminu i osiagnely pelna dojrzalość.

    #3752881

    nelly

    No to doprowadzilas mnie do lez….ale poczatkowo sie smialam!
    a potem juz tylko ryczalam ze wzruszenia.



    #3752882

    martkasm

    No jasne, ze dzielne chlopaki!
    A tu juz rok mija…

    #3752883

    ztforka

    I się z rana popłakałam 🙂

    #3752884

    aneczka1411

    super opis. czyta sie a łzy wzruszenia kapią na klawiature

    #3752885

    Anonim

    No dzielne dzielne! I Mamusia też:)



    #3752886

    swiki

    Przyznam ze nie pamietam abym czytala Twoj opis porodu – no i sie tez poryczalam, ale u mnie teraz to normalka 😉 Ale naprawde pieknie wszystko pisalas. I tak zastanawiam sie -wszystko pamietasz? Wspieralas sie jakismis swoimi z tamtego okresu opisami? Bo ja moze to smieszne, ale pamietam np ze bolalo po cc i ze wtedy mowilam nigdy wiecej cc a teraz jak czeka mnie porod to jakos wydaje mi sie, ze wcale tak bardzo nie bolalo, ze moze wstawanie, ze to lezenie meczace i bolace, ale nie bylo tak strasznie…;) Szybko sie zapomina heheh. Ale jednego nie zapomne nigdy: jak 15 minut po przewiezieniu mnie na sale a niecala godzine po wyjecia malenstwa z brzucha przystawily mi go siostry golusienkiego do piersi – cialo do ciala, jaki byl ciply , jaki delikatmy, jaki spgraniony mamusi itd…. (nie bede sie rozpisywala bo moglabym tak dlugo hehehale to nie moj watek;) )
    No i jak przeczytalam ze blizniaki juz rok prawie maja to szoku doznalam – przeciez dopiero co sie rodzili, pamietam nasze rozmowy i obawy itd… heh 😉 To STO LAT dla chlopakow.

    #3752887

    mam

    Dziękuję dziewczyny:o w sumie ja też się wzruszyłam;) ciągle czuje to „coś” kiedy przypomne sobie pierwsze chwile z dziećmi:Kocham:

    Swiki nic nie zapisywałam dla mnie to wspomnienie jest jeszcze świeże jakby to wczoraj było…

    #3752888

    olusia

    Nie będę oryginalna… pobeczałam się…

    #3752889

    kasia1979

    Super opisałaś i ja się wzruszyłam .Dzielne dzieciaczki ! No i mamusia też! [link=http://www.suwaczki.com/][img noborder]http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr9vvjce5wt4yu.png[/img][/link]



    #3752890

    magdawroc

    :Fiu fiu:Pięknie:Hura!:

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close