tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witam Dziewczyny! wiecie co? dziś a właściwie całkiem przed przed chwilą tu weszłam i chyba właśnie decyduję się zakotwiczyć tu swój strudzony statek.

Dopłynęłam tu po 18 cyklach bezowocnych starań, całym wachlarzu emocji- całej gamie odczuć, wytężonego planowania, radosnego, pełnego euforii wyczekiwania, niecierpliwienia się, niepokoju,obaw, lęku, paniki, frustracji, złości, wściekłości, buntu, rozpaczy, poddania się, wyciszania, godzenia się, cichej i pokornej postawie nadziei przeplatanej miarowo nadpływającymi i odpływającymi falami smutku i nostalgii, że chyba jednak moje życie pozostanie niestety życiem bezdzietnej kobiety, która będzie musiała inaczej wypełnić w życiu tę dramatyczną pustkę i okresami nadprzyrodzonej wręcz pewnosci i wiary oraz mobilizacji do walki, że przecież cierpliwość i wysiłek zawsze w końcu są najchojniej wynagrodzone.
Odważyłam się tu wejść z takim myśleniem o nas jako o małżeństwie chyba po raz pierwszy od kiedy pierwszym moim odruchowym działaniem po wejściu na forum było kliknięcie na dział “Starające się” bo przecież staraliśmy się przez cały ten czas, staramy dalej a jakże.
Po tych wszystkich miłych, wzmacniających i ubogacających doświadczeniach dzielenia się, niesienia i otrzymywania wsparcia od tylu fantastycznych dziewczyn, po odprawieniu wreszcie tylu fajnych, dojrzałych do macierzyństwa kobiet na dział “Oczekujące” , po stwierdzeniu wreszcie ostatnimi czasy, że jakoś już coraz mniej a obecnie to już niemal kompletnie nie pasuję do tego staraniowego grona atakiego świeżutkiego, radosnego tchnącego naiwnością i niecierpliwością- myślę, że czas się odnaleźć gdzie indziej bo tam czuję się wyobcowana.
Jakoś tak czuję, że w tamtym tak ulubionym przeze mnie dotąd dziale od wielu tygodni poruszane są już tematy,problemy, które mnie wcale nie ciekawią, nie nurtują, nie zaskakują,nie pogłębiają mojej wiedzy, wręcz drażnią swoją powszedniością.Czuję, że swoimi bólami dzielić się za bardzo tam nie powinnam, nie powinnam truć swoimi doświadczeniami świeżych umysłów tych dziewczyn nieskażonych jeszcze dzikim niepokojem o brak dziecka.
Odkrywam też, że to już jakoś nie ten przedział wiekowy, nie ten etap życia, nie ta wiatropylność- typowa dla wielu z nich łatwość zachodzenia w ciążę- one już starają się o drugie a są młodziutkie, ja za 4 dni kończę 30 i mam jedynie psiaka zamiast dziecka by kimś móc się opiekować, by do kogoś mówić pieszczotliwie jak do dziecka i dbać ponad psią miarę, by do reszty nie oszaleć.
Ale spokojnie tak nieco dramatycznie piszę a jednak teraz nie szaleję, ostatnie miesiące, tygodnie są raczej wyciszone- nauczyłam się chyba tego z czasem. Nauczę więcej gdy to jeszcze potrwa.
Jestem teraz(ale nie ręczę co będzie za chwilę,za dzień, dwa) spokojna i nieco pogodzona i potrafię to wszystko co tu bazgrzę o nocnej porze pisać z dystansem tylko przywołując w pamięci wszystkie doświadczone już stany ducha.
Tak więc jak już pisałam dziś po raz pierwszy tu weszłam ale nie tak jak kiedyś co mi się też niesłychanie rzadko zdarzało, trakując tę stronę jak widmo, jak ciekawostkę zoologiczną – przerażającą i dlatego może intrygującą do obejrzenia ale tylko obejrzenia i czmychnięcia by tak o sobie jako o być może niepłodnej- broń Boże nie pomyśleć.
Dziś weszłam tu jak swoja, jak do domu, jak wchodzi ktoś ktoś kto znajduje tu na tym dziale forum miejsce jedyne, odpowiednie dla siebie.Pozostanę tu jeśli pozwolicie mi się trochę ogrzać w Waszym milym towarzystwie.Może znajdę siłę, więcej siły by szukać dalej by odkrywać inne oprócz tych znanych mi przyczyny. Jak dotąd wysoka hyperprolaktynemia leczona u obojga od lutego bromergonem, po drodze u mnie leczenie torbieli, bardzo, bardzo kiepskie nasienie męża.Tyle wystarczy choć wiem, że wiele z was boryka się bez szemrania z wieloma innymi poważniejszymi problemami zdrowotnymi.
Przygarnijcie mnie i niech wierzę, że bycie tu nie jest jednocześnie kapitulacją, poddaniem się lecz właśnie podjętą poważniej walką.

Mój mąż jak mu właśnie oświadczyłam, że chyba tu zakotwiczę stwierdził: “A nie za drastyczny krok stosujesz? Niepłodność?”
Tak,…. to co przeżywamy chyba tak się właśnie niestety nazywa… Niestety…ale wierzę, że to cierpienie się niedługo skończy. Od przyszłego cyklu ginka wreszcie włącza mi stymulację owulacji clostobelgytem- szczerze mówiąc nie pokładam w tym wielkich nadziei ale to jakiś krok naprzod, coś się ruszy po wielu miesiącach, męża wypycham wreszcie z wynikami do androloga- po 5 miesiącach wypychania w końcu przewalczyłam by przestał stawiać opór i tam się udał z wizytą.

Pozdrawiam Was wszystkie. Z góry przepraszam za moją nieznośną przeciagłą pisaninę- jakoś mi trudno pisać krócej i zwięźlej. Kasia

Edited by Kasiejka on 2006/11/19 11:24.

Strona 2 odpowiedzi na pytanie: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Hmmm miłą osoba no dobre sobie hahhahaha:))))))))))

Widziałam Twój wykresik……kciuki mam zaciśnięte i u rąk i u nóg 🙂
Cmok

Piotr

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Dziękuję Ci, kochana jesteś Ale ja się nie łudzę, bo wiesz, siódmy rok tak co miesiąc mam i scenariusz znam na pamięć.
Buziaki!

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Los lubi robić niespodzianki…..:)

Piotr

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

a kto nie miły?

a Zuza lubi przepowiadać i trafia…..

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

aaaaa taka jedna, nie znasz jej

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

hmmm ciekawe kto to taki ?

Sylwia

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

A ja chętnie bym Ci coś wykrakałą albo przepowiedziała ale w tym dniu cyklu zamiast nastrajać sie na upojny wieczór lub już go realizować siedzisz tutaj to oj……:)

Piotr

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

jak patrzę na ślicznego Piotrusia to mam chęć do pracy już idę się starać! a Ty czaruj!!!!!!!!!!!

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

uffffffffffffffffffff

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

no właśnie ciekawe, ale podobno jej nie znam ……..

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

a nie wiecie, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła????

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kochane Dziewczyny tyle z Was mi odpowiedziało, zostalam tak miło przywitana, tak zakomplementowana że czuję, że lewituję. Jestem bardzo zaskoczona i jest mi tak nieziemsko miło. Każdej z Was chcialam odpisać osobno ale w tym wszystkim juz się tak narozpisywałam, że po prostu bym się zajechała pisząc jeszcze 6 takich króciutkich odpowiedzi nawet ja z tytułem piszącej najdłuższe posty na forum mam granice swoich mocy przerobowych:)))))))))
Spoko żartuję powiem tylko tyle po prostu nikt nigdzie, nigdy nie zgotował mi takiego miłego powitania- aż boję się Was zawieść.
Witam dziękując za ciepłe,serdeczne słowa jeszcze osobiście:
izę 2307,
monikę 3r,
suminkę
nerinę,
kamelię,
zuzannę.
– mam nadzieję,że żadnej z Was nie przeoczyłam. K.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Tą szychą to mnie normalnie na łopatki położyłaś. Fajnie jest być szychą całego zoo Czyli ja Król Lew jestem , o w morde.

Faceci tacy są, oni myślą inaczej, patrzą na nas czasem jak na jakieś wariatki, bo tylko kobiety umią tak prawdziwie i szczerze doszukiwać sie w sobie i innych ciężkich chorób, czyhających niebezpieczeństw i zagrożeń, biegać calymi dniami po lekarzach i wyczytywać jak straszne bywają konsekwencje męskiej diety na serce, albo z małej plamki na ciele tworzyć wizję raka.

Tylko szkoda że nas nie rozumieją, bo mogli by częściej nas słuchać, kiedy im mówimy- Boże idź do lekarza, to napewno coś poważnego.
Pozdrawiam serdecznie.

Gabi i Dziuńki

nuska Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Ale fajny kącik :o) Dlaczego dopiero teraz do niego zajrzałam ??? Kasiejka mam spóźniony refleks… witaj serdecznie. Życzę szybkiego awansu.

Nuśka i 3 Aniołki… Gdzie jesteś moje dzieciątko?

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Nuśka witaj- cieszę się ogromnie, że tu zajrzałaś i myślę sobie, że może, może mam w tym choć kilkuprocentową zasługę i jakoś przyciągnęłam Cię swoim niedawnym tu wtargnięciem i nieco ekscentryczną pisaniną .
Byłoby fajnie gdybyś z nami została, widzę po dopisku, że przeszłaś naprawdę wiele ciężkich chwil.
Przy okazji choć poczułam się tu naprawdę w try miga szczerze zaakceptowana-( jakieś za ufne one są;), czułabym się jeszcze lepiej jako niejedyna “sfatygowaną świeżynka” na tym dziale. Powiem Ci w sekrecie, że nareszcie tyle sensownych babeczek pozbieranych w jednej kupie, na jednym miejscu.
Są OK. a nawet więcej. Niepokoi mnie tylko jeszcze jedna kwestia, którą muszę obadać-
otóż co rusz, co któraś wspomina tu o jakimś zagadkowym ZOO, ciągle pada to z ust raz jednej, raz drugiej…..hm….. w dodatku one się w tym dobrze orientują i podają ten trzyliterowiec w tym watku z ust do ust -wiedzą dokladnie o co chodzi- ja jakoś na razie tego nie rozgryzłam.Trochę się niepokoję bo może tajemnicze “ZOO” to jakaś jednostka chorobowa ujęta w szyfr lub hasło rozpoznawcze, może panoszy się toto po tym dziale i nie do końca przebywanie tu jest 100% bezpieczne.
ZOO niech no się zastanowię chwilę…….hmmm co to może być……………………….
………..cos mi świta……hmmm
ZOO jak na przykład,no co? na przyklad
chyba wiem………
ZOO jak Załoga Okrutnie Oczekujących!!!!! No wszystko jasne! czemu się nie dziwię?!
Pozdrawiam śmiesznie. Kasia

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

a jaaaaaa?
podpadłaś Kasiejka!
ZOO jak Zgraja Obłąkanych Optymistek!

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

wiemy !

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kasiu, Nuśki nie trzeba witać, ona jest nasza już od dawna .

Gabi i Dziuńki

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

hahaha tak to zabrzmialo jakbyś była nowa i dopiero zajrzała kącik odebralam jako dział- ale spaliłam buraka właśnie.A tam powitac nigdy nie zaszkodzi. K.

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

hahaha to co napisałaś dla mnie nowej zabrzmialo do zludzenia tak jakbyś i Ty była nowa i dopiero tu zajrzała. Kącik odebrałam jako dział- ale spaliłam wiekiego buraka właśnie.A tam! powitać nigdy nie zaszkodzi. K.

nuska Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

:o) To moja wina bo ja jakaś nieprzytomna jestem. Mam mega syndrom przed @, kur…. cze niech już przyjdzie ta @ ;o) Dziewczyny wy też tak macie czy ja jakaś nienormalna jestem.

Nuśka i 3 Aniołki… Gdzie jesteś moje dzieciątko?

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Pytasz Nuśka czy też tak mamy jak Ty- ja nie wiem czy w takiej formie masz ten syndrom jak ja ale opowiem Ci coś o swoim a Ty może rozpoznasz cześć siebie we mnie .Tak naprawdę to teraz pisząc to wszystko mam doła, ząb mi nawala tak, że dziś dwukrotnie pędziłam do dentysty jakoś nie potrafią skutecznie pomóc i boli dalej,podczas rtg zęba zapytano mnie czy jestem w ciaży bo jeśli tak to narażam dziecko nie umialam powiedzieć że nie jestem, musiałam jednak go zrobić, mam napięcie przedmiesiączkowe bo okres juz niedługo, wszystko mnie wkurza i drażni dzisiaj, wczoraj skonczylam 30 lat i czuję się z tym źle i właśnie kłócę się z mężem bo mam dosyć jego wiecznej pracy od 7.00 do 23.30 dzień w dzień od miesięcy i łzy mi płyną bo czuję się bezsilna i czuję, że on, który chce mi stworzyć najlepsze warunki życia i na uszach staje by było mi dobrze i wiem że kocha i jest dobrym mężem nie rozumie, że gówno to wszystko jest warte gdy nie ma dziecka, gdy on w tym samym czasie nie walczy o nie tak jak ja, gdy nie ma czasu na to by usiąść spokojnie i pogadać, przytulić mnie tak bez poczucia,że robota goni i pobyć razem tak bez świadomości, że właśnie przez to siedzenie będzie musiał zawalić pół nocy by to odpracować bo telefony projektantów zależnych w swej pracy od jego postępów w projekcie się urywają czy już zrobił ten 146 projekt. Jest mi dziś źle. Po prostu. Nie wiem czy aż tak szczerze i otwarcie powinnam z Wami się dzielić ale ja nie potrafię być tylko w połowie szczera. K.

Edited by Kasiejka on 2006/11/23 18:10.

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kaja jakbym mogła Cię przeoczyć:))))),nie zaniedbałam Cię chyba bo odpowiedziałam Ci na liścik już na pierwszej stronie- właśnie sprawdziłam:).

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Ja z kolei co miesiąc obwiniam się za to ,że nie mogę dać tego najważniejszego prezentu mojemu mężowi.On z kolei stara się bardzo- chciałby mieć synka ,żeby móc go uczyć pływać na desce.Opowiada mi o tych swoich marzeniach ,a ja słucham cierpliwie ,a potem ryczę w poduszkę ,bo to są też moje marzenia.Kocham mojego M. i czasami myślę sobie ,że chyba lepiej byłoby odejść od niego ,niż żyć ze świadomością ,że pozbawiam go największego dowodu miłości ,jakie tylko można dać drugiemu człowiekowi.
Oprócz tego ,że podczas zespołu napięcia wydzieram się na wszystkich i najchętniej pozagryzałabym ,to wtedy właśnie jestem najbardzej przybita i wyłazi ze mnie nocami podczas płaczu cała ta bezsilność.
Sorki ,że tak smęcę ale przechodzę Zespół Opłakiwania Okresowego.

Sylwia

nuska Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

No to chyba jestem normalna :o) Mam to samo ;o) Ze wskazaniem na Kasiejkę. Moja chłopina też zarobiona. Zresztą ja nie mam lepiej. Moja zmienniczka właśnie zadzwoniła że od jutra idzie na 3 tygodnie na L4, pracowała aż 4 dni od ostatniego L4. To nie jej wina… wiem, ale mi ciężko a że mam syndrom to sobie pomarudzę a co …. raz na miesiąc chyba mogę ;o) Pozdrawiam towarzyszki @ i przed@ niedoli :o)

Nuśka i 3 Aniołki… Gdzie jesteś moje dzieciątko?

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

no to już mi lepiej!
dziewczyny wielki buziak, nie smucić się !

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Wymyśliłaś nieźle żeby nie powiedzieć kapitalnie z tym skrótem ZOO. Nie wpadłabym na to za nic na świecie.
Rozumiem chyba co chciałaś wyrazić. Bardzo przykro musi Ci być w takich sytuacjach.Opisalaś to wszystko w sposób bardzo wzruszajacy. Może, ale to tylko moja myśl- nie gniewaj się proszę, Twój mąż mimo swoich pragnień powinien z większą delikatnością rozmawiać z Tobą o dziecku, nie roić tak marzeń. Uważam, że powinien się powstrzymać jeśli wie, że to Ty masz decudujące problemy.Mam nadzieję, że zauważa, słyszy jak płaczesz po nocach, powinien być świadomy Twojego cierpienia- nie ukrywaj tego przed nim.To boli strasznie i nie dziwię Ci się, że płaczesz.
I przez pewien czas, krótko ale pamiętam ten stan doświadczałam też uczucia,że to wszystko przeze mnie,że utrudniam życie mojemu mężowi,że z inną może miałby dzieci. Potem okazało się,że problemy najprawdopodobniej decydujące są po jego stronie.To jednak nieważne,po czyjej stronie jest przyczyna, małżeństwo to jedność, absolutna całość. Problem dotyczy obojga a jeśli ktoś (to już nie do ciebie Agg bezpośrednio bo pewnie masz dobrego i kochającego męża) zrzucałby winę na drugiego to znaczy, że nie dojrzał do małżeństwa, to znaczy, że chce być tylko w tym co dobre dla niego, druga osoba staje się w pewnym momencie środkiem do osiagnięcia jakiegoś celu uważam, że to egoizm.

A teraz wracając do Twojego męża- kiedyś, pewnie niebawem ten sam mężczyzna Twój mąż doświadczy najwyższego rodzaju szczęścia właśnie dzięki Tobie bo właśnie Ty a nie inna dasz mu wreszcie największy możliwy prezent i dowód miłości długo wyczekiwany dlatego dający 100 razy większą radość niżby dostal go w 1 cyklu starań i nie ważne czy to będzie córka czy syn- on nauczy to dziecko wielu rzeczy,może też plywania na desce tak jak marzy.
To rzeczywiście piękne i jednocześnie takie trudne, czasem wręcz okrutne, że do cudu poczęcia tak bardzo potrzeba dwojga. Tak naprawdę to jednak nigdy się ostatecznie nie dowiemy kto był przyczyną, kto był większą z przyczyn niemożności zajścia w ciążę i jaka usunięta przeszkoda w końcu pozwoliła na doczekanie sie dziecka. Niby znamy, rozgryzamy naszą fizyczność ale psychiczne blokady, balasty pozostają w większości niejasne. Znam małżeństwo, które wykonało wszelkie istniejące badania- obydwoje okazali się we wszystkich testach, badaniach, analizach okazami zdrowia, owulacja co miesiąc, plemniki świetne i wiele jeszcze innych pewników a dziecka nie ma już 2 lata.Możnaby nawet zaryzykować twierdzeniem, że jednak są niepłodni w tym 2 letnim okresie. W tej chwili zaczynają starać się o adopcję.
Inne malżeństwo- z Lublina-moja ciotka jest ich sąsiadką nazywające siebie samych bezpłodnym gdyż 8 lat starań nie przyniosło kompletnie nic, po 8 latach starań dojrzalo, zdecydowało się wreszcie na adopcję i zanim ona została sfinalizowana ta kobieta zaszła w ciąże, i żeby było ciekawiej w ciążę bliźniaczą ot tak bez niczego. Dziecko adopcyjne przygarnęła dopiero kiedy tamte jej dzieci osiągnęły około roku- czuła, że tak powinna postąpić, pokochala to odwiedzane przez nich dziecko. Po adopcji okazało się ,że znów zaszła w ciążę, która była po raz drugi ciążą bliźniaczą. W tej chwili to małżeństwo ma 5 dzieci- 4 własnych 1 adoptowane.Doczekało się ich wszystkich w przeciągu ponad 3,5 roku.Nie uwierzyłabym gdyby nie moja ciotka która wspiera nieco tę rodzinę pomocą bo są niezbyt zamożni i taki dziecięcy, rozbrykany tłumek przerósł ich wyobrażenia i możliwości.

Wiele czyni psychika czasem też natarczywe pragnienie- skąd to wiesz czy nie zachodzicie w ciążę nie tyle z Twoich powodów ale dlatego, że mąż tak bardzo, bardzo chce. Skąd wiesz czy to, że mąż tak wizualizuje na temat dziecka przy Tobie nie jest czynnikiem coraz bardziej Cię stresującym a jednocześnie i paradoksalnie też blokującym. To oprócz innych pewnie problemów ma istotny wpływ. Współpracowałam jakiś czas temu z psychologiem, który pracował kiedyś w klinice leczenia niepłodności jako terapeuta i wywnioskował na podstawie malżeństw które w końcu po pokonaniu przeszkod zaszły w ciążę, że że większość problemów z zajściem brała się w decydującej mierze z 2 rodzajów podejść wielkiego lęku podświadomego przed ciążą mimo chęci i wielkiego, wręcz obsesyjnego pragnienia ciąży. Problemy natury fizycznej okazywały się jedynie samym czubkiem góry lodowej. Pociesz się czasem tym, że nie ma winy Twojej lub jego, że to raczej próba dla udowodnienia miłości. Ja to tak widzę.Wiele nas jeszcze zaskoczy i wszystko przed nami choć nie mówię, że łatwo mi się tak myśli. Buziaki.K.

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Widzisz ,cały problem polega na tym ,że te wszystkie rozmowy wychodzą ode mnie (swoisty masochizm) i to ja tak naprawdę ciągnę go za język .Mój mąż wręcz unika “tych” tematów wiedząc jak bolesny to dla nas temat.
Bierzemy też pod uwagę adopcję ,chociaż ten temat pojawił się stosunkowo niedawno.
Natomiast jeśli chodzi o to ,które z nas ma problemy ,to tak naprawdę nie wiadomo.Plemniczki w miarę ,u mnie też nie najgorzej-ciągle szukamy przyczyny.
I ciągle wierzymy ,że się uda

Sylwia

ana7 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Dziewczyny przyjmiecie mnie do Waszego ZOO? Tak tu wesoło, może i mi coś się udzieli. Czytam Was regularnie, ale nic nie piszę bo i nie ma o czym. Czekam aż stanie się cud

ana, Zosia i 3 Aniołki

nuska Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Ana witaj w gronie ;o) Skrobnij coś nie siedź w ukryciu. Wylej żale będzie Ci lżej. To pomaga. Pozdrawiam

Nuśka i 3 Aniołki… Gdzie jesteś moje dzieciątko?

lotos Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Dziecko jako najwyższy dowód miłości…Aqq, bierzesz na sibie za duży ciężar. Mozesz cokowliek dawac, co jest w Twoim zasięgu ręki ( czy to jest jakas rzecz, czy twój czas, twoje poświęcenie, praca), dziecka się nie daje, je się wspólnie tworzy. Nie możesz się obwiniać. Gdybyś tylko mogla zrobiłabyś to na pewno i to dawno temu. Twoje intencje są czyste jak kryształ. Twój mąż na pewno kocha ciebie najbardziej na świecie i przede wszystkich chce spędzić życie z tobą, dziecko jest na drugim planie. Powiem ci co ostatnio nas oboje zaskoczyło- jadąc po zakupy mówię do męża: jedx ostrożnie- Domi czeka na nas w domu, a mluszek w brzuszku! Oni są najważniejsi!!! A on mi na to- Dla mnie to ty jesteś najważniejsza. I zwolnił. Zamurowało mnie. Czyli dla facetow to my jesteśmy on the top. Pamiętaj o tym, mąż na pewno nie myśli, że nie dajesz mu największego dowodu miłości, on cię kocha i cierpi , bo ty cierpisz. Faceci nie maja takiego instynktu jak my, on zapewne nie pragnie tak bardzo dziecka jak ty, nie przesiaduje na forach dzieciowych, nie liczy dni cyklu, nie popadaw rozpacz na wieść o @, powiem więcej, nie przejmuje się za bardzo ciążą dopóki dziecko się nie rusza albo jeszcze lepiej dopóki sięnie urodzi. Mowię ci to wszystko, zebyś wiedziała, że twój mąż nie odbiera starań tak jak ty i na pewno zdziwiłby się niezmiernie, że masz takie wyrzuty. On chce ci nieba przychylic, chcesz rozmawiać o dziecku, dobrze, opowie ci o swoich wyobrażeniach. Dobrze, że rozmawiacie, ze go namawiasz na zwierzenia- dzięki temu wasze małżeństwo będzie silniejsze.
Rozpisałam się, jestem całym sercem aqq po twojej stronie i stojąc z boku widzę, że niepotrzebnie obarczasz się winą za to na co nie miałaś i nie masz wpływu. Jesteś wspaniałą kobietą, mozesz dać mężowi to co masz- całą swoją miłość, czas, piękną siebie. A dziecko niech będzie dopełnieniem tej miłości:)

Ania i córeczka Domi (06.06.2005)i lipcowe Słoneczko

lotos Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kasiejka, właśnie zobaczyłam ,ze mój piękny dlugaśny post powitalny ( a byłam trzecia) po prostu nie istnieje! Szok! I wyglada na to ,ze nie ma mojego takiego elokwentnego powitania. Pisałam tam, że faktycznie na Starających sie są posty lekko naiwne i to nie jest miejsce dla weteranki, której nie ekscytują wiadomości typu: “mam zaciemnione wargoi sromowe- czy to to? ” (autentyk). Bardzo dobrze, że tu trafiłas- już sto razy zachwalam dziewczyny z tego forum, powoli będe liczyć na jakieś miłe gratyfikacje za tak skuteczny PR No więc WITAJ SERDECZNIE!!! Nie będę ci pisać, żebyć się czuła jak u siebie w domu, bo widzę, ze już wsiąkłaś w to przemiłe, choć trudne miejsce.
Dziewczyny nasze są bardzo delikatne i broń Boże mi tu je krzywdzić!!!! No. :DDDD

Pisałas o swoich przkonaniach religijnych wykluczających iui czy in vitro. To jaki masz plan?

Ania i córeczka Domi (06.06.2005)i lipcowe Słoneczko

ana7 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Nuśka dzięki za powitanie!
Żali to się tyle nazbierało, że chyba strony na pisanie by zabrakło.
Ciężko pogodzić mi się z tym wszystkim. Nie mam z kim pogadać, MM ciągle pracuje, nigdy go nie ma, a jak jest to tylko powtarza – wszystko będzie dobrze, kiedyś sięuda i tak w kółko. Zosia ciągel choruje, ech naprawdę mogłabym tak długo.
Z dobrych wieści to coś sięruszyło w moich badaniach – 2 rzeczy które mogą być przyczyną moich kłopotów:
1. niedobór białka S
2. wykryta w wakacje CELIAKIA.
Od miesiąca jestem na diecie 1.12 idę z kompletem badań do ginki i liczę, że wreszcie coś się ruszy. Dość mam takiego zawieszenia
Sorry, że tak długo, ale naprawdę nei mam z kim o tym pogada.
Pozdrawiam wszystkie Weteranki bardzo serdecznie

ana, Zosia i 3 Aniołki

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Lotos-a ja naprawdę już wcześniej czułam się przez Ciebie, przywitana, serdecznie potraktowana. Niestety i mi zdarza się czasem utrata napisanego tekstu a najczęściej trudzę się nad nim z godzinę,więc wściekam się zawsze i mam wątpliwości czy mam siłę pisać i reanimować w pamięci to wszystko co napisałam raz jeszcze. Co do mojego planu Lotosku to podobne pytanie by nie rzec identyczne zadał mi Bambamek.Tam napisałam wszystko. A z tymi planami to traktuję to teraz na zasadzie co życie przyniesie. Niestety nie korzystam z pomocy jakiejś kliniki o to mnie pytał Bambamek wtedy zapomniałam odpowiedzieć, jeśli w przyszłości to pójdziemy może do gdańskiej Invicty- tam robiliśmy badanie nasienia.Pójdziemy teraz zaś do androloga a raczej zaciągnę tam męża i liczę na to, że lekarz jego poda mu jakiś plan działania badań, kuracji. Ja jestem caly czas pod opieką swojej ginekolog endokrynolog i ma dla mojego życia haha plan stymulacja jak narazie-jak pomoże to dobrze ale przyznam że myślę, że mi nie trzeba nic stymulować.
Wytłumaczcie zresztą czy jeśli mam regularne, wyraźny skok tempki, śluz najpierw gęsty potem rzadszy choć przyznam, że od 2 lat niezwykle skromny zewnętrznie(nie wiem czemu tak się stało że go jest mało ale może po prostu starzeję się:) i moja płodność maleje) to mogę i tak nie mieć owulacji?Trzeba ją stymulować?Ona- endogina zawsze tam widzi na monitorze jakiś pęcherzyk, pęcherzyki ale nigdy nie miałam możliwości sprawdzić czy pękają- prześledzić to w kolejnych dniach.Mimo moich podpowiedzi nie zaproponowala mi dotąd tego choć jest uważana za dobrą lekarkę. Czy można coś osiągnąć stymulacją gdy nasienie w ruchliwości,szybkości i w jakości te najlepsze klasa A, B waha się tak w każdym z ososbna po10 % około. Nie mam pod reką wyniku ale tak mniej wiecęj.Przecież to porażka. Czy stymulowanie mnie ma jakąś wartość?Naprawdę pytam bo nie wiem, Tych kwestii jeszcze nie zglębiłam zajęta poszukiwaniem pomocy dla mężowskic kłopotów.K.

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Agg już rozumiem i zwracam wszelki honor Twojemu mężowi. Ja muszę powiedzieć też mam takie zapędy sadomasochistyczne. Przed oczami koło kompa dosłownie na wprost powiesilam sobie parę dni temu kalendarz Gali na 2007pt Radość macierzyństwa i wpatruję się w te piękne brzuchate piękności podziwiając i zazdroszcząc i cierpiąc. Może jednak trzeba być dla siebie łagodniejszą, nie ranić sie jeszcze bardziej niz los nas rani?Przytulam Cię Siostro. K.

nuska Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

No widzisz a jednak było o czym pisać. Ważne że coś robisz, nie tak jak ja ;o) Pisz kochana pisz przecież my tu po to jesteśmy. Ja tu zaglądam bo to podnosi mnie na duchu daje siłę i wiarę. Tli się nadzieja że może i mi się uda wyjść z dołka. A ty wal do ginki i działaj :o) Trzymam kciuki :o)

Nuśka i 3 Aniołki… Gdzie jesteś moje dzieciątko?

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Ana7 witaj Ptaszku – to tak apropos naszego ZOO cieszę się bardzo, że z nami jesteś. “Z nami ” zwróć uwagę na formę w jakiej piszę – jak szybko tu się wsiąka i utożsamia z resztą. Jesteśmy armią kobiet ukierunkowaną na jeden cel,poziom naszej motywacji jest najwyższy z możliwych w tym jest wielka moc. Wierzę, że po kolei tak jak ma to się stać pozachodzimy tu w ciążę i będziemy patrzeć za jakiś czas na to co przeżyłyśmy z drugiej, radośniejszej strony mostu.Będzie lepiej niż myślisz uda się ale potrzebujesz wsparcia, tak jak kada z nas. Samemu można oszaleć z niepokoju i smutku. Buziaki . Kasia

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

ana7 witaj i tu :))))))))))

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Nuśka-jakoś mi raźniej,że Ty też zmagasz się z pracoholikiem. Nie czuję się samotnie. A co do Twojej nadmiernej pracy- do niedawna pracowałam całymi dniami- miałam dwie prace,padałam na pysk ze zmęczenia, Byłam szczytowo zestresowana, zaganiana. W sierpniu rzuciłam jedną z prac, tę którą bardzo lubiłam akurat tak się zdarzyło, również po to by stworzyć lepsze warunki na zajście w ciążę, większy spokój. pozdrawiam cieplutko. K.

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witaj Ana 7! W naszym zoo są naprawdę przeróżne okazy ,powiedzałabym nawet ,że unikaty.Takiej ekipy jak tutaj na pewno nigdzie nie znajdziesz.Tak więc pisz śmiało i działaj ,a ten wymarzony CUD przyjdzie do Ciebie szybciej niż myślisz.

Sylwia

Znasz odpowiedź na pytanie: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

STRATA DZIECKA
Czy jest jeszcze jakaś nadzieja?
Witam!! Duzo sie naczytałem ostatnio o poronieniach. Ostatnio moja dziewczyna zaszła w nieplanowaną ciążę (Mamy 18 lat). Mimo to cieszyliśmy sie z dziecka. W czasie pierwszego USG lekarz wykrył jakies uszkodzenie
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Przeziębienie w ciąży
Czy mogę być w ciąży, jeżeli na samym początku planowania dziecka "coś mnie brało" ? (to nawet nie było przeziębienie). Nie brałam żadnych leków oprócz wit. C i przeszło
Czytaj dalej