Jak na świat przyszedł mój Tomuś

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #105891

    agatom

    Termin porodu miałam 9.05.2010r. Była to niedziela, oczywiście nic się nie działo więc grzecznie czekałam….
    był wtorek 11.05. 2010r. Od rana bolał mnie krzyż, jak zaczęłam się wczuwać to były to skurcze krzyżowe co 10 minut…..
    a wieczorem odszedł mi czop, więc szybko wezwałam mojego M, na przytulanko 🙂
    położyłam się spać i nadal zerkałam na te skurcze krzyżowe i nadal były co 10 minut,
    około 1.40 obudziłam się, żeby siusiu zrobić i usłyszałam w brzuchu takie dziwne 3 pyknięcia, a po chwili wody mi odeszły.
    Baaardzo dziwne uczucie dużo tego było i ciepło.. jeszcze przez chwilę posiedziałam na brzegu tego mokrego łóżka i obudziłam M, że jedziemy do szpitala, bo mi wody odeszły..
    ten się zerwał w szoku, ja spojrzałam na niego i kazałam mu się jeszcze wykąpać i ogolić he he, ja w tym czasie nie wiedziałam co zrobić, i krążyłam (nawet napisałam na forum relację na żywo, że mi wody odeszły ;)), szukałam podkładu, bo cały czas ze mnie leciało..

    no i ruszyliśmy 100 kilka km do wybranego przeze mnie szpitala
    po drodze zaczęły się skurcze co 5 minut, ale przede wszystkim krzyżowe..
    brzuch mnie bolał, ale trochę, najbardziej ten krzyż, ale to było jeszcze znośne..
    później były już co 2 minuty, więc miałam wrażenie, ze skurcz trwa w nieskończoność, zatrzymaliśmy się na orlenie, bo mój M z wrażenia rozwolnienia dostał :Śmiech:
    ja chwilę pochodziłam i skurcze znów do 5 minut wróciły..
    jakoś o 3.30 byliśmy na IP. cisza, wszyscy spali, tam się zaczęło, że jak przyszedł skurcz, to nie mogłam ustać na nogach i po prostu klękałam sobie..
    spisali dane co i jak wzięli na wózek i zawieźli na porodówkę..
    tam znowu papierkowa robota i lekarz na usg mnie wziął.. zmierzył wagę i resztę małego i zapytał czy jakby co, to chcę coś przeciwbólowego, ja ze tak,:D

    porodówka pęka w szwach, więc ja siedzę na korytarzu pod ktg.
    Przed 5 sala porodowe numer 7 się zwolniła i poszliśmy tam, a mnie znów pod ktg i nie mogłam chodzić, co skurcz przyszedł to wiłam się jak wąż, chciałam żeby M mi plecy masował ale jak mnie dotknął to już nie chciałam, wtedy ból był jeszcze gorszy
    cieszę się, że M był ze mną, choć widziałam, że on cierpiał jak ja cierpiałam,
    raz mu się oberwało, bo ciągle mnie przykrywał, że mi tyłek widać 🙂 a ja przy skurczu miałam takie duchoty, ze się rozkopywałam, a poza skurczem zimno mi było..

    co chwilę przychodził ktoś mnie oglądać to ja się upominałam o te przeciwbólowe, które lekarz obiecał, a te mnie olewały, nagle podczas meeeega skurczu wydarłam się, że oni chcą mnie zabić, ze M ma natychmiast tam iść, po przeciwbólowe :Śmiech: – wtedy nie było mi do śmiechu-
    w końcu przyszła, dała coś w pupę i żyłę i to mnie uratowało 😉
    skurcze czułam, ale odpoczynek między skurczami był o wiele lepszy, że nawet udawało mi się przysypiać.. pomyślałam sobie, że jestem uratowana 🙂 teraz mogę rodzić 😀
    mój M poszedł do bufetu po wodę a ja przysnęłam.
    Nagle budzę się, bo czuję, że party idzie, patrzę mojego M nie ma na fotelu, nie ma przy mnie, ani za mną, więc się drę:
    -Halo, Halo jest tu kto??
    przyleciało z 5 osób, a ja się drę:
    -PARTE!!!, PARTE!!!!
    położna zdziwiona, mówi, że niemożliwe…., podchodzi bada i mówi :?no faktycznie pełne rozwarcie…?
    i wszystko poszło tak szybko, łóżko w dół mierzą mi rozstaw miednicy, jakieś dziwne rzeczy wyciągają z łóżka 😉
    pojawia się mój M, a ja do niego:
    MICHAŁ JA RODZE!! 😀
    wystarczyło posłuchać, co położna mówi, jak przeć, jak nogi, co z głową, M mi pomagał.
    Ja od razu prosiłam, żeby się nie zastanawiały i mnie nacinały, bo nie chcę niemiłych niespodzianek, że popękam, czy coś.
    no i 3 parte i mały był z nami, dziwne uczucie, to mnie wcale nie bolało, czułam główkę, tzn czułam coś ciasnego między nogami i jak parłam i główka wyszła to cała reszta była jakby taki wężyk ze mnie wyszedł 😀 i zaraz położyli mi go na brzuchu 🙂
    ja w płacz, M płacze, ehhh suuuuuper niezapomniane uczucie, w momencie trzymania Tomka przy sobie już nie pamiętałam o wcześniejszym bólu i oczywiście mówię do mojego M
    -Kochanie, to co jutro znowu rodzimy? :Śmiech:
    a on:
    -Jeśli będzie taki sam poród jak ten to chętnie 🙂

    Tomuś urodził się 12.05 z wagą 2640g i 50 cm, mój mały skrzacik 😀 po 5 miesiącach waży już 8 kg :Hyhy:

    poród to fajna sprawa 🙂

    edit, o 5 weszłam na porodówkę, o 8.05 urodził się Tomek 😀

    #3901016

    werbla

    Aguś taki sam express jak z Weroniką, cudnie sie czyta, wspomnienia wracają



    #3901017

    zinke

    Pewnie że fajna sprawa:)
    Nie zapomnę tych cudnych chwil jak pierwszy raz poczułam ciepełko mego synka:)
    Pozdrawiam i zdrówka życzę:)

    #3901018

    aisa-m

    100 km :Strach: Szybko poszło :Wow!::Wow!:

    #3901019

    magdawroc

    Super poród:Wow!:
    A do jakiego szpitala jechaliście aż tyle km?

    #3901020

    aneczka1411

    Zamieszczone przez aga0411
    Termin porodu miałam 9.05.2010r. Była to niedziela, oczywiście nic się nie działo więc grzecznie czekałam….
    był wtorek 11.05. 2010r. Od rana bolał mnie krzyż, jak zaczęłam się wczuwać to były to skurcze krzyżowe co 10 minut…..
    a wieczorem odszedł mi czop, więc szybko wezwałam mojego M, na przytulanko 🙂
    położyłam się spać i nadal zerkałam na te skurcze krzyżowe i nadal były co 10 minut,
    około 1.40 obudziłam się, żeby siusiu zrobić i usłyszałam w brzuchu takie dziwne 3 pyknięcia, a po chwili wody mi odeszły.
    Baaardzo dziwne uczucie dużo tego było i ciepło.. jeszcze przez chwilę posiedziałam na brzegu tego mokrego łóżka i obudziłam M, że jedziemy do szpitala, bo mi wody odeszły..
    ten się zerwał w szoku, ja spojrzałam na niego i kazałam mu się jeszcze wykąpać i ogolić he he, ja w tym czasie nie wiedziałam co zrobić, i krążyłam (nawet napisałam na forum relację na żywo, że mi wody odeszły ;)), szukałam podkładu, bo cały czas ze mnie leciało..

    no i ruszyliśmy 100 kilka km do wybranego przeze mnie szpitala
    po drodze zaczęły się skurcze co 5 minut, ale przede wszystkim krzyżowe..
    brzuch mnie bolał, ale trochę, najbardziej ten krzyż, ale to było jeszcze znośne..
    później były już co 2 minuty, więc miałam wrażenie, ze skurcz trwa w nieskończoność, zatrzymaliśmy się na orlenie, bo mój M z wrażenia rozwolnienia dostał :Śmiech:
    ja chwilę pochodziłam i skurcze znów do 5 minut wróciły..
    jakoś o 3.30 byliśmy na IP. cisza, wszyscy spali, tam się zaczęło, że jak przyszedł skurcz, to nie mogłam ustać na nogach i po prostu klękałam sobie..
    spisali dane co i jak wzięli na wózek i zawieźli na porodówkę..
    tam znowu papierkowa robota i lekarz na usg mnie wziął.. zmierzył wagę i resztę małego i zapytał czy jakby co, to chcę coś przeciwbólowego, ja ze tak,:D

    porodówka pęka w szwach, więc ja siedzę na korytarzu pod ktg.
    Przed 5 sala porodowe numer 7 się zwolniła i poszliśmy tam, a mnie znów pod ktg i nie mogłam chodzić, co skurcz przyszedł to wiłam się jak wąż, chciałam żeby M mi plecy masował ale jak mnie dotknął to już nie chciałam, wtedy ból był jeszcze gorszy
    cieszę się, że M był ze mną, choć widziałam, że on cierpiał jak ja cierpiałam,
    raz mu się oberwało, bo ciągle mnie przykrywał, że mi tyłek widać 🙂 a ja przy skurczu miałam takie duchoty, ze się rozkopywałam, a poza skurczem zimno mi było..

    co chwilę przychodził ktoś mnie oglądać to ja się upominałam o te przeciwbólowe, które lekarz obiecał, a te mnie olewały, nagle podczas meeeega skurczu wydarłam się, że oni chcą mnie zabić, ze M ma natychmiast tam iść, po przeciwbólowe :Śmiech: – wtedy nie było mi do śmiechu-
    w końcu przyszła, dała coś w pupę i żyłę i to mnie uratowało 😉
    skurcze czułam, ale odpoczynek między skurczami był o wiele lepszy, że nawet udawało mi się przysypiać.. pomyślałam sobie, że jestem uratowana 🙂 teraz mogę rodzić 😀
    mój M poszedł do bufetu po wodę a ja przysnęłam.
    Nagle budzę się, bo czuję, że party idzie, patrzę mojego M nie ma na fotelu, nie ma przy mnie, ani za mną, więc się drę:
    -Halo, Halo jest tu kto??
    przyleciało z 5 osób, a ja się drę:
    -PARTE!!!, PARTE!!!!
    położna zdziwiona, mówi, że niemożliwe…., podchodzi bada i mówi :?no faktycznie pełne rozwarcie…?
    i wszystko poszło tak szybko, łóżko w dół mierzą mi rozstaw miednicy, jakieś dziwne rzeczy wyciągają z łóżka 😉
    pojawia się mój M, a ja do niego:
    MICHAŁ JA RODZE!! 😀
    wystarczyło posłuchać, co położna mówi, jak przeć, jak nogi, co z głową, M mi pomagał.
    Ja od razu prosiłam, żeby się nie zastanawiały i mnie nacinały, bo nie chcę niemiłych niespodzianek, że popękam, czy coś.
    no i 3 parte i mały był z nami, dziwne uczucie, to mnie wcale nie bolało, czułam główkę, tzn czułam coś ciasnego między nogami i jak parłam i główka wyszła to cała reszta była jakby taki wężyk ze mnie wyszedł 😀 i zaraz położyli mi go na brzuchu 🙂
    ja w płacz, M płacze, ehhh suuuuuper niezapomniane uczucie, w momencie trzymania Tomka przy sobie już nie pamiętałam o wcześniejszym bólu i oczywiście mówię do mojego M
    -Kochanie, to co jutro znowu rodzimy? :Śmiech:
    a on:
    -Jeśli będzie taki sam poród jak ten to chętnie 🙂

    Tomuś urodził się 12.05 z wagą 2640g i 50 cm, mój mały skrzacik 😀 po 5 miesiącach waży już 8 kg :Hyhy:

    poród to fajna sprawa 🙂

    edit, o 5 weszłam na porodówkę, o 8.05 urodził się Tomek 😀

    Agus wkoncu sie zebrałąs na opis:)
    normaLNIE SIE Wzruszyłam



    #3901021

    agatom

    Zamieszczone przez Magdawroc
    Super poród:Wow!:
    A do jakiego szpitala jechaliście aż tyle km?

    do Poznania na Polną 🙂

    #3901022

    ztforka

    Podziwiam, że w taką drogę się wybrałaś:Wow!: Przy moich nieregularnych skurczach, to bym w samochodzie urodziła:Wstyd:

    Ech, wzruszyłam się 🙂

    #3901023

    zuzel

    Już myślałam, że na tym Orlenie urodzisz. Akcja się rozkręca, do szpitala 100km, a Ty zezwalasz na postój. Masz żelazne nerwy 🙂

    #3901024

    agatom

    Zamieszczone przez zuzelka83
    Już myślałam, że na tym Orlenie urodzisz. Akcja się rozkręca, do szpitala 100km, a Ty zezwalasz na postój. Masz żelazne nerwy 🙂

    a co miał mi chłop w pory narobić? :Śmiech:



    #3901025

    pasiasta

    Świetny miałaś poród:Wow!:

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close